Zyskowna „ochrona środowiska” – czyli ciemne interesy pseudoekologów

Zyskowna „ochrona środowiska” – czyli ciemne interesy pseudoekologów sxc.hu

Jak informuje „Puls Biznesu”, Stowarzyszenie proekologiczne Lege Artis Pro Natura wyciągało pieniądze „na ochronę środowiska” od deweloperów. Informowało ich o błędach w dokumentacji, a następnie przedstawiało ofertę – dogadamy się, jak zapłacicie.

Jak podkreśla „Puls Biznesu”, na mocy obecnie obowiązujących przepisów prawa każda „organizacja ekologiczna” może ubiegać się o przystąpienie na prawach strony do dowolnego postępowania administracyjnego, dotyczącego wydania decyzji środowiskowych przy inwestycjach w domy, biurowce czy drogi. To niekiedy powoduje sytuacje, jak ta z Lege Artis Pro Natura.

Niebezpieczni pseudoekolodzy

Deweloperom zazwyczaj zależy na szybkim rozpoczęciu budowy, a to często wykorzystują właśnie pseudoekolodzy. Wtedy mogą wyciągnąć od nich deweloperów pieniądze w zamian za odstąpienie od blokowania inwestycji. „Puls Biznesu” opisuje działalność jednej z takich pseudofundacji – Lege Artis Pro Natura.

Podobne artykuły:

Jak się okazuje, stowarzyszenie to w całym kraju uprawia taką właśnie działalność, przystępując do spraw dotyczących wydania decyzji środowiskowych i zarabiając na deweloperach. Kiedy gazecie udało się dotrzeć do stowarzyszenia, okazało się, że liczy ono trzech członków. Dodatkowo, koszty prowadzenia działalności pokrywa z prywatnych pieniędzy przedstawicieli, nie sporządza sprawozdań finansowych, bo nie ma takiego obowiązku i nie ma statutu, ponieważ nie jest stowarzyszeniem rejestrowym i wystarczy mu regulamin. Co ciekawe, owo stowarzyszenie nie ma również obowiązku podawania konkretnego adresu, więc tego nie robi. Jednak mimo tylu niewiadomych Lege Artis Pro Natura dobrze wie, jak skutecznie „uzyskiwać” pieniądze, ponieważ, jak czytamy w „PB”, „nie ma takiej dokumentacji budowlanej, w której nie byłoby błędów”.

red.