Bankowe science fiction

Bankowe science fiction Warakorn - Fotolia

Czy Google lub Facebook mogą przekształcić się w uniwersalne banki? Wizja przemawiająca do wyobraźni.

Z czym kojarzą nam się banki? Prawdopodobnie z bogato zainscenizowanymi wnętrzami, uśmiechniętymi (lub nie) kasjerami, bankomatami przy wejściu, a czasem jeszcze z długimi kolejkami, w których stajemy, by opłacić rachunki, otrzymać kredyt, złożyć drogocenny podpis na dokumencie. Tak naprawdę te skojarzenia jednak są tylko stereotypami, które prawdopodobnie będą musiały niebawem odejść w przeszłość. Tak przynajmniej uważa Brett King w swojej – nie da się ukryć – wizjonerskiej książce pt. „Bank 3.0. Nowy wymiar bankowości”.

Banki na wymarciu?

A wszystko zaczęło się od internetu. Początkowo ten kanał dystrybucji produktów bankowych, jak to się ładnie fachowo określa, traktowany był nieufnie. Bo przecież chodziło o dostęp do pieniędzy i o ich bezpieczeństwo. Szybko jednak okazało się, że bankowość internetowa bije rekordy popularności – w Polsce powstał na przykład pierwszy bank wirtualny bez oddziałów, czyli mBank.

Historia zaczęła przyspieszać, coraz więcej czynności związanych z prowadzeniem naszych rachunków bankowych można było wykonać bez wychodzenia z domu, siedząc przed ekranem komputera. Zdaniem Bretta Kinga właśnie teraz odbywa się kolejna rewolucja – tym razem związana z mediami społecznościowymi i rozpowszechnieniem się smartfonów. Banki zaczynają brylować na Facebooku i YouTube, pojawiają się pierwsze próby sprzedaży różnych bankowych produktów za pośrednictwem preferencji naszych sieciowych znajomych. To zresztą poniekąd dość przerażająca wizja – oto bowiem sami stajemy się mimowolnie sprzedawcami zachwalającymi nie tylko filmiki czy ciekawe fotografie, ale też najprzeróżniejsze dobra i usługi. Cóż, taki jest świat, a banki, które nie nadążają za zmianami we współczesnym świecie, są skazane na zniknięcie. Problem w tym, że na wiele sposobów – których przykładem mogą być państwowe i ponadrządowe regulacje – banki nie mogą działać tak szybko, jak by chciały.

Nasze pieniądze w banku obecnie nie leżą zamknięte w skarbcu pod kluczem w formie plików banknotów. Pieniądze to dziś dane przesyłane między komputerami. Można się więc zastanawiać, czy banki są rzeczywiście najlepszym miejscem do ich trzymania. Jedno jest jednak bezsprzeczne. Bank to nie tylko przechowalnia gotówki – to raczej instytucja, która sprawia, że nasze pieniądze są bezpieczne, a przynajmniej powinna to czynić. Tyle że na tym w zasadzie nieraz kończy się bankowa odpowiedzialność. Czy ktoś będzie zaskoczony, jeśli usłyszy, że w bardzo wielu przypadkach usługi bankowe nie są wcale świadczone przez banki, a raczej przez ich partnerów – firmy lepiej obeznane z cyfrowym światem?

Już od ponad dekady takie spółki jak Yodlee, Moven czy Simple oferują bankowe usługi tym, którzy nie mają nawet bezpośredniego kontaktu z tradycyjnymi bankami. To każe sobie zadać pytanie: czy nadal potrzebujemy banków?

Podobne artykuły:

Gazeta Bankowa Krzysztof Maciejewski