Co myślisz o ... SOBIE?

Co myślisz o ... SOBIE? nf.pl

Czy jesteś dobrym mówcą? Kluczowym jest tutaj nie to, czy rzeczywiście jesteś dobrym mówcą, ale co Ty na ten temat myślisz! Jeśli myślisz, że jesteś świetny, to masz rację, jeśli myślisz, że sobie nie poradzisz, to też masz rację! Nie jest nawet tak bardzo istotne, dlaczego tak się dzieje, ale jak to sobie przedstawiasz w swoim umyśle. Usiądź wygodnie, weź głęboki wdech i ... zamknij oczy. (zrób to ćwiczenie, jak przeczytasz artykuł:-)) Przypomnij sobie Twoje ostatnie wystąpienie publiczne. Co wtedy czułeś, gdy miałeś wyjść przed grupę i powiedzieć coś publicznie. Co myślałeś? Czułeś się pewnie, czy odczuwałeś stres? Jeśli Twoje wystąpienie wyobrażasz sobie jako wielki duży ciemny obraz, to nie dziwi , że może Cię to poważnie zniechęcać, czy przerastać. Większość osób, które tworzy takie obrazy łączy się emocjonalnie ze wszystkim, co przykre i postrzegają wtedy taką sytuację za przygnębiającą czy stresującą. Gdy wyobrażają sobie swoje doświadczenia w ten sposób, trudno jest im wejść na scenę pełnym pozytywnej energii, humoru i radości. Mocno odczuwają nawet najdrobniejszą porażkę, traktując wszystko bardzo dosłownie i biorąc do siebie każdy szczegół. Wtedy działają jak magnes: niejako "przyciągają" jeszcze więcej porażek, zapominają tekstu, mówią niewyraźnie, nie używając mocy swego głosu, robią dużo gestów , przez co mogą wysyłać sprzeczne informacje do słuchaczy i powodować zamęt w ich umysłach. To z kolei prowadzi do chaotycznego zachowania słuchaczy. Mogą wtedy zadawać różne "głupie" pytania i dezorganizować całe wystąpienie. To trochę tak, jakbyśmy jechali na deskorolce na dół po spirali. Już nie pamiętamy, jak to się wszystko zaczęło, wiemy, że jest źle i tempo destrukcji nabiera przyspieszenia. Porażka i dalszy stres przed wystąpieniami gwarantowane! A mogło być tak fajnie i tak miło! Kto by nie chciał? I nie myśl, że to się zdarzy! Moglibyśmy na koniec dostać oklaski, a nawet owacje na stojąco. Nasza publiczność mogłaby cały czas uczyć się i świetnie się przy tym bawić, a my moglibyśmy czerpać mnóstwo radości i satysfakcji z tego, że występujemy publicznie, jesteśmy pewni siebie, profesjonalni i naturalni. A przede wszystkim pełni energii i oczywiście z dystansem do siebie! Mogłoby się skończyć, a przede wszystkim zacząć całkiem inaczej! Psychologowie obliczyli, że słowa, czyli treść to tylko 7 procent komunikatu, który dochodzi do odbiorcy, a cała reszta to komunikacja niewerbalna, czyli mowa ciała, głos. To z kolei zależy od nastawienia, postawy życiowej i wiary we własne siły. W dużym uproszczeniu można stwierdzić, że o sukcesie na scenie decyduje nie co, ale jak mówisz! I dobrze i niedobrze. Dobrze, że można się tego nauczyć. Reszta zależy od tego, kim się jest i jakie wartości życiowe się wyznaje. Narzędzia kontroli umysłu i emocji dobrze służą w dobrych rękach. Zachęcam do pracy nad sobą i własnego rozwoju. Zastanawiające jest, jak łatwo jest zmienić siebie i swoje wyobrażenia o sobie używając do tego tylko własnego umysłu i technik kontroli nad nim. Wbrew wielu opiniom nie potrzeba do tego żadnych leków przeciwko stresowi, żadnych używek, ani czasochłonnych terapii. Jest też najtańszą formą terapii i można mieć nad nią całkowitą kontrolę. Wystarczy praca ze sobą, systematyczne oczyszczanie się z myśli , które zabierają nam energię życiową. A wtedy świat zdaje się sprzyjać nam i sytuacje układają się w tak sposób, że skłonni jesteśmy twierdzić, że ... "MAMY SZCZĘŚCIE"!

Dorota Piwowarska 404