Dlaczego rząd nie powinien pomagać „frankowcom”?

Dlaczego rząd nie powinien pomagać „frankowcom”? drubig-photo - Fotolia

Kredyty we frankach zrujnowały życie wielu osób. Mogą stracić mieszkania i przez lata będą spłacać długi. To życiowe dramaty. Z drugiej strony trzeba pamiętać o tym, że świadomie podjęli ryzyko dla niskich rat (wciąż niższych niż w złotówkach).

Pikiety przed bankami, zapowiedzi pozwów zbiorowych, stowarzyszenie… Osoby, które zaciągnęły kredyty we frankach szwajcarskich zwierają szeregi i idą „walczyć o swoje”. Wtórują im niektórzy politycy, m.in. PSL, którzy mówią wprost, że rząd powinien pomóc frankowcom, bo z winy banków mogą stracić swoje mieszkania i domy. Wybory do Parlamentu Europejskiego niebawem, potem kolejne. Ktoś może te obietnice i deklaracje wcielić w życie. 


Tylko czy na pewno "frankowcy" wpadli w tarapaty tylko z winy banków? Nie, także ze swojej. Choć oczywiście banki, często wciskając kredyty we frankach i nie do końca rzetelnie informując, nie są bez winy. Współczuję tym, którzy z powodu wzrostu kursu franka znaleźli się na życiowym zakręcie. Mogą stracić dach nad głową i jeszcze będą mieli setki tysięcy złotych do spłacenia. To wielki dramat.

Trzeba szukać kompromisu, jakieś rozwiązanie zawsze się znajdzie. Tylko, że spora część frankowców, którzy znaleźli się w tarapatach, ma postawę wyłącznie roszczeniową. Winny jest bank, bo nie poinformował o ryzyku kursowym. Tak jak pewna pani, która może stracić dom, ponieważ nie spłaca rat. Nie zamierza jednak negocjować z komornikiem czy bankiem. Będzie walczyć w sądzie o swoje. Według niej winny jest tylko i wyłącznie bank.

Zdecydowały niskie raty, o ryzyku nikt nie pomyślał

Osoby zaciągające kredyt we frankach dobrze wiedziały co robią. Brały kredyty walutowe, głównie dlatego, że raty były znacząco niższe niż w złotych. Łatwiej było też spełnić wymagania banków pod względem wysokości dochodów. Frank spadał i wydawało się, że już tak będzie. Niektórzy przewalutowywali nawet kredyty złotowe na franki, aby płacić mniej.

Choć niektórzy eksperci ostrzegali, że spadek kursu franka nie będzie trwał w nieskończoność. Sytuacja się odwróciła. Frank już nie kosztuje około 2 złotych, a ponad 3. Raty zwiększyły się o kilkadziesiąt procent. Podobnie wysokość kredytów do spłacenia. Często wartość kredytu nawet dwukrotnie przekracza wartość nieruchomości.

Ciszej jest natomiast o innej sprawie. Nawet teraz raty kredytów we frankach są niższe od analogicznych w złotych. Tak, frankowcy wciąż płacą mniej od złotówkowców. Tylko, że dług tych drugich z każdą ratą jednak maleje. 

Ryzyko walutowe zawsze trzeba brać pod uwagę. Występowało, występuje i będzie występować. Jeszcze na początku XXI wieku kredyt można było wziąć nawet w jenach japońskich. Frank cieszył się zawsze największym powodzeniem z powodu niskich stóp procentowych. Niska rata kusiła. Gdyby banki nadal chciały udzielać kredytów we franku, zapewne chętnych byłoby wielu. 

Sprawiedliwość społeczna

Wracając jednak do pomocy dla "frankowców". Nie powinna zostać udzielona przede wszystkim dlatego, że świadomie podjęli - dla oszczędności - ryzyko. Złamali żelazną zasadę, że zadłużać się można tylko w walucie, w której się zarabia. Drugi powód to zwykłe poczucie sprawiedliwości społecznej. Miliony złotych miałyby pójść na ratowanie zadłużonych frankowców. A co z tymi, którzy zaciskając pasa, spłacają wciąż drogie kredyty w złotych? Co z tymi, którzy w ogóle nie zaciągają kredytów? Rozumiem dramat "frankowców", ale to nie sprawa rządu. Sprawą rządu jest natomiast przygotowanie bardzo dobrego prawa upadłościowego. Takiego, który pozwoli na taki krok osobom, które popadły w tarapaty nie ze swojej winy.

Obecne przepisy o upadłości konsumenckiej są skomplikowane, a sama upadłość kosztowna. Dlatego prawie nikt z niej nie korzysta (w skali rolu w całej Polsce jest około 20 upadłości konsumenckich). To powinno zostać szybko zmienione. Projekt zresztą już jest. Ministerstwo Sprawiedliwości zmienia przepisy dotyczące upadłości. Nowe mają zacząć obowiązywać jeszcze w tym roku.

Upadłość konsumencka

 

Obecnie, jeśli wnioskujący nie ma pieniędzy na opłacenie syndyka lub jego sytuacja nie wynika ze śmierci współmałżonka czy ciężkiej choroby - nie ma szans na upadłość. Nowe kryteria pozwolą sądom odmawiać prawa do upadłości tylko w przypadku, gdy dług powstał na skutek rażącego niedbalstwa lub dłużnik celowo stał się niewypłacalny.

Przykładowo - jeśli nie stać nas na spłatę kredytu mieszkaniowego, to składamy wniosek o upadłość i sąd ją ogłasza. Co więcej - jeśli nie mamy w ogóle pieniędzy, państwo zapłaci za nas zaliczkę na syndyka, a bank będzie mógł zgodzić się na to, byśmy pozostali w mieszkaniu i rozłoży nam kredyt na dłuższy okres.

Nowością ma być też możliwość zawarcia układu. Ma to być zachętą nie tylko dla dłużników, ale również dla banków i pozostałych wierzycieli. Bankowi może bardziej opłacać się pójść na układ z dłużnikiem i czekać na spłatę rat według uzgodnionego z nim planu, niż powierzyć sprzedaż zadłużonego majątku syndykowi. Do czasu sprzedaży bank musiałby bowiem ponosić koszty utrzymania przejętego majątku (np. opłacać czynsz za mieszkanie zabrane dłużnikowi), a po sprzedaży oddać część przychodu syndykowi.

Dla dłużnika zaletą układu będzie to, że nie straci majątku, np. mieszkania, w którym do tej pory mieszkał. Te przepisy mają wejść w życie jeszcze w tym roku. I to może być realne wyjście z sytuacji dla wielu "frankowców" oraz innych osób, które znalazły w finansowych tarapatach.

Przejściowe zawirowania zawsze wystąpią

W przypadku kredytów walutowych jest jeden „szczegół”, niemal przez wszystkich pomijany. Kredyty hipoteczne zaciągane są na bardzo długi okres - 25, 30, a nawet 45 lat. „Frankowy kryzys” przyszedł po kilku latach spłacania kredytów i trwa już blisko dwa lata. Wcześniej frank był bardzo tani i taniał. Kto zagwarantuje, że w najbliższych miesiącach czy latach nie nastąpi kolejne przewartościowanie i wartość franka spadnie do 2 złotych, a może niżej?

Rynek w tak długiej perspektywie jest nieprzewidywalny. Górek i dołków w ciągu tych kilkudziesięciu lat będzie zapewne wiele. Podobnie w przypadku kredytów złotowych. Stopy procentowe będą rosły i spadały. Raty będą wyższe i niższe. Na to, zaciągając kredyt hipoteczny, trzeba być przygotowanym. Trzeba wiedzieć, choć nie zawsze o tym w banku powiedzą. Nie dlatego, że ktoś to ukrywa. To po prostu jest, a raczej powinno być, oczywiste. O tym, który kredyt ostatecznie okazał się bardziej opłacalny, możemy się też przekonać dopiero po zakończeniu spłaty. Zawirowania w trakcie spłaty nie mają większego znaczenia. Tak jak teraz te z frankami. 

Pomóc może poduszka finansowa

Osoby, które zdecydowały się na kredyt hipoteczny muszą mieć tego świadomość tego, jak ważna jest tzw. poduszka finansowa, czyli po prostu oszczędności. W tym przypadku może to być gotówka, lokaty bankowe, obligacje... Obojętnie. Zasada jest jedna - oszczędności powinny wynosić mniej więcej równowartość naszej półrocznej pensji. 

Tylko w ten sposób można bezpiecznie przetrwać zawirowania spowodowane kłopotami osobistymi (utrata pracy, choroba...), czy sytuacją rynkową (kursy walut, stopy procentowe). Warto też zadbać o dobre ubezpieczenie. 

I tak na zakończenie. Na Węgrzech rząd Orbana chciał pomóc frankowcom, ale tamtejszy sąd stwierdził, że oni także ponoszą ryzyko i nie mogą za nie odpowiadać wyłącznie banki. Dokładnie tak jest i spodziewam się, że procesy w Polsce będą miały podobny finał.

Czasami zamiast wybierać ryzykowną i bardzo kosztowną drogę sporu sądowego, lepiej spróbować dogadać się z bankiem, a w ostateczności, gdy sprawy zaszły już dalej - z komornikiem. Efekty mogą być lepsze, a koszty na pewno zdecydowanie niższe. 

Nowoczesna Firma S.A. Grzegorz Popławski

Grzegorz  Popławski

Redaktor portalu Nowoczesna Firma....

subskrybuj
napisz do eksperta

Inne artykuły autora:

Dalej

x

15 komentarzy

Nie udało się dodać komentarza, spróbuj ponownie za chwilę

Komentarz powinien być dłuższy niż 5 znaków

Prosze wprowadzić prawidłowy adres e-mail

Nick powinien być dłuższy niż 4 znaki

  • kolka kolka

    Problem w rym ze calosciowe zadluzenie na dzis wynosi tyle ze nawet gdybyśmy oddali bankowi mieszkanie i tak zostaje nam drugie tyle do splaty. Złotowkowcy tego nie maja. A banki juz zaczynaja to robic.

    2015-01-16 10:11:53

    Oceniono 0 razy

    Odpisz na ten komentarz

  • Zawiedziony Zawiedziony

    LUDZIE!!!Zapominacie o jednej rzeczy. Przestacie narzekac na swoj los. Czy to frankowcy czy osoby splacajace kredyty w zlotowka. Problem nie polega na tym komu pomoc czy nie, komu dowalic zeby mial gorzej niz ja czy nie. Problem jest w istytucjach panstwowych i bankowych ktore spowodowaly przez brak ostroznosci wlasnie taka sytuacje. Dlaczego inne kraje Niemcy, Szwecja, Anglia, Francje itp nie maja takiego problemu. I nie musza o tym wogole rozmawiac, bo ich bankowcy, finansisci i eksperci sa lepiej wyksztalcen dlatego tam takiech kredytow we CHF sie nie bylo. Co spowodowalo ze ich spoleczenstwo jest spokojniejsze i ma lepszy sen od wielu, wielu Polakow. Poprostu jestesmy jeszcze bardzo slabi, moja ocena mierny +, +1 dla Polski.

    2015-01-24 13:36:24

    Oceniono 0 razy

    x

    Odpisz na ten komentarz

  • Oszukana Oszukana

    Kto chciał mieć tani kredyt brał we frankach olewając polską walutę. Jak trwoga do pomoc od państwa. Dlaczego rząd nie pomagał tysiącom obywateli oszukanych przez Getin Bank przy lokatach połączonych z ubezpieczeniem. Polacy tracili nawet 100% ulokowanych środków a BNF nie dopatrzył się nieprawidłowości. Musiałam się procesować z bankiem aby oddał mi moje środki ulokowane w nim na dwa lata i to bez odsetek. Jak się spekuluje przy braniu kredytu to się pokutuje. Sąd ma badać każdą umowę kredytową indywidualnie i drogą wyroków zasądzać od banków odszkodowania . Płacę podatki na inny cel niż spekulacje walutowe.Oszukana Oszukana

    2015-01-22 14:15:32

    Oceniono 0 razy

    x

    Odpisz na ten komentarz

  • libra libra

    Myślę, że pisze Pan o czymś i nie do końca wie o czym. Oczywiste jest, że banki wiedziały co robią. Znam przypadek osoby której udzielono znaczny kredyt pomimo tego, że nie miała jasnej i klarownej zdolności kredytowej /brano pod uwagę premię uznaniową która jest lub nie, a stanowiła większą część dochodów/ ponadto osoba ta była zarejestrowana w BIK. Czy to nie jest działanie banku pod wynik przewidywanego i pewnego zysku oraz masową sprzedaż kredytów CHF i strategię byle wcisnąć kredyt?

    2014-02-15 22:35:58

    Oceniono 0 razy

    Odpisz na ten komentarz

    • Jan Kliczyński Jan Kliczyński

      Czyli winny bank... Kredytobiorca nie naciskał, nie nalegał. Zły jest bank, bo dał kredyt. Myślenie absurdalne. Wiele osób wzięło kredyty na granicy możliwości i teraz to one cierpią najbardziej. Może trzeba było wziąć mniejszy kredyt, może nie brać w ogóle. Bank nie będzie nas chronił przed naiwnym myśleniem. Bank chce zarobić.Dlatego, jak ktoś nie ma dostatecznej wiedzy, warto korzystać z usług doradców kredytowych. To kosztuje niewiele, czasami nic, a może naprawdę pomóc

      2014-02-16 11:23:33

      Oceniono 1 razy

      1
      x

      Odpisz na ten komentarz

  • DEOP DEOP

    ludzie, trochę to rozdmuchane. Ja wziąłem kredyt w CHF, pewnie, że teraz mam oddać więcej, ale poziom raty jest ok, spłacam frankami zakupionymi w kantorze internetowym i jakoś jest

    2014-02-14 13:27:15

    Oceniono 2 razy

    2
    x

    Odpisz na ten komentarz

  • Anna Szypowicz Anna Szypowicz

    Drogi panie redaktorze często było tak że doradcy finansowi wciskali kredyt frankowy twierdząc że na złotówkowy nie ma zdolności w moim przypadku tak było, poza tym twierdzi pan twierdzi pan że dalej ratty sa nizsze niż w przypadku złotówek otóz moja rata z 1600 wzrosła do 2400 i to już nie jest fair. Ponadto dziwne jest to że zawierając umowę kupna sprzedaży nawet głupich butów za 30 złoty konsument ma prawo reklamacji wadliwego produktu !!! a czy kredyt na 30 lat to nie produkt finansowy ???? dlaczego nie mam prawa go reklamować skoro bank jawnie wprowadził mnie w błąd i z 267 tys złotych mam do oddania 700 tyś bo kurs franka! Ja chcę spłacać ten kredyt ok ale na ludzkich zasadach. A w banku nie ma dyskusji nikt z Tobą nie będzie rozmawiał dopuki płacisz tak to u nas wygląda.

    2014-02-13 20:33:18

    Oceniono 5 razy

    4 1

    Odpisz na ten komentarz

    • Michał Chodys Michał Chodys

      Hmm Jeżeli nie miała Pani zdolności na kredyt gotówkowy, a wzięła we franku to najprawdopodobniej kredyt był brany - proszę wybaczyć bez zastnowienia. Na zasadzie jakoś się spłaci. Rozumiem, że to dla Pani trudna sprawa, ale nie bierze się kredytu nie mając planu B co będzie, jeśli rata wzrośnie (szczególnie przy walutowym). Sam brałem kredyt we franku i zabezpieczenie finansowe mieliśmy na 1,5 raty. Zobaczymy co będzie za parę lat.

      2014-02-14 09:08:51

      Oceniono 4 razy

      2 2
      x

      Odpisz na ten komentarz

  • akobim akobim

    Jak już banki " nażarły" się tych kredytów, to na wykresie kursu franka pojawiła się pionowa ściana na północ. Jasne, że w długim czasie kurs jest nieprzewidywalny, ale na wykresie historycznym kursu franka nigdy w przeszłości taka ściana nie wystąpiła. Przypadek? Poza tym jedni eksperci przestrzegali, inni wręcz przeciwnie: mówili, że weszliśmy na drogę niespotykanego rozwoju, że unia, że strefa euro, może być tylko lepiej a ludzie uwierzyli. Wszyscy wyszliśmy z innego systemu i uwierzyliśmy, że oto wchodzimy do cywilizowanego świata, a wyszło, jak widać. Poza tym jest coś takiego jak KNF utrzymywany z naszych podatków. Za tę kasę, jaką zarabiają wypadałoby, żeby jednak spełniało swoją rolę. Zakładam, że mają tam najlepszych ekspertów. Zakazali teraz kredytów we frankach. A dlaczego nie wtedy? Mogli teraz, to przecież mogli i wtedy. Pewnie wielu ludzi w ogóle nie wzięłoby kredytu. Nie nadmuchano by bańki deweloperskiej. Szlak mnie trafia, kiedy teraz jeden ekspert przed drugim popisuje się tą swoją mądrością po czasie " a trzeba było", "a wiedziałem". " a trzeba było". No właśnie trzeba było użyć tej mądrości wtedy i nie wprowadzać tego ryzykownego produktu, a nie zakazać dopiero teraz, kiedy już nawet gimnazjalista ma wiedzę o ryzyku takiego kredytu.

    2014-02-13 19:54:49

    Oceniono 3 razy

    2 1
    x

    Odpisz na ten komentarz

  • Bodor Bodor

    A jak Państwo ratowało banki to było ok

    2014-02-13 17:57:05

    Oceniono 3 razy

    3

    Odpisz na ten komentarz

    • prawnik prawnik

      Rozumiem, że państwo polskie od podstawówki wprowadziło naukę świadomości seksualnej, ekonomicznej i prawnej.Rozumiem ze wszyscy są prawnikami przy założeniu ze tylko 17 % społeczeństwa ma wykształcenie wyższe a troszkę ma maturę.Rozumiem że wszyscy wysilający się w opisywaniu frankowców, kredytów we franki znają dokładnie umowy, bo każda umowa jest inna, inaczej skonstruowana.Tak całe 2 mln Polaków miało świadomość kredytów i zapisów. Fajnie że pozwy się sypią i jak już wygram to opiszę, a na razie nie czytam bzdur niekompetentnych osób.

      2014-02-13 18:07:30

      Oceniono 3 razy

      2 1

      Odpisz na ten komentarz

      • prawnik prawnik

        Co do dogadania się z bankiem) ugoda to uznanie długu, a to przyznanie się do bycia dłużnikiem. Nie wchodzi się w ugody , tylko walczy o swoje.o prawdę , o normalność.A nie patologię banków , która nam wciskano, za przyzwoleniem rządu, przepisów itd.Bankowcy wiedzieli że frank poszybuje, a pracownicy wciskali tylko takie kredyty.

        2014-02-13 18:11:09

        Oceniono 2 razy

        2

        Odpisz na ten komentarz

        • prawnik prawnik

          Należy tylko i wyłącznie iść do Sądu! dlatego ze tylko tam może być otwarta droga do roszczeń i sprawiedliwości. Tak powstaje orzecznictwo.I banki zagraniczne lichwiarskie zrozumieją że Polacy to nie banda i masa głupków do naciągania))))

          2014-02-13 18:14:03

          Oceniono 4 razy

          3 1
          x

  • Marcin Marcin

    Mnie zastanawia jedno w tym wszystkim, o czym się w ogóle nie mówi. Jak to jest, że akurat właśnie frank poszybował aż tak bardzo w górę? Pozostałe waluty owszem też, ale frank szczególnie. Śmiem podejrzewać, że to akurat złodziejska zmowa banków.

    2014-02-13 18:01:46

    Oceniono 7 razy

    6 1
    x

    Odpisz na ten komentarz