Frankowcy już bez wiary w prezydenta. Na kogo mogą liczyć?

Frankowcy już bez wiary w prezydenta. Na kogo mogą liczyć? sxc.hu

Frankowcy liczący dotąd na prezydenckie wsparcie w restrukturyzacji ich zobowiązań hipotecznych, powoli tracą nadzieję w sprawczą moc głowy państwa. Tymczasem Brexit sieje kolejne ziarno niepewności co do przyszłości ponad półmilionowej społeczności.

Prezydencka pomoc pod znakiem zapytania

Dla frankowców nadszedł kolejny bardzo trudny okres. Tym razem to Brexit spędza im sen z powiek i straszy perspektywą życiowej katastrofy. Choć tymczasem sytuacja, przynajmniej pozornie przestała się wymykać spod kontroli, a złoty wbrew katastroficznym wizjom na razie utrzymuje się na powierzchni, to jednak zawirowania na rynkach finansowych, kapitałowych, surowcowych i wszelkich innych, potrwają jeszcze jak zwykle dłużej niż można tego oczekiwać.

Nic więc dziwnego, że oczy frankowców ponownie zwróciły się w kierunku głowy państwa. Prezydenccy eksperci powinni złożyć do końca czerwca w sejmie zmodyfikowany projekt ustawy frankowej. Czy tak się stało? Nikt posiadający tego typu kompetencje tego nie potwierdza, a co za tym idzie, mało kto w to jeszcze wierzy.

Przyczyną zwłoki jest najprawdopodobniej świadomość autorów projektu ustawy sygnowanej jako prezydencka, jego niedoskonałości prawno-merytorycznej, co może grozić różnego typu komplikacjami już na etapie uruchamiania procedury legislacyjnej.

Trzeba mieć jednak świadomość, że stworzenie ustawy frankowej w formie zadowalającej wszystkie zainteresowane strony, do tego niegenerującej żadnego większego ryzyka czy kosztów ponad miarę akceptacji, jest po prostu nierealne. Co w takim razie jest możliwe?

Rzecznik Finansowy rzecznikiem frankowców?

W pierwszych dnach czerwca Rzecznik Finansowy (RF) opublikował raport dotyczący hipotecznych kredytów denominowanych w obcych walutach: „Klauzule niedozwolone w umowach kredytów walutowych”. Wskazał w nim sprzeczne z przepisami prawa bankowego i kodeksu cywilnego wybrane zapisy zawarte w umowach dotyczących walutowych kredytów hipotecznych. Zdaniem Rzecznika można je uznać za nieważne, co oznacza, że banki powinny zwrócić klientom część rat, które wpłacili na podstawie zapisów niezgodnych z prawem.

Zasadnicze zastrzeżenie dotyczyło kwestii waloryzowania kwoty kredytu do waluty obcej. Według ekspertów biura RF, prawo bankowe wyklucza możliwość waloryzowania kwoty kapitału oraz wartości odsetek kursem obcej waluty, czy też czymkolwiek innym.

Opinia RF może mieć istotny wpływ na wyroki sądów orzekających w sprawach o uznanie legalności klauzul w umowach mieszkaniowych kredytów denominowanych lub waloryzowanych kursem walut obcych. Takich postępowań z miesiąca na miesiąc przybywa za sprawą rosnącej liczby indywidualnych i zbiorowych pozwów frankowców. Orzeczenie o nieważności części umów, w tym przede wszystkim zawierających zapisy klauzul waloryzacyjnych, w praktyce oznaczałoby definitywną delegalizację regulacji kapitału i odsetek zmianami notowań obcej waluty. Innymi słowy, podstawą do wyliczania odsetek mogłaby być wyłącznie przekazana do dyspozycji kredytobiorcy kwota kredytu wyrażona w złotych.

Zaproszenie do dyskusji

Raport okazał się swoistym zaproszeniem do dyskusji, którą zainicjował Związku Banków Polskich odpowiadając niedawno na zarzuty Rzecznika. ZBP wprost zarzuca temu ostatniemu nierzetelność i brak wiarygodności jego opinii. Zdaniem ZBP główne wnioski raportu RF dotyczące kredytów walutowych pozostają w sprzeczności z prawem polskim i unijnym, a także nie biorą pod uwagę szeregu orzeczeń sądów powszechnych. W związku z tym dokument nie przedstawia kredytobiorcom pełnego obrazu ich sytuacji prawnej, natomiast pozostałych odbiorców wprowadza w błąd.

Na odpowiedź przedstawicieli biura RF nie trzeba było długo czkać. Jej meritum stanowi wskazanie braku merytorycznych argumentów uzasadnienia opinii ZBP, co do zarzutów nierzetelności raportu Rzecznika „Klauzule niedozwolone w umowach kredytów walutowych”.

W tej sytuacji nietrudno się domyślić, że ewentualne dalsze etapy dyskusji pomiędzy ZBP i RF staną się domeną zespołów prawnych obu instytucji. Uwagę zwraca fakt, że jest to sytuacja bez precedensu, by dwie rodzime instytucje o niekwestionowanej renomie, społecznym prestiżu i najwyższym oczekiwanym poziomie kompetencji, nawzajem zarzucały sobie brak pojęcia w temacie najbardziej palącej obecnie kwestii o charakterze społeczno-ekonomicznym.

Co dalej?

W sytuacji coraz bardziej widocznego przemęczenia ekspertów Kancelarii Prezydenta sprawą frankowców, tym ostatnim jak się wydaje nie pozostaje nic innego, jak tylko dochodzenie swoich racji na drodze sądowej. Bardzo poważnym sprzymierzeńcem w tej kwestii może okazać się urząd Rzecznika Finansowego. Pod warunkiem oczywiście, że krajowy wymiar sprawiedliwości uzna wyższość argumentów RF nad ZBP, w prowadzonym pomiędzy tymi instytucjami kuriozalnym sporze.

RynekPierwotny.pl Jarosław Jędrzyński