Giełda lubi węgiel

Giełda lubi węgiel nf.pl

Rok 2011 ma być dla górnictwa rokiem prywatyzacji. Podmioty sektora są jednak w różnych punktach drogi na giełdę. Niektóre mają sporo do zrobienia, by stać się atrakcją dla inwestorów. Od prywatyzacji nie ma jednak ucieczki.
Najbardziej intensywnie przygotowuje się do giełdowego debiutu Jastrzębska Spółka Węglowa. Jej prezes, Jarosław Zagórowski, przyznaje, że racjonalne byłoby wejście JSW na giełdę w połowie przyszłego roku. Przygotowywany jest nowy proefektywnościowy system płacowy. W JSW planują również głęboką modernizację zakładów przeróbczych, bo na rynku coraz bardziej liczą się węgle kwalifikowane, pod określonych odbiorców.

- Będziemy też rozwijać biznesy pokrewne, by amortyzować kryzysy w danej branży. A zatem chodzi tu o produkcję węglopochodnych, o rozbudowę części energetycznej w oparciu o metan, gaz koksowniczy oraz węgiel niskiej jakości - zapowiada Zagórowski.

Plan Rozwoju Grupy Kapitałowej JSW SA na lata 2010-20 obejmuje trzy główne zagadnienia: strategię rozwoju grupy, model biznesowy, a także politykę finansowania.

Plan określa m.in. wizję i misję firmy, a także cele strategiczne. Strategia przewiduje, że działalność Grupy JSW będzie skoncentrowana na działalności głównej, czyli wydobyciu i sprzedaży węgla, a także produkcji i sprzedaży koksu. Takie dziedziny, jak energetyka, transport, remonty oraz laboratoria, będą stanowiły istotną działalność wspierającą. Z przeprowadzonych analiz wynika, że Grupa JSW potrzebuje stabilnego zewnętrznego źródła finansowania, pochodzącego m.in. z IPO.

Szacuje się, że z emisji akcji Jastrzębska Spółka Węglowa może pozyskać około 3,5 mld zł. Pozyskanie tych środków zapewni możliwość nieprzerwanej realizacji planów inwestycyjnych bez względu na potencjalne wahania koniunkturalne. To istotne, bo inwestycje oznaczać będą możliwość dalszego rozwoju JSW i zapewnienia stabilnych miejsc pracy.

Obecnie JSW odnotowuje dobre wyniki. Węgiel koksowy pozostaje towarem deficytowym, poszukiwanym na rynku.

Ale węgiel energetyczny również ma przed sobą ciekawe perspektywy. Energetyka ma być mocnym filarem grupy. Chodzi o zagospodarowanie metanu, gazu koksowniczego oraz węgla niskiej jakości.

Pod wieloma warunkami

Zarząd JSW zadeklarował, że upublicznienie akcji i wprowadzenie spółki na GPW prowadzone będą przy czterech głównych założeniach: Skarb Państwa zachowa kontrolę nad JSW, proces upublicznienia akcji spółki pozwoli na pozyskanie kapitału niezbędnego na realizację strategicznych przedsięwzięć w Grupie Kapitałowej JSW, które będą m.in. gwarancją utrzymania stabilnych i bezpiecznych miejsc pracy, uprawnionym pracownikom zostanie przekazany nieodpłatnie pakiet akcji JSW, wszyscy pracownicy zostaną objęci przygotowanym pakietem prywatyzacyjnym.

- Dzięki wejściu na giełdę pracownicy uzyskają gwarancję pewnych i stabilnych miejsc pracy - podkreśla prezes Zagórowski.

- A dzięki nieodpłatnie przekazanym akcjom staną się współwłaścicielami firmy.

Sławomir Kozłowski, szef Solidarności w JSW, zapewnia, że bez zgody załogi prywatyzacja spółki nie dojdzie do skutku.

- Oczekujemy konkretnych i wyczerpujących informacji oraz niezbędnych ustaleń dotyczących między innymi zachowania przy prywatyzacji JSW większościowego pakietu akcji, czyli minimum 51 proc. przez Skarb Państwa - podkreśla Kozłowski. - Chcemy zapewnienia, że dla pracowników i osób uprawnionych będzie przeznaczony pakiet 15 proc. akcji, gdyż zapisy ustawy mówią, że te osoby mogą otrzymać do 15 proc. akcji prywatyzowanego przedsiębiorstwa.

Chcemy, by w tej sprawie była jasność.

Związkowcy wskazują, że niezbędne jest również określenie wartości księgowej akcji i szacunkowej ich wartości rynkowej oraz zabezpieczenie interesów pracowników, którzy nie są uprawnieni do otrzymania akcji spółki poprzez tak zwaną premię prywatyzacyjną i określenie wysokości tej premii. Ich zdaniem, musi zostać jasno określony podział środków, które z prywatyzacji JSW uzyska Skarb Państwa, a które przeznaczone zostaną na dalszy rozwój JSW.

- Po uzyskaniu wszelkich informacji i podpisaniu stosownych porozumień, możemy to wszystko przedstawić pracownikom JSW i zapytać o ich zdanie na temat prywatyzacji spółki - zapowiada Kozłowski.

Podkreśla przy tym, że prywatyzacja JSW nie może być celem samym w sobie. Ona musi służyć firmie, a przede wszystkim jej pracownikom.

Casus Bogdanka

Przykład Bogdanki i próba jej przejęcia przez NWR budzi nieufność strony społecznej i elektryzuje całe górnicze środowisko.

Waldemar Pawlak, wicepremier i minister gospodarki, uważa, że sprzedaż prawie wszystkich akcji Bogdanki była nazbyt pochopnym posunięciem. Jednak nie brak też głosów przemawiających na korzyść ministra skarbu.

- Moim zdaniem, to bardzo dobrze, że Skarb Państwa sprzedał prawie wszystkie akcje Bogdanki - ocenia Krzysztof Jakimowicz, dyrektor w ING Securities.

- Nastąpiło przyspieszenie, ten ruch wprowadził nieco inny sposób myślenia do polskiego, jednak mocno zamkniętego górnictwa. Spółki węglowe są niejako skazane na prywatyzację poprzez giełdę, bo grupa potencjalnych inwestorów branżowych jest mocno ograniczona, przez co nie dałoby się wygenerować odpowiedniej presji cenowej.

Innego zdania są związki, w tym górnicza Solidarność. Rada Sekcji Krajowej Górnictwa Węgla Kamiennego Solidarności wystosowała nawet do premiera Donalda Tuska
Według górniczej Solidarności, doprowadziło to do pozbycia się kontroli nad firmą i realnego zagrożenia wrogim przejęciem Bogdanki przez koncern NWR.

"Żądamy podjęcia faktycznych działań zmierzających do odzyskania dla Skarbu Państwa takiej kontroli nad spółką, która uniemożliwi wbrew jej woli utratę samodzielnej podmiotowości" - piszą związkowcy.

O możliwości zaangażowania się w Bogdankę mówił również prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Były już prowadzone przez JSW wstępne rozmowy na ten temat z instytucjami finansowymi z Polski i zagranicy, które uznały taki projekt za interesujący i realny do zrealizowania.

- Mamy w strategii naszej spółki zapisaną akwizycję kopalń - mówi Jarosław Zagórowski. - Wiemy, że warto oprzeć firmę o kilka filarów, posiadać kilka segmentów działalności.

Jastrzębska Spółka Węglowa ma być docelowo (po dołączeniu do niej Kombinatu Koksochemicznego Zabrze) producentem nie tylko węgla koksowego, ale również koksu. Z kolei Lubelski Węgiel Bogdanka pod skrzydłami JSW oznaczałby, że oferowałaby ona, oprócz poszukiwanego węgla koksowego, również węgiel energetyczny, przed którym też rysują się dobre perspektywy.

Razem na parkiet

Oprócz spółki z Jastrzębia w przyszłym roku na giełdzie ma też zadebiutować Węglokoks, do którego miałby zostać przyłączony Katowicki Holding Węglowy. Jerzy Podsiadło,
- Stąd koncepcja powiązania się z Katowickim Holdingiem Węglowym - zaznacza Jerzy Podsiadło. - Będziemy tu bowiem mieli do czynienia z ogromnym, wzajemnym efektem synergii.

Dotychczas Węglokoks był postrzegany niczym duży magazyn, który zajmował się kupowaniem i sprzedawaniem. Rola tego typu firm dobiega jednak końca. W Węglokoksie zdają sobie sprawę z faktu, iż zajmowanie się jedynie eksportem węgla byłoby drogą donikąd, bowiem ten biznes nie ma charakteru rozwojowego.

- Prywatyzacja spółki jest priorytetowa - podkreśla Jerzy Podsiadło. - Bez niej jakakolwiek strategia biznesowa mija się z celem. Przecież co miesiąc firma państwowa musi odprowadzać 15 proc. od zysku, oprócz uiszczania normalnych podatków. Żeby wyjść z tego imadła, trzeba się prywatyzować.

Prof. Andrzej Barczak Akademii Ekonomicznej w Katowicach podkreśla, że restrukturyzacji górnictwa powinna towarzyszyć jego prywatyzacja. Ma być ona sposobem na zwiększenie efektywności branży węglowej. Z kolei Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki, wskazuje, że górnictwo polskie nie obroni się już jako doktryna polityczna, natomiast może się obronić jako przyszłościowy biznes.

Jego zdaniem, udane debiuty giełdowe NWR-u i Bogdanki dowodzą temu, że giełda lubi węgiel. A to stwarza dogodne warunki na odniesienie sukcesu.

- Niestety, wystraszyliśmy świat naszym polskim górnictwem, mówiąc źle o tym górnictwie, ględząc tylko o związkach, o wysokich kosztach - przyznaje Markowski.

- Czas pokazać, że z polskim górnictwem nie jest źle. Prawda jest taka, że jeżeli nie będziemy wydobywać węgla w Europie, to nie bardzo będzie miał kto to robić.

Tomasz Konik, Partner Deloitte, zaznacza, że giełda lubi dobre projekty, stąd przygotowania w spółkach węglowych muszą iść pełną parą. Jego zdaniem, węgiel ma przed sobą przyszłość, choćby z tego względu, że w Polsce nie ma dla niego realnej alternatywy.

To właśnie węgiel pozostanie głównym paliwem, stanowiącym o bezpieczeństwie energetycznym kraju.

- Skarb Państwa będzie miał pakiety większościowe, a to ogranicza nam grono potencjalnych inwestorów - zauważa Konik.

- Raczej będą to instytucje finansowe. Sądzę, że górnictwo ma szansę, by przygotować naprawdę dobre projekty. Natomiast ważne będą też kwestie dotyczące otoczenia górnictwa, w tym między innymi zapisy prawa górniczo-geologicznego.

Oferty publiczne polskich spółek węglowych mogą się zakończyć sukcesem.

Trzeba jednak przede wszystkim oferować dobry produkt, a także pokazać inwestorom precyzyjne plany na przyszłość. Ważne jest również to, by nie przegapić odpowiedniego momentu na debiut.

- Przygotowanie spółki do oferty publicznej jest trudnym procesem - przyznaje Leszek Filipowicz, wiceprezes BRE Corporate Finance. - Sposób przygotowania przekłada się później na uzyskaną cenę.

Sam proces przygotowania do IPO oznacza restrukturyzację spółki.

Nie brak głosów, że Bogdanka udanie zadebiutowała na giełdzie, gdyż zdołano ją pokazać jako firmę nowocześnie zarządzaną, rentowną i mającą przed sobą przyszłość. Inwestorzy kupili taki obraz Bogdanki, który nie korespondował ze stereotypowym, niesprawiedliwym dla branży wizerunkiem.

- Sukces giełdowy Bogdanki był możliwy również dlatego, że udało się przełamać stereotypowe postrzeganie górnictwa - zaznacza Adam Jaroszewicz, wiceprezes Domu Inwestycyjnego BRE Bank. - Udało się nam przekazać obraz firmy rentownej, bazującej na nowoczesnym sprzęcie i mającej bogate zasoby węgla. Także inwestorzy zagraniczni zaczęli się interesować Bogdanką, co dobrze wróży przyszłym debiutom spółek węglowych. Nie wydaje mi się, żeby fakt utrzymania przez państwo 51 proc. akcji stanowił jakąś przeszkodę. Inwestorzy będą chcieli natomiast wiedzieć, jakie są dalsze plany Skarbu Państwa.

Prof. Marek Szczepański, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego, zauważa, że zmiana, jaką oznacza prywatyzacja, budzi lęk nie tylko wśród górniczych związków i załóg.

- Budzi ona również bojaźń w górniczym establishmencie związanym z obecnie rządzącą koalicją PO-PSL - podkreśla prof. Szczepański. - I ja doskonale rozumiem te bojaźnie na tle politycznym czy płacowym.

Jednak muszą one zostać przezwyciężone, by nie hamowały niezbędnych zmian.

Potrzebny jest rzeczowy dialog. Trzeba bowiem ten lęk zdefiniować, a potem go ograniczać.

Analitycy twierdzą, że procesy prywatyzacji górnictwa przyspieszą zmiany w górniczym establishmencie. Potrzeba bowiem będzie zdolnych i wolnych od kompleksów menedżerów, znających się na instrumentach finansowych i władających językami obcymi. W erze globalnej gospodarki będzie to nieodzowne i wyjdzie na zdrowie samemu górnictwu.

Prywatyzacja może i powinna dać górnictwu środki na realizację niezbędnych inwestycji, które przyczynią się do utrzymania obecnego poziomu wydobycia i zapewnienia stabilnych miejsc pracy.

Prywatny właściciel jest pożądany także z tego powodu, że dzięki prywatyzacji zmniejszy się bezwład decyzyjny w spółkach węglowych.

Nowy Przemysł