Inwestowanie w wina

Inwestowanie w wina Africa Studio - Fotolia

Na świecie jest wiele win, które potrafią uszczęśliwić nie tylko miłośników tego napoju, ale również inwestorów.

Wśród nich dominują te produkowane we francuskim Bordeaux. Obecnie jednak coraz częściej w celach inwestycyjnych kupowane są wina z Toskanii, Burgundii, czy Nowego Świata. Ile można na nich zarobić?


Wina z Bordeaux

Burgundia, Toskania czy Kalifornia, każdy z tych regionów posiada swoich wiernych fanów. W sercach inwestorów i kolekcjonerów niezmiennie króluje jednak Bordeaux. To właśnie wina z tego regionu dominują w portfelach inwestycyjnych i kolekcjach win na całym świecie. Powodów stosowania takiej strategii jest wiele. Wśród nich można wymienić tradycje Bordeaux, jego międzynarodową rozpoznawalność, pozycję, jakość produkowanych tu trunków oraz olbrzymi potencjał dojrzewania win bordoskich. Bordeaux jest również winną potęgą, w której zatrudnionych jest 40 proc. wszystkich pracowników sektora winnego we Francji. Inwestorzy powinni jednak z uwagą śledzić co dzieje się obecnie również w innych regionach.


- W ostatnim czasie dobrze sprawdzały się jako lokata kapitału wybrane wina burgundzkie, szampany, supertoskany, amerykański Screaming Eagle, czy australijski Penfolds Grange – mówi Paweł Morozowicz, Zarządzający Portfelem Alkoholi Inwestycyjnych w Wealth Solutions. -  Wprawdzie nadal to Bordeaux króluje w statystykach, a wina z tego regionu odpowiadają za 85 proc. obrotów na giełdzie Liv-ex, jednak jeszcze w 2011 r. udział win znad Żyrondy stanowił 93 proc. rynku. - dodaje Morozowicz. 


Wina z Włoch i Burgundii

To również wina pochodzące z Włoch i Burgundii zdominowały zestawienie najszybciej drożejących win na giełdzie Liv-ex w lipcu. Wprawdzie na samym szczycie zestawienia znajduje się wino bordoskie, czyli Beausejour Duffau, które w ciągu jednego miesiąca zdrożało o 13 proc., ale już na drugim i czwartym są wielkie Burgundy z Domaine Romanee Conti (Tache +11,3 proc., Echezeaux +10,2 proc.), na trzecim amerykański Screaming Eagle (+10,3 proc.), a na piątym włoskie Masseto (+8,6 proc.). Warto dodać, że był to już kolejny taki miesiąc.

Nie trudno również wśród win z Toskanii, Burgundii, czy Kalifornii wskazać spektakularne przykłady wzrostów cen w ciągu ostatniego roku. Mugnier Musigny 2009 zdrożał w tym czasie o 58,2 proc., Ornellaia 2010 o 39,9 proc., Penfolds Grange 1999 o 31 proc., a Sassicaia 2006 o 29 proc. To oczywiście tylko pojedyncze przykłady, ale indeks Liv-ex Super Toscan 50, obrazujący wzrosty cen supertoskanów - najdroższych win z tego włoskiego regionu, wzrósł w ciągu ostatnich 5 lat o 93 proc. Tym samym znacznie przebił wyniki głównych indeksów bordoskich.

- W ostatnich latach wina spoza Bordeaux coraz częściej pokazują swój potencjał inwestycyjny. Z tego powodu warto pomyśleć o uzupełnieniu portfeli inwestycyjnych o starannie wybrane skrzynki właśnie takich win. Pamiętać jednak należy, że nadal - chociażby ze względu na wielkość rynku - to Bordeaux powinno być ich podstawą – mówił Paweł Morozowicz.

Paweł Morozowicz