Kontrakty publiczne czy prywatne - o co walczy branża IT?

Kontrakty publiczne czy prywatne - o co walczy branża IT? nf.pl

Sektor biznesowy zamroził wiele inwestycji i skupił się na niezbędnych wydatkach związanych z bieżącym funkcjonowaniem. Branża IT ma dylemat, czy współpracować z prywatnymi podmiotami, czy też intensywniej zabiegać o kontrakty publiczne.
Kontrakty publiczne, między innymi z racji czasu ich trwania oraz skali, były i nadal są dobrym zabezpieczeniem dla wszystkich firm z branży IT działających na rynku publicznym. Grzegorz Jędryka, partner w Infovide-Matrix, zwraca uwagę, że na stabilność tego typu umów wpływa m.in. ich współfinansowanie ze środków Unii Europejskiej. Przynależność do Unii powoduje też, że pracownicy administracji publicznej przykładają dużą wagę do realizacji rozpoczętych kontraktów i projektów.

Według Jędryki, poprawie uległo także środowisko prowadzenia projektów i pozyskiwania zleceń.

Przedstawiciel Infovide-Matrix radzi jednak nie zapominać o sektorze biznesowym, który w okresie stagnacji nie zaprzestaje swojej działalności i nadal potrzebuje infrastruktury i rozwiązań IT. Owszem, spowolnienie gospodarcze doprowadziło do sytuacji, w której firmy ostrożniej podejmują decyzje o nowych wdrożeniach. Jednak jeżeli dostawca oferuje konkurencyjne rozwiązania, posiada rozległą wiedzę branżową, a do tego jest skuteczny w pozyskiwaniu kontraktów oraz realizacji projektu, to nawet w okresie gorszej koniunktury będzie potrafił skutecznie działać zarówno w sektorze publicznym, jak i biznesowym.

Gra na dwóch instrumentach

Na trudności w ustaleniu priorytetów inwestycyjnych między sektorem prywatnym a publicznym w okresie kryzysu zwraca uwagę również Adam Jonczyk, dyrektor działu sprzedaży i marketingu Marketplanet.

Niektóre sektory rynku są bardziej zaawansowane informatycznie bez względu na formę własności, jak np. bankowy, inne przygotowują się dopiero do wprowadzenia zmian. Priorytety firm doradczych są ustalane przez potrzeby i oczekiwania klientów bez względu na rodzaj przetargu (publiczny czy komercyjny).

Paweł Prokop, członek zarządu, dyrektor sektora "Administracja Publiczna, Utilities i Samorządy" w firmie Comarch, przestrzega, by nie przywiązywać się do opinii, że w okresach trudnej czy niepewnej sytuacji gospodarczej sektor publiczny jest bezpieczniejszy do realizacji celów biznesowych.

- W praktyce dla dużej firmy IT najważniejsze jest uzyskanie niezbędnej dla skutecznego działania dywersyfikacji ryzyka - wyjaśnia nasz rozmówca. - Cykle koniunkturalne w segmencie biznesowym i publicznym bardzo często pozostają do siebie w pewnym przesunięciu czasowym, dlatego właśnie równoczesne działania w obu tych segmentach dają większe bezpieczeństwo prowadzenia działalności gospodarczej.

Za zdecydowanie fałszywą alternatywę między inwestycjami IT w sektorze publicznym i prywatnym uznaje Dariusz Terlecki, członek zarządu Crowley Data Poland. Według niego, w bardzo wielu kwestiach sektory te są do siebie podobne.

- W obu występują zaległości oraz spore niedofinansowanie wdrożeń telekomunikacyjnych i IT, chociaż sektor komercyjny prezentuje się pod tym względem trochę lepiej - mówi Terlecki.

A ostatnio, co zauważa nasz rozmówca, korporacje w dużym stopniu powtarzają pewne mechanizmy przetargowe sektora publicznego. Porządnie przygotowane procesy zakupowe w dużych przedsiębiorstwach bardzo przypominają przetargi publiczne, są jednak mniej sformalizowane.

Tam rzadko mamy do czynienia z sytuacją, w której z błahych powodów formalnoprawnych zamawiający unieważnia postępowanie. Należy jednak pamiętać, że jeżeli w sektorze publicznym zapadnie decyzja o rozpoczęciu wdrożenia, można być prawie pewnym, że postępowanie nie zostanie przerwane. Z kolei w sektorze komercyjnym nigdy nie ma pewności, czy decyzja o rozpoczęciu współpracy jest ostateczna. W sektorze publicznym nie spotyka się z takimi problemami i to jest pewnego rodzaju korzyść. Podobieństwa pomiędzy tymi dwoma rodzajami klientów są również wzmagane poprzez coraz większą profesjonalizację sektora publicznego, co podmioty publiczne zawdzięczają przypływowi pracowników, którzy zdobyli doświadczenie w korporacjach.

Na bezpieczeństwo kontraktu z sektorem publicznym, gwarantowane przez państwo, wskazuje Leszek Winiarski, presales engineer w Interactive Intelligence. Według niego, chociaż specyfika działalności sektora biznesowego i publicznego jest przeważnie bardzo różna, posiadają one podobny potencjał inwestycyjny w dziedzinie nowych technologii.

− Stałą bolączką sektora publicznego zniechęcającą wielu dostawców są bariery prawne i opór organizacyjny - uważa Leszek Winiarski. - Z drugiej strony dostęp do funduszy unijnych przeznaczonych na innowacje znacząco przyspieszył modernizację i rozwój tych organizacji. Tak więc chociaż segment biznesowy wydaje się klientem bardziej świadomym, jednak w czasie kryzysu przewidujący dostawca nie powinien ograniczać swojej oferty jedynie do firm prywatnych.

Zdecydowanie na sektor biznesowy jako bardziej perspektywiczny z punktu widzenia dostawcy rozwiązań ERP, CRM i BI, nawet w okresie dekoniunktury, wskazuje Patrycja Ptaszek-Strączyńska, członek zarządu Macrologic. - Dostawcy technologii to firmy nastawione na cel, wynik i sprawność procesową - wyjaśnia nasza rozmówczyni.

- Patrząc z tej perspektywy, ich cele są koherentne z innymi organizacjami komercyjnymi.

W tym biznesie klienta pozyskuje się, pokazując mu zyski i oszczędności, które wpłyną na wynik finansowy. W przypadku administracji oba parametry nie mają takiej wagi, a często pozostają wyłącznie w sferze deklaratywnej.

Inwestycje z przeszkodami

Mimo zalet sektora publicznego jako pewnego partnera w czasach kryzysowej zawieruchy, nasi rozmówcy wskazują na wciąż wiele uciążliwości, które czekają na współpracujące z nim firmy IT. Grzegorz Jędryka z Infovide-Matrix uważa, że jednym z uwarunkowań sektora publicznego jest transparentny sposób przeprowadzania i ogłaszania przetargów.

- Ta transparentność powoduje, że strona zamawiająca kieruje się głównie kryterium cenowym w wyborze oferty - wyjaśnia Jędryka. A to z kolei prowadzi do sytuacji, w której niektórzy dostawcy obniżają własne marże, co eliminuje spółki, dla których czynnik związany z wartością danego rozwiązania stoi na pierwszym miejscu. Bardzo często dochodzi w takich wypadkach do sytuacji, w której wygrywają projekty o słabszej wartości, nie zawsze w pełni odpowiadające wymaganiom stawianym przez zamawiającego.

Spowolnienie gospodarcze wpłynęło również na częstotliwość pojawiania się nowych przetargów, co z jednej strony jest niekorzystne, ale z drugiej powoduje poprawę ich wartości merytorycznej.

Przetargi stają się bardziej przemyślane i dopracowane, a ich organizatorzy mocniej skupiają się na segmentacji i ocenie dostawców, na zapewnieniu właściwych warunków przetargowych, co przekłada się na zdolność pomyślnego przeprowadzenia postępowania zakupowego. Utrudnieniem w projektach finansowanych przez Unię Europejską jest wydłużony czas wyboru wykonawcy i realizacji samego projektu, powodowane nałożeniem na pracowników administracji publicznej konieczności przestrzegania bardzo skrupulatnych procedur przetargowych oraz realizacji zaostrzonej sprawozdawczości finansowomerytorycznej.

Na perspektywę dużych inwestycji w obszarze informatyzacji przy jednoczesnym wydłużonym procesie decyzyjnym wskazuje Adam Jonczyk z Marketplanet.

- Uregulowania ustawy Prawo zamówień publicznych wykluczają współpracę z tą samą firmą na etapie przygotowania wdrożenia oraz samego projektu wdrożeniowego - zauważa Jonczyk. - Jest to utrudnienie dla zamawiających, zwłaszcza w informatyzacji wąskich, wybranych obszarów, jak np. zarządzanie zakupami, gdzie wiedza ekspercka i doświadczenie projektowe stanowią kluczowy wkład w przygotowanie i organizację projektu.

Według Dariusza Terleckiego z Crowley Data Poland, jedną z istotnych przyczyn przedłużania procedur udzielenia zamówienia publicznego jest dążenie do uwolnienia się przez urzędnika od odpowiedzialności za decyzję.

- Jest to dosyć powszechna słabość, przywara większości zamawiających instytucji publicznych - twierdzi Terlecki.

- Marzę o sytuacji, gdy urzędnicy będą funkcjonować, chociaż w pewnym stopniu, jak menedżerowie, mając możliwość podejmowania decyzji z punktu widzenia pożytku dla swojej organizacji, a nie personalnego bezpieczeństwa. Uważam, że urzędnik państwowy powinien być oceniany pod względem korzyści, których przysporzył reprezentowanej przez siebie instytucji.

Leszek Winiarski z Interactive Intelligence zalicza do głównym przeszkód w relacjach z sektorem publicznym również opór organizacyjny oraz złożoność realizowanych procesów.

- Informatyka jest bezwzględna, a oprogramowanie monitorujące dany proces dostarcza danych, których nie sposób podważyć, a które niejednokrotnie mogą pogorszyć opinię danego urzędu - wyjaśnia nasz rozmówca. Ostatnią przeszkodą w informatyzacji, którą wymienia przedstawiciel Interactive Intelligence, jest słaba infrastruktura. Wiele urzędów wciąż jeszcze nie posiada odpowiedniej bazy sieciowej i serwerowej umożliwiającej wdrożenie nowoczesnych aplikacji.

Dariusz Terlecki
Crowley Data Poland

Czas na integrację


Gdy mamy do czynienia z instytucjami centralnymi, czyli takimi, które nie mają struktur wielooddziałowych, usługa w obszarze telekomunikacji wbrew pozorom bardzo często sprowadza się do dość prostych prac, na przykład zapewnienia dostępu do internetu. Z kolei duże jednostki wielooddziałowe stawiają przede wszystkim na sieci korporacyjne, np. WAN, LMPS czy IP VPN. Sieci w sektorze publicznym są niezwykle "zatomizowane". W ostatnich latach znacząca część instytucji państwowych w Polsce budowała infrastrukturę przesyłową, która w wielu przypadkach nie była zintegrowana z innymi sieciami tej samej organizacji. Co więcej, przetargi były ogłaszane według różnych procedur. Powodowało to, że każda z tych instytucji, w obszarze telekomunikacji, stawała się małym państwem w państwie. Dopiero teraz następują procesy integracji sieci.

Leszek Winiarski
Interactive Intelligence

Grunt, czyli infrastruktura


Do tej pory sektor publiczny głównie inwestował we wszechstronny rozwój infrastruktury - sieciowej, bazodanowej, serwerowej. Bez modernizacji infrastruktury nie są możliwe udane wdrożenia innowacyjnych technologii, to podstawa, na której trzeba oprzeć każdą aplikację. Aktualnie duża liczba organizacji ten etap już zamknęła i jest gotowa do zaawansowanych projektów IT. Unia faworyzuje projekty przyjazne obywatelom, w których korzyści z wdrożenia danej technologii - dla przykładu - w urzędzie miejskim dla danego interesanta tego urzędu łatwo jest opisać i udowodnić. Fundusze dla takich projektów łatwiej jest pozyskać, zatem sektor publiczny jest szczególnie zainteresowany takimi rozwiązaniami, jak wielofunkcyjne platformy internetowe umożliwiające samoobsługę, centra kontaktowe, systemy monitoringu miasta lub kontroli ruchu.

Nowy Przemysł