LPG - uniknąć impasu

LPG - uniknąć impasu nf.pl

Dynamiczny rozwój tej branży to już przeszłość. Teraz LPG musi bić się o każdy procent paliwowego rynku, by uniknąć stagnacji. Pomysłów nie brakuje.
Znamy go jako autogaz, propan- butan albo po prostu LPG. To stosunkowo młode paliwo i nośnik energii.

Choć kiedyś trochę niedoceniane, dało początek rynkowi szacowanemu na około 10 mld zł. W Polsce działa na nim 200 firm. Przedstawiciele sektora przekonują, że w LPG tkwi znacznie większy potencjał i jest ono przykładem dla branży gazu ziemnego, jak dywersyfikować źródła dostaw.

- Mamy dobrą strukturę importu LPG. Duże ilości sprowadzane są ze Wschodu: z Rosji, z Kazachstanu, z Białorusi. W Polsce mamy jednak terminale w Gdyni i Gdańsku oraz nowo budowany w Świnoujściu, które pozwalają w razie ewentualnych problemów na szybkie przestawienie się na dostawy np. z rejonu Morza Północnego, Morza Śródziemnego czy też ze Stanów Zjednoczonych - tłumaczy Sylwester Śmigiel, prezes Gaspolu.

Płynny gaz, płynne ceny

W 2008 r., kiedy pojawiły się braki w dostawach gazu płynnego ze Wschodu, klienci w ogóle tego nie zauważyli, bo terminale zapewniły zaopatrzenie z innych rejonów świata. Możliwość "przestawiania" kierunków importu pomaga w negocjowaniu cen. Dlatego, w przeciwieństwie do rynku gazu ziemnego, gdzie faktyczny monopol na dostawy do naszego kraju ma Gazprom, w sektorze LPG polskie firmy mogą stawiać warunki.

Rosjanie sprzedają gaz ziemny do Polski drożej niż do Niemiec. Natomiast LPG do naszego kraju trafia po cenach niższych niż na zachód Europy. Jest to możliwe dzięki naszej infrastrukturze: terminalom morskim i kolejowym.

- Od kilku lat obserwujemy również, że rosyjski gaz płynny sprzedawany w Polsce jest nieco tańszy niż na rynkach światowych.

Wpływają na to koszty logistyki - podkreśla Śmigiel.

Co ciekawe, część LPG, która trafia do Polski, jest reeksportowana, o czym w przypadku gazu ziemnego możemy tylko pomarzyć. W 2012 r. reeksport wyniósł 123 mln ton, a LPG z Polski trafiał do Niemiec, Słowacji i Czech. I to także było możliwe dzięki dobrze rozwiniętej infrastrukturze do transportu LPG w Polsce.

Rynek LPG zawdzięcza swój rozkwit ekologii. Jednak dalsze dążenie do ochrony zasobów planety przez oszczędność energii stało się paradoksalnie barierą w dalszym rozwoju rynku LPG. Tym bardziej że gaz płynny musi rywalizować o swoje miejsce w bilansie energetycznym kraju z innymi paliwami i nośnikami energii. Branża stanęła więc przed koniecznością znalezienia odpowiedzi na pytanie, jak wygrać tę batalię?

Alternatywą jest bowiem stagnacja.

Zgodnie z danymi Polskiej Organizacji Gazu Płynnego (POGP), w 2012 r. tylko rynek LPG do celów grzewczych zanotował niewielki wzrost sprzedaży (1,9 proc. w stosunku do 2011 r.). Sprzedaż autogazu od trzech lat powoli, ale systematycznie spada (o 0,6 proc. w stosunku do 2011 r.). Spada, ale znacznie szybciej sprzedaż LPG w butlach (o 4,5 proc. w stosunku do 2011 r.).

Liczba samochodów na autogaz rośnie z każdym rokiem, ale wzrost liczby samochodów napędzanych autogazem nie zwiększa jego konsumpcji z powodu coraz lepszej wydajności jednostek napędowych. Jedynym pomysłem na wzrost konsumpcji LPG, jaki podsuwa Śmigiel, jest zwiększenie liczby samochodów zasilanych autogazem i działania promocyjne pokazujące jego ekologiczne i ekonomiczne właściwości.

W tej sytuacji ważne jest zachowanie minimalnych obciążeń podatkowych dla tego paliwa. Polityka podatkowa Unii Europejskiej w stosunku do autogazu może jednak ulec zmianie w najbliższych latach. Eksperci spodziewają się, że w związku z tym autogaz może utracić swoją atrakcyjność cenową w stosunku do innych paliw.

Unia Europejska nie zaprzestała prac nad nowymi stawkami akcyzy na paliwa.

Planowano, że wejdą one w życie od 2018 r. z możliwością zastosowania okresu przejściowego do 2023 r. - Być może państwa członkowskie, w których rynek gazu się rozwinął, takie jak Polska i Włochy, będą protestować przeciwko wzrostowi akcyzy na LPG, niemniej jednak należy brać pod uwagę, że ceny LPG mogą wzrosnąć - mówi Krzysztof Romaniuk, dyrektor do spraw analiz rynku paliw w Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN).

Podgryzanie diesla

Sposobem na rozwój rynku musi być postęp technologiczny. Branża duże nadzieje pokłada w tzw. gazodieselu - to rozwiązanie techniczne, które pozwala zastąpić autogazem część oleju napędowego w ciężarowych samochodach z silnikiem wysokoprężnym.

Mieszanka diesla i LPG poprawia efektywność wykorzystania diesla, zmniejsza ilość sadzy i poprawia ekonomikę jazdy. Rynek jest obiecujący.

W Polsce zarejestrowanych jest 4,8 mln pojazdów ciężarowych różnego typu.

Zarówno Gaspol, jak i Orlen Gaz, testują moduły diesel-gaz. Orlen Gaz myśli również o wprowadzeniu innych innowacyjnych rozwiązań, które poprawiłby jakość autogazu, by w ten sposób przyciągnąć klientów.

- Badania wskazały, że po zastosowaniu dodatku smarującego jakość pracy silnika jest dużo wyższa. Mamy to potwierdzone. Stoimy przed odpowiedzią na pytanie, czy je wprowadzić na rynek i kiedy. Przygotowujemy się do tego. Mamy kilka stacji na terenie Polski, które prowadzą ich sprzedaż.

Nie mamy zastrzeżeń co do pracy silników ze strony naszych klientów - podkreśla Dariusz Nowicki, dyrektor ds. sprzedaży w Orlen Gazie.

Przedstawiciele POPiHN są sceptyczni co do roli gazodiesla w rozwoju rynku autogazu, zwracając uwagę, że ma on zastosowanie jedynie w dużych pojazdach ciężarowych. Ich zdaniem, moduł diesel-gaz nie wygra konkurencji z silnikiem benzynowym w samochodach transportowych.

Zdaniem Romaniuka, sprzedaż autogazu w Polsce utrzyma się więc na podobnym do obecnego poziomie w ciągu najbliższych 2-3 lat. - Rynek LPG jest już dojrzały. To, co będzie się działo na nim w dalszej perspektywie, zależy m.in. od decyzji Unii Europejskiej w sprawie podatku akcyzowego - twierdzi.

Na rewelacyjne wzrosty sprzedaży nie liczy też Polska Organizacja Gazu Płynnego.

- Ten rynek już się nasycił i nie wydaje mi się, abyśmy w średnim okresie mieli szansę na kilkuprocentowe wzrosty. Jeżeli utrzymamy sprzedaż na zbliżonym poziomie rzędu 1,6-1,7 mln ton, to będzie to całkiem przyzwoity wynik - mówi Andrzej Olechowski, dyrektor Polskiej Organizacji Gazu Płynnego.

Nie zgadza się on jednak do końca z opinią, że sprzedaż autogazu odbywa się kosztem innych paliw.

- Po prostu mamy swoje miejsce na rynku. Nie konkurujemy z dieslem, chyba że weźmiemy pod uwagę gazodiesel, ale z benzyną owszem. Poziom proporcji w opodatkowaniu autogazu i benzyny jest bardzo zbliżony. Taka jest polityka Unii Europejskiej. W niektórych krajach LPG czy CNG są wręcz promowane jako pierwsze po paliwach konwencjonalnych paliwa alternatywne - twierdzi Olechowski.

Rafał Zywert, analityk BM Refleks, wskazuje, że to właśnie diesel wyrósł na głównego rywala LPG w Polsce.

- W ostatnich czterech latach na Polskim rynku przybyło 3,3 mln samochodów osobowych, z tego 2,2 mln to samochody z silnikami diesla. Polacy ewidentnie kochają olej napędowy.

Ale popyt na olej napędowy generuje w Polsce głównie sektor transportowy - stwierdza. To na tym polu rozegra się zapewne walka między LPG (gazodiesel) a tradycyjnym paliwem dieslowskim.

Gorąca cena

LPG to także paliwo służące do celów grzewczych. Ten segment w 2012 r. stanowi 12,2 proc. rynku LPG w Polsce, zdominowanego przez autogaz (73,4 proc. rynku ).

- LPG jest droższe od gazu ziemnego i zawsze będzie droższe, ponieważ sposób dystrybucji gazu ziemnego jest tańszy (sieć gazociągowa), ale nie wszędzie opłaca się doprowadzać rurę. Tam, gdzie nie ma to sensu ekonomicznego, bardziej opłaca się ogrzewanie zasilane LPG. Co prawda, jego ceny nie są regulowane, ale konkurencja wymusza walkę o klienta także ceną - podkreśla Sylwester Śmigiel.

I w tym jednak przypadku ekologiczne paliwo pada ofiarą proefektywnościowych rozwiązań ograniczających popyt. Domy budowane z wykorzystaniem energooszczędnych technologii potrzebują do ogrzania pomieszczeń mniej LPG niż te budowane w latach 80. i 90. minionego wieku.

Zużycie LPG na domek zmniejszyło się od tego czasu niemal o połowę.

Instalacji grzewczych wykorzystujących LPG jednak przybywa. Dlatego od lat obserwujemy wzrost zużycia LPG w tym segmencie rynku. Według danych POGP, w 2012 r. liczba zbiorników LPG wzrosła o 2,8 tys. sztuk w stosunku do 2011 r. i wyniosła 82,6 tys. obiektów.

Sprawą kluczową dla rozwoju tego segmentu rynku będzie cena LPG do celów grzewczych, na której mogą zaciążyć dodatkowe administracyjne daniny.

Z pozoru najgorzej przedstawia się sytuacja w segmencie sprzedaży LPG w butlach (14,4 proc. rynku LPG w 2012 r.). Na tym polu LPG został pokonany przez gaz ziemny dzięki rozbudowie sieci gazociągowej w Polsce.

Myliłby się jednak ten, kto wróżyłby całkowity upadek tego segmentu rynku.

Pojawiają się bowiem nowe sposoby wykorzystania, np. grille na LPG, lampy gazowe, które ogrzewają otoczenie na zewnątrz, czy urządzenia do wypalania chwastów porastających kostkę brukową. Ten rynek w Polsce dopiero raczkuje, ale ze względu na polski klimat ma potencjał. Nowe zastosowania mogą ustabilizować rynek na pewnym poziomie sprzedaży z możliwą tendencją wzrostową w przyszłości.

Nowy Przemysł