Magia kina, czyli jak działają multipleksy

Magia kina, czyli jak działają multipleksy NF.pl

Idąc do kina, bardzo rzadko zastanawiamy się nad tym, jak to wszystko funkcjonuje, że tak nieliczny zespół jest w stanie obsłużyć tak wiele sal, seansów i klientów stojących w kolejce do baru. Dla nas liczy się przede wszystkim dobra zabawa.

Wiemy, że w tej obszernej sali i na ogromnym ekranie będziemy mogli dostrzec i usłyszeć więcej, ale nie wnikamy w szczegóły. Może właśnie dlatego magia kina działa tak przyciągająco na widza. Ale to przecież ludzie podobni do nas zatrudniają się w takim miejscu. Na czym polega tajemnica funkcjonowania takich miejsc, że otwiera się nowe multipleksy w całej Polsce? O tym poniżej.

Skąd na to wszystko pieniądze?

Sądząc po rozmiarach współczesnych multipleksów, ilości sal oraz oczywiście pracowników potrzebnych, aby ogarnąć cały ten interes, rentowność tego typu przybytków kultury popularnej musi stać na naprawdę wysokim poziomie. Powszechnie sądzi się, że to ilość miejsc i pełne sale przynoszą największy zysk danej sieci kin... i poniekąd tak jest. Więcej seansów, więcej możliwości, czyli więcej klientów i większy utarg, tyle że cena biletów to przede wszystkim zysk producenta danego filmu. Dla kina z takiej transakcji zostaje zaledwie kilka złotych i to bliżej 3-5 zł niż 8-9 zł. Jak więc to możliwe, że kino jest w stanie opłacić swój interes i zarobić? Idąc tropem ilości klientów, trzeba zastanowić się, na co wydajemy najwięcej podczas wizyty w multipleksie. Jeśli nic wam nie przychodzi do głowy, to subtelnie podpowiadamy – „przekąski”. Popcorn, napoje, słodycze, nachosy i inne frykasy, na których cenę narzeka każdy, kosztują kino zaledwie 1-3 zł za porcje, podczas gdy ich cena barowa wynosi kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt złotych. No i wszystko jasne.

Dlaczego sala otwiera się nawet kilka minut przed seansem?

Takie pytanie klientów multipleksów jest chyba najczęstsze zaraz obok nieśmiertelnego „gdzie można kupić popcorn?”. Sytuacja jest prosta. Pod salą gromadzi się grupa klientów i czeka. Przyszli dużo wcześniej, bo zrobili rezerwacje, więc zapewne korzystają z czasu i odwiedzają toaletę, bar, a następnie siadają na pobliskich sofach, o ile nie są one już zajęte. Seans rozpoczyna się o 19:00 a jest już 18:45, więc czemu nie można jeszcze wchodzić. Mija trochę czasu, a na drzwiach nadal widnieje plakietka, że zamknięta. Dopiero trzy minuty przed seansem ktoś z obsługi w końcu wychodzi z sali i drzwi do tej magicznej krainy stają otworem. Ale dlaczego tak późno? Odpowiedź jest banalna i często zaskakuje swoją prostotą klientów, którzy zechcą wyrazić swoje oburzenie przed zbyt szczerym pracownikiem.

Po skończony seansie klienci opuszczają salę, a pracownik ją sprząta. Zwykle czasu jest tu niewiele, gdyż pomiędzy kolejnymi filmami jest od 20-30 minut (jeśli było opóźnienie to jeszcze mniej). Niektóre filmy są tak oblegane, że wyjście wszystkich z sali zajmuje kilka minut, a trzeba do tego doliczyć 10 minut napisów, po których może być scena dodatkowa. Zostaje więc ok. 10 minut na sprzątanie, a popcorn i puste opakowania są wszędzie. Sala ma ok. 200 miejsc, a sprząta to często jedna osoba – czy teraz już wszystko się wam klaruje? Sprawdzenie, posprzątanie, wyniesienie śmieci – przy popularnych produkcjach zajmuje to naprawdę sporo czasu. Nikt nie siedzi na sali i nie odpoczywa podczas gdy klienci niecierpliwią się o godzinę rozpoczęcia filmy – za tymi drzwiami do sali trwa walka z czasem!

Za cenne wskazówki dziękujemy portalowi Polskie-Kino.eu

Polskie-Kino.eu