Managerowie i inzynierowie wola uczyc sie angielskiego za granica

Managerowie i inzynierowie wola uczyc sie angielskiego za granica Image courtesy of nokhoog_buchachon/ FreeDigitalPhotos.net

Managerowie banków, inżynierowie i lekarze coraz częściej zamiast wielomiesięcznych kursów w szkole językowej w Polsce, wybierają intensywne kursy językowe za granicą.

Najczęściej polscy specjaliści wyjeżdżają do szkół w Londynie i Bournemouth - jest to kierunek prawie 40 proc. wszystkich językowych wojaży specjalistów – wynika z danych agencji edukacyjnej Language Abroad.

Podobne artykuły:

To w tych miastach działają szkoły specjalizujące się m.in. w języku angielskim prawników, pilotów, medycznym, finansowym, a nawet pracowników platform wiertniczych. Osoby na wysokich stanowiskach nie gardzą także wyprawami za ocean. Kierunkiem nr 1 od lat są Stany Zjednoczone, zwłaszcza Fort Lauderdale na Florydzie i Nowy Jork. Sporo także lekarz czy dyrektor banku wydaje na kursy za granicą. O ile w Polsce semestr w renomowanej szkole kosztuje ich średnio 2 tys. złotych, to na zagraniczną eskapadę gotowi są wydać nawet 7,5 tys. zł – tyle kosztuje dwu tygodniowy kurs językowy dla managera w angielskim Warwick.

Po język do źródła

Języki obce wciąż są w cenie dla pracodawcy, zwłaszcza, jeśli przed stanowiskiem pracy mamy wpisane „specjalista”. 45 proc. uważa, że nadal decydują one o „tak” lub „nie” na rozmowie kwalifikacyjnej oraz o awansie – wynika z ostatnich badań CBOS. – Polskie społeczeństwo zmieniło się na przestrzeni ostatnich 10 lat. Znajomość angielskiego stała się powszechna, a więc język obcy w CV nie robi już sporego wrażenia. Co innego sposób, w jaki się go nauczyliśmy, a nawet to, gdzie. Dobrze postrzegane przez rekruterów są dziś dyplomy z zagranicznych szkół językowych – mówi Halina Juszczyk, dyrektor agencji edukacyjnej Language Abroad.

Dlatego też coraz częściej polscy specjaliści i managerowie, zamiast do szkół językowych w kraju, wybierają się do szkół w z granicą. – Szkoła w Wielkiej Brytanii czy Francji wymusza na uczestnikach kursu, aby się, na co dzień posługiwali językiem obcym, kursy takie, więc siłą rzeczy są bardziej praktyczne. Wiele szkół wprowadza także do grup limity narodowościowe. Grupy są tak tworzone, że składają się np. z Polaka, Niemca, Hindusa i Japończyka. Jedyne, co ich łączy, to język angielski, często związany z ich specjalizacją, a więc muszą się nim porozumiewać w każdej sytuacji, nie tylko na zajęciach. Na kursie w kraju, często więcej mówi się po polsku, niż po angielsku – mówi Juszczyk.

Lekarz, prawnik i finansista – gdzie się uczą?

Najczęstszym kierunkiem językowych wypraw polskich managerów, inżynierów czy pilotów jest Bournemouth. Działa tam wyższa szkoła biznesowa, w której oprócz tradycyjnego języka angielskiego dla dorosłych, prowadzi się specjalistyczne kursy językowe dla ponad 20 różnych specjalizacji od lekarskiej, IT, public relations po pracowników lotnictwa i matematyków. – Dla każdej z tych specjalizacji przygotowywany jest inny program nauki języka angielskiego. Zajęcia prowadzą nie tylko filolodzy, ale także osoby znające od strony praktycznej daną dziedzinę. I tak oto na kursie dla inżyniera, wykłada inżynier, a na kursie prawniczym - prawnik, lekarskim, doktor – mówi Halina Juszczyk. - Wszystkie te kursy są także bardzo intensywne. Na przykład na kursie dla pracowników sektora turystycznego jest aż 30 godzin zajęć w tygodniu. 20 godzin języka specjalistycznego i 10 z języka ogólnego - dodaje.

Language Abroad