Mauritius, czyli na czym wzorował się Bóg, tworząc raj?

Mauritius, czyli na czym wzorował się Bóg, tworząc raj? tui.pl

Kiedy spogląda się na fotografie z Mauritiusa, trudno się dziwić Markowi Twainowi, który miał powiedzieć, że najpierw Bóg stworzył Mauritiusa, a potem na jego podobieństwo stworzył Raj.

Krajobraz tego niewielkiego wyspiarskiego państewka znajdującego się na Oceanie Indyjskim jest rzeczywiście jak z bajki – lazurowa i przejrzysta woda, biały piasek na plażach, rafy koralowe oraz charakterystyczne dla wulkanicznych wysp ukształtowanie terenu tworzą unikalną atmosferę obcowania z czymś nieziemskim i nie z tego świata. Ta wyjątkowa aura przyciąga na Mauritiusa turystów spragnionych czegoś więcej, niż tylko pobyt w egzotycznym kraju.

Burzliwa historia wyspy

Mauritius od momentu odkrycia w 1505 roku przez żeglarzy portugalskich wielokrotnie przechodził z rak do rąk, by w końcu po kilkuset latach uzyskać w 1968 roku niepodległość. W międzyczasie należał do Holendrów, Francuzów oraz Brytyjczyków, a każda z tych nacji pozostawiła po sobie jakiś trwały ślad.

Holendrom, którzy jako pierwsi skolonizowali wyspę, Mauritius zawdzięcza przede wszystkim swą nazwę, która jest hołdem dla holenderskiego księcia Nassau, Maurycego Orańskiego (Maurits van Nassau). Również nazwy licznych regionów wyspy są echem dawnej holenderskiej kolonii (np. góra Pieter Both), a pojawienie się i rozwój plantacji trzciny cukrowej także jest zasługą Holendrów. Niestety, zapisali się oni w historii Mauritiusa także i w negatywny sposób – endemiczny gatunek ptaka-nielota dodo został przez nich niemal doszczętnie wytrzebiony (według niektórych przekazów historycznych Holendrzy uważali mięso dodo za przysmak), a spore połacie lasów na Mauritiusie wycięto w celu pozyskania z nich hebanu.

Francuzi przejęli wyspę około roku 1715 i zaczęli swe rządy od przemianowania jej na Isle de France. Wyspa stała się dużą bazą francuskiej marynarki wojennej, a także zyskiwała na znaczeniu jako centrum handlowe. To właśnie Francuzom największy rozwój zawdzięcza Port Louis, a wybudowane za ich rządów perełki architektury kolonialnej po dziś zdobią miasto.

Brytyjczycy przejęli władzę nad wyspą w roku 1810 (w wyniku inwazji), ale dopiero cztery lata później podpisali z Francją oficjalny akt kapitulacji, w którym zobowiązali się do zachowania i respektowania języków,obyczajów, praw i tradycji mieszkańców Mauritiusa. Do tego już całkiem bogatego, wielokulturowego tygla dodali od siebie likwidację niewolnictwa oraz sprowadzenie robotników z Indii, dzięki czemu współczesne społeczeństwo Mauritiusa stanowi swego rodzaju wypadkową niezwykłej historii tego afrykańskiego kraju.

Regiony turystyczne

Pomimo relatywnie niewielkich rozmiarów (powierzchnia nieco ponad 2 tysięcy kilometrów kwadratowych) Mauritius charakteryzuje się nieco odmiennymi warunkami w różnych częściach. Na północy i północnym zachodzie temperatury są nieco wyższe dzięki temu, że ten rejon wyspy jest osłonięty przed wiejącymi z południowego wschodu pasatami. Najbardziej znanym ośrodkiem turystycznym tej części wyspy jest Grand Baie, w którym można znaleźć liczne restauracje serwujące dania kuchni kreolskiej, chińskiej, francuskiej i indyjskiej.

Południowe wybrzeże wyspy jest w zasadzie pozbawione raf koralowych, czego efektem jest oceaniczna fala zdecydowanie wyższa niż w innych częściach wyspy. Z tego powodu okolice miasteczka Souillac stanowią niemałą atrakcję turystyczną – tylko tutaj można bowiem podziwiać malowniczy klif na cyplu Gris-Gris, a także stary port i najszersze na Mauritiusie wodospady Rochester Falls na rzece Savanne.

Wybrzeża wschodnie Mauritiusa stanowią raj dla surferów, którzy przyjeżdżają tu w okresie od czerwca do września, kiedy pasaty stwarzają najlepsze warunki do uprawiania tego sportu. To właśnie tutaj znajduje się również niezwykle długa, jedenastokilometrowa plaża z drobnym, białym piaskiem, a także słynna Wyspa Jeleni.

Na zachodzie najważniejszym ośrodkiem turystycznym jest Port Louis, choć znajdujące się w tej okolicy długie i malownicze plaże są wręcz usiane hotelami oferującymi znakomite zaplecze turystyczne. Położona w tej części Mauritiusa plaża Flic-en-Flac jest przez wiele osób uznawana za najpiękniejszą plażę wyspy, a znajdujący się nieopodal Park Narodowy Chamarel to obowiązkowy punkt do odwiedzenia przez każdego turystę przybywającego na Mauritiusa.

Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że władze Mauritiusa dokładają wszelkich starań, by ten tropikalny, wyspiarski raj zachować w możliwie niezmienionym stanie dla przyszłych pokoleń. Aby się tu dostać, najlepiej jest wybrać się na Mauritiusa z biurem podróży (sprawdź ofertę TUI) – nie latają tu żadne linie czarterowe, a rejs jest mało opłacalny i niezwykle czasochłonny. To właśnie ze względu na troskę o stan wyspy ośrodków turystycznych nie jest tu tak dużo, jak w innych popularnych regionach świata, a standard i jakość obsługi są najwyższe na świecie.

Ogromne sumy inwestowane są każdego roku w zachowanie tego wyjątkowego na skalę światową stanu rzeczy – nigdzie indziej na świecie tak liczne i odmienne kultury nie stworzyły społeczności tak unikalnej i jednocześnie nie skłóconej wewnętrznie. Według niektórych jest to ostateczny dowód na to, że w zacytowanej na początku wypowiedzi Marka Twaina tkwi ziarnko prawdy. I że wcale nie jest ono takie małe, jak mogłoby się wydawać...