Program MdM spalił na panewce

Program MdM spalił na panewce Fotolia

Właśnie zbliża się pierwsza rocznica początku misji rządowego programu dopłat do kredytów hipotecznych Mieszkanie dla młodych (MdM). Dziś niestety jest już pewne, że wyniki MdM-u będą sporo gorsze nawet od najbardziej pesymistycznych prognoz.

Zaledwie 1/3 wykorzystanych środków

Jeszcze niedawno szacunki wykorzystania tegorocznej puli środków przeznaczonych na dopłaty w ramach MdM-u szacowano na mniej więcej połowę z 600 mln zł zarezerwowanych na 2014 rok. Tymczasem po 11 miesiącach Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) przyznał, że tegoroczne dopłaty uszczuplą go zaledwie o jedna trzecią.

Co więcej, jak ujawnił w swoich statystykach Związek Banków Polskich, z kwartału na kwartał topniało znaczenie MdM dla rynku mieszkaniowego. W pierwszym kwartale udział kredytów z budżetową subwencją w łącznej puli kredytów mieszkaniowych wynosił 10 proc, w kolejnym spadł do 8,4 proc., a w trzecim zaledwie do 7,5 proc.

W okresie styczeń-listopad 2014 BGK zrealizował ponad 14,2 tys. umów o preferencyjny kredyt o łącznej wartości 325,6 mln zł, z czego około 210 mln zł dotyczy kredytobiorców z terminem odbioru lokalu w roku bieżącym.

Poszukiwanie winnego

W związku z ponadprzeciętnie słabym tegorocznym wynikiem MdM-u w mediach trwa gorączkowa dyskusja na temat przyczyn takiego stanu rzeczy. Za główne powody niepowodzenia programu uważa się zbyt duże niedopasowanie maksymalnych limitów cen obowiązujących w większości największych miast do cen rynkowych, głównie w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu.


Poza tym za redukujące skalę zainteresowania MdM-em czynniki uważa się pozostałe ograniczenia programu, a wiec możliwość zakupu tylko na rynku pierwotnym, do 35-go roku życia, oraz warunek tylko pierwszego mieszkania. Poza tym mówi się o awersji młodych ludzi do osiedlania się w peryferyjnych częściach miast, w których zlokalizowana jest prawie cała oferta mieszkań  kwalifikujących się do MdM.

Trudno jednak uznać powyższe uzasadnienie tegorocznej słabości MdM za w pełni wiarygodne w sytuacji, gdy np. w Warszawie udział mieszkań z limitami odpowiadającymi wymogom programu przekroczył jedną piątą stołecznej oferty deweloperskiej, a zakup pierwszego mieszkania przez młode pokolenie w tańszych i mniej eksponowanych lokalizacjach do tej chwili był uważany za sytuację zupełnie naturalną.

„Drugie dno” słabości MdM

Swoistym „drugim dnem” niewydolności programu dopłat mogą być dość liczne badania przeprowadzane na różnych grupach wiekowych młodego pokolenia Polaków, a dotyczące ich planów życiowych czy też wskazujące na pogarszającą się sytuację społeczno-ekonomiczną. I tak z przeprowadzonych pod koniec 2013 roku przez CBOS badań wśród Polaków w wieku 18-24 lata wynika, że aż dwie trzecie osób z tej grupy wiekowej zdecydowanie deklaruje zamiar emigracji zarobkowej z kraju jako wybór swojej przyszłości.

Z kolei na zlecenie firmy Work Service, Instytut Millward Brown przeprowadził niedawno badania z których z kolei wynika, że aż 79 proc. Polaków rozważa możliwość emigracji z Polski „za chlebem”. Zaledwie 17 proc. jest pewnych, że pozostanie w kraju, a 4 proc. nie ma opinii na ten temat. Z badań tych można wyciągnąć taki wniosek, że grubo ponad połowa Polaków w grupie wiekowej odpowiadającej wymogom MdM, pozostaje całkowicie poza rynkiem nieruchomości jako potencjalni klienci deweloperskich biur sprzedaży, nie planując w najbliższych latach, a najprawdopodobniej w dużej części w ogóle, zakupu mieszkania w Polsce.

Natomiast badania, jakie kilka miesięcy temu przeprowadzono na zlecenie Deutsche Bank PBC wykazały, że aż 40 proc. Polaków w przedziale wiekowym 20-35 lat, a więc dość dokładnie korespondującym z parametrami MdM, nie ma żadnej pracy, a połowa z pozostałych, a więc gdzieś pracujących głównie na umowach śmieciowych, zarabia nie więcej niż 2 tys. zł netto bez jakichkolwiek perspektyw poprawy.

Mgliste perspektywy

W tej sytuacji trudno oczekiwać, by program dopłat w przyszłym roku zanotował jakiś nadzwyczajny wzrost popularności. Czynnikiem pobudzającym aktywność MdM może być wzrost udziału własnego kredytu hipotecznego do 10 proc. od początku nowego roku oraz nowelizacja samej ustawy, poprawiająca nieco warunki kredytów preferencyjnych. W sumie jednak aż tak rozczarowujący tegoroczny wynik MdM nie jest zjawiskiem najbardziej pożądanym z punktu widzenia prognozowania przyszłego stanu koniunktury w ramach krajowego rynku nieruchomości mieszkaniowych, jest za to pierwszym sygnałem ostrzegawczym dla deweloperów przed nadmiernym optymizmem. 

RynekPierwotny.pl Jarosław Jędrzyński