Może być SIŁĄ w „gorszych czasach”…

Może być SIŁĄ w „gorszych czasach”… nf.pl

Pewien mój kolega, działający w branży inżynieryjno-budowlanej podzielił się niedawno swoimi przemyśleniami. Ja się nie boję kryzysu, ja zawsze będę mieć pracę! – powiedział z całkowitą pewnością. Jeśli dodam, że nie należy do zarozumiałych i pewnych siebie bufonów, z pewnością rozbudzę ciekawość - cóż za cudowną receptę na kryzys zdradził mi ów znajomy. Jestem solidny! – powiedział mi. Niewielu jest ludzi solidnych, dlatego zawsze będą poszukiwani. A cóż to znaczy być solidnym? Paradoksalnie łatwiej zdefiniować co znaczy ‘niesolidny’. ‘Solidny’ wydaje nam się normą, łatwiej więc zauważyć i opisać odchylenie od normy. To tak jak z porządkiem – gdy jest - nikt go nie widzi. Zauważamy dopiero bałagan. Co więc oznacza niesolidność? Zilustruję to znanymi nam wszystkim niestety, przypadkami: - Umawiasz się z klientem/dostawcą/wykonawcą. Przyjeżdżasz na umówione spotkanie i czekasz, czekasz, czekasz. Twój klient/dostawca/wykonawca pojawia się 30 minut spóźniony; - Znajomy stolarz obiecuje ci wykonać zabudowę wnęki. Umówiłeś się na wrzesień, tymczasem jest już grudzień, a on wciąż tłumaczy się ogromem zleceń. Od kilku miesięcy „żyjesz” w kartonach; - Twój podwładny dostarczył ci raport z odwiedzonych punktów sprzedaży detalicznej. Wykazuje on 90% dostępności towaru, którym handlujesz. Następnego dnia jedziesz ze swoim szefem i sprawdzasz poprawność raportu. Towar jest w 40% sklepów (i dodam, że nie został wykupiony od wczoraj); - Umawiasz się na wymianę opon i pytasz o cenę. Kiedy prosisz o wystawienie faktury cena okazuje się 25% wyższa; i tak dalej…. i tak dalej…. Rzeczywiście mój kolega ma rację. Niewielu jest ludzi solidnych. Codziennie ktoś marnuje nasz czas, oszukuje nas, okłamuje. Codziennie ktoś wywołuje złość, irytację, wstyd przed innymi, poczucie bycia „wyrolowanym”. Przyzwyczajamy się do tego, bo nie można się przecież wciąż irytować. Gorzej, jeśli sami uprawiamy podobne „sztuczki” – w myśl zasady „skoro wszyscy to robią….” Bo właśnie ta zasada, a raczej anty-zasada jest dziś często bolączką relacji międzyludzkich, która bardzo utrudnia efektywną pracę, niszczy przyjaźnie i małżeństwa. Ciekawe jest to, że jako „biorcy” jesteśmy wymagający i poszukujemy tych solidnych. Warto się więc upewnić, czy sami do takich należymy. Bo jeśli tak – to doskonale. Możemy bowiem ten fakt „wykorzystać”. W świecie, gdzie niesolidność staje się normą, jak powietrza potrzebujemy solidności – czyli jak podaje słownik - odpowiedzialności, sumienności, obowiązkowości, uczciwości, rzetelności. Jeśli jako „biorcy” jesteśmy wymagający, nie trudno zauważyć, jak ważne są to cechy dla naszych pracodawców czy klientów? I wtedy, gdy chmury zbierają się nad rynkiem pracy – to one właśnie mogą rozstrzygać o tym, czy zwolnić wiecznie spóźnionego Nowaka, czy Kowalskiego, na którego zawsze można liczyć. Czy powierzyć zlecenie uczciwej firmie, czy takiej, która na wykonanie naszego zlecenia zawsze musi ponieść „nieprzewidziane wcześniej wydatki” (…)

Małgorzata Duszyńska Akronim Jacek Duszyński