Napęd 4x4 – luksusowy dodatek czy zbędny gadżet?

Napęd 4x4 – luksusowy dodatek czy zbędny gadżet? Volvo

Coraz więcej osób w Polsce decyduje się na kupno samochodu typu SUV. Wielu nabywców zastanawia się, czy warto dopłacać za napęd na wszystkie koła, kiedy w salonach czekają tańsze auta z napędem na przednią lub tylną oś.

Wielu europejskich nabywców w ogóle nie wyobraża sobie tego, że samochód tej wielkości i ucharakteryzowany wyglądem na auto terenowe mógłby nie posiadać napędu na wszystkie koła. Tym bardziej, że już od wielu lat nawet małe crossovery, często nazywane „terenówkami na jagody”, jak np. Daihatsu Terios I, miały napęd na cztery koła.

Tymczasem już od dłuższego czasu w Stanach Zjednoczonych sprzedaje się coraz więcej SUV-ów mających napęd tylko na jedną oś. Jaki jest cel takiego działania? Nowe samochody mają niższą cenę (a więc znajdują więcej nabywców), poza tym są tańsze w eksploatacji (mniej spalają) i w razie awarii ich naprawa jest tańsza (pozbawione są całego szeregu drogich czujników, sterowników oraz takich części mechanicznych, jak przekładnia kątowa, pompa hydrauliczna czy sprzęgło wielotarczowe).

Dziś Europejczycy idą jeszcze dalej, montując w swoich crossoverach silniki niemające nawet jednego litra pojemności.

Kiedy kupić auto z napędem 4x4?

Są osoby, którym auto z napędem na wszystkie koła jest niezbędne. Gdy SUV jest eksploatowany w bardzo trudnym terenie – tam, gdzie jest mało asfaltowych dróg, w miejscach, gdzie dominują błotniste, nierówne szlaki albo w rejonach blisko gór, gdzie są cięższe zimy i jest więcej opadów, wtedy warto zainwestować w napęd na wszystkie koła dla własnego bezpieczeństwa. Auto z napędem AWD (all wheel drive) znacznie łatwiej pokona błotnistą drogę, śnieżne zasp, da też sobie radę na śliskiej drodze. Niestraszne będą mu także oblodzone zakręty i nie będzie wpadać na nich w poślizg. Będzie też znacznie łatwiej ruszać po zamarzniętej drodze.

Poza tym napęd na cztery koła zwiększa przyjemność jazdy o każdej porze roku i pozwala na wycieczki po gorszych drogach, bez obaw o zakopanie się poza miastem.

Podobne artykuły:

Nie ma jednak nic za darmo. W zamian trzeba liczyć się z wyższą ceną samochodu przy zakupie i z wyższymi kosztami jego utrzymania, które wiążą się z większym spalaniem (o minimum 1 litr na 100 km) i kosztami napraw, gdy dojdzie do uszkodzenia elementów wchodzących w skład układu AWD.

Dziś w SUV-ach najczęściej stosuje się napęd na wszystkie koła dołączany elektroniczne. Przykładem może być słynny Haldex używany w autach Volvo i Volkswagen. System ma już ponad piętnaście lat. Jego działanie w dużym uproszczeniu polega na tym, że auta posiadają stały napęd na przednie koła, natomiast w razie potrzeby elektronika automatycznie dołącza (wykorzystując płytkowe sprzęgło i pompę hydrauliczną) napęd na tylną oś.

SUV z napędem na jedną oś – dlaczego nie?

Po Stanach Zjednoczonych przyszedł czas na Europę i w ofertach producentów pojawia się coraz więcej aut typu SUV, w których napędzana jest tylko jedna oś. Producenci doskonale wiedzą, że większość nabywców wykorzystuje swoje pojazdy przede wszystkim w mieście albo na jego obrzeżach. Mocny silnik i wysoki prześwit w zupełności wystarczają do tego, aby bez problemu pokonywać wysokie krawężniki w miastach i nierówności na podmiejskich drogach latem i zimą (sporo właścicieli SUV-ów mieszka na nowych osiedlach poza miastami). Tym bardziej, że i zimy są coraz łagodniejsze.

Większość kierowców może w ogóle nie mieć nawet okazji wypróbowania napędu AWD w swoim aucie, jeśli będzie poruszać się tylko po asfaltowych drogach i autostradach. Zanim zatem przyszły właściciel zdecyduje się na zakup auta, powinien zastanowić się, gdzie przede wszystkim będzie je eksploatował.

Producenci SUV-ów oferują wiele modeli mających napęd tylko na jedną oś. Szlak przecierała druga generacja Toyoty RAV 4 wyposażona w silnik 1.8 o mocy 125 KM i napęd na przednie koła. Auto nie cieszyło się wielkim powodzeniem, albowiem paliwo wówczas było niezbyt drogie. Ale potem ceny benzyny poszły w górę, a auta typu SUV stały się bardzo modne. Kluczem do niskiego spalania i niższej ceny auta okazała się eliminacja napędu AWD ze standardowego wyposażenia.

Jak to wygląda dziś?

Spójrzmy na przykłady, zaczynając od segmentu premium. Volvo XC60 występuje na przykład w wersjach z napędem na przednią oś (FWD) z silnikami Diesla o mocy 136 KM (w wersji ze skrzynią manualną i automatyczną) oraz 181 KM (w wersji z automatem). Auto w najsłabszej wersji ze skrzynią manualną potrzebuje średnio tylko 5.3 l oleju na 100 km, a w najoszczędniejszej DRIVE-E z silnikiem o mocy 181 KM wystarcza tylko 4.5 l oleju na 100 km.

Jeśli ktoś kocha samochody z napędem na tylną oś, powinien zainteresować się innym SUV-em z segmentu premium – BMW X3. Auta te są standardowo oferowane w napędem na wszystkie koła (xDrive), ale niemiecki producent posiada także pojazdy z napędem na jedną (tylną) oś – oznaczane sDrive.

Przykładem może być najnowsza wersja BMW X3 – sDrive 18d. Auto napędzane jest dwulitrowym Dieslem o mocy 150 KM, z którego napęd, za pośrednictwem sześciobiegowej skrzyni manualnej, przekazywany jest na tylną oś. Samochód jest równie oszczędny – średnio wystarcza mu 4.7 l oleju napędowego na 100 km.

Jest tańsza opcja

A jak to wygląda w segmencie tańszych SUV-ów? Bez problemu można znaleźć auta napędzane tylko na jedną oś, w tym przypadku przednią. Suzuki oferuje swój SX 4 Cross napędzany benzynowym 1.6 VVt o mocy 120 KM lub wysokoprężnym 1.6 DDIS również mającym 120 KM. Silnik benzynowy potrzebuje w cyklu mieszanym 5,5 l benzyny na 100 km, a wysokoprężny zaledwie 4,4 l oleju napędowego na 100 km.

Producenci europejscy idą jeszcze dalej i nie tylko oferują auta z napędem na jedną (przednią) oś, ale pod maskami swoich crossoverów montują wręcz miniaturowe, oszczędne silniki, budowane zgodnie z zasadami downsizingu. Peugeot 2008 jest na przykład wyposażany w silnik Pure Tech o pojemności 1.2 l i mocy 82 KM, a Renault Captur może być napędzany silnikiem benzynowym TCe o pojemności 0.9 l (90 KM) i wysokoprężnym dCi również o pojemności 0.9 l i mocy 90 KM.

Volvo XC90 Volvo

Trudno mówić o radości z jazdy sporym przecież samochodem, który ma pod maską silnik o mocy osiemdziesięciu lub dziewięćdziesięciu koni mechanicznych. Ale działanie Renault czy Peugeot najlepiej pokazuje trend, z jakim obecnie mamy do czynienia.

Sporej części nabywców crossoverów czy SUV-ów nie zależy na bardzo dużej mocy czy możliwości eksplorowania podmiejskich łąk i leśnych duktów. Potrzebne im jest auto, które daje spory komfort jazdy, dużo miejsca w środku, wygodną, wysoką pozycję za kierownicą, takie, które ma wysoki prześwit (da sobie radę z krawężnikami w mieście i z nierównościami na podmiejskiej drodze) i które nie spala wiele paliwa.

I podobnie jest w segmencie SUV premium, tylko tam od auta oczekuje się większej wygody, znacznie lepszego wyposażenia i większej mocy oraz, co oczywiste, wszelkich możliwych udogodnień.

Oszczędność nawet do kilkudziesięciu tysięcy złotych

Przy zakupie takiego samochodu uda się zaoszczędzić co najmniej kilkanaście tysięcy złotych (lub nawet kilkadziesiąt w przypadku kupna auta z segmentu premium). Zaoszczędzone pieniądze można zainwestować w wiele innych elementów – na przykład w lepsze wyposażenie swojego auta.

Zima nie jest wcale taka straszna. Wystarczy zadbać o dobre opony. Wysoki prześwit doceni się nie tylko w czasie zimy, ale i latem w mieście, gdy samochód nie będzie narażony na uszkodzenia od krawężników czy innych miejskich niespodzianek.

VOLVO Polska