Nauczyciel po wypowiedzeniu

Nauczyciel po wypowiedzeniu stock.xchng

Z końcem sierpnia kilka tysięcy nauczycieli straciło pracę. Czy to koniec ich kariery?

Wytłumaczeniem masowych zwolnień nauczycieli jest, jak się można domyślić, niż demograficzny. Wielu z nich pracowało w zawodzie przez kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat. Teraz stoją w obliczu konieczności zmiany nie tylko miejsca pracy, lecz nieraz także zawodu. Najłatwiej mają ci, którzy poza pracą w oświacie mają inne doświadczenia zawodowe i ci, którzy nie zdążyli jeszcze na dobre „wrosnąć” w zawód. Reszta będzie niejednokrotnie zmuszona do przynajmniej częściowego przekwalifikowania się.

Dzwonka szkolnego nie usłyszało kilka tysięcy nauczycieli

Zdaniem prezesa Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomira Broniarza niż demograficzny nie może być usprawiedliwieniem zwolnień nauczycieli, chociaż stale się odbija na liczbie miejsc pracy dla nich. To, jak twierdzi, doskonała okazja ku temu, by w końcu zapewnić właściwą jakość nauczaniu. W polskich szkołach często zdarza się, iż w jednej klasie uczy się 30, a nawet 40 osób. Zamiast więc zwalniać nauczycieli, lepiej utworzyć mniej liczebne klasy. Wyjdzie to z korzyścią zarówno dla nauczycieli, jak i dla uczniów. Duża liczebność klas nie sprzyja bowiem indywidualnemu podejściu do uczniów. Klamka jednak już zapadła i wielu nauczycieli pożegnało się z możliwością nauczania. Największy problem dotyczy tych, którzy nauczają takich przedmiotów jak historia czy geografia, czyli przedmiotów o stosunkowo niewielkiej liczbie godzin lekcyjnych w porównaniu np. z matematyką czy językiem polskim. Trudno jednak pogodzić sprzeczne interesy: nauczycieli i samorządów. Zwiększenie liczebności klas, a co za tym idzie – zmniejszenie zatrudnienia wśród nauczycieli, jest bowiem sposobem władz na redukcję kosztów.

Podobne artykuły:

Szanse i zagrożenia

Nauczyciele to zwykle osoby dobrze wykształcone, z kilkoma fakultetami. Ofert na rynku edukacyjnym jest jednak wciąż niewiele. Problemów ze znalezieniem pracy nie będą mieli też nauczyciele języków, którzy mogą znaleźć pracę choćby w branży związanej z tłumaczeniami. Ponadto wielu nauczycieli dorabia, udzielając korepetycji czy też opiekując się dziećmi lub osobami starszymi. Zwykle jest to jednak praca dodatkowa. Zdecydowana większość z nich będzie musiała się przebranżowić. Paradoksalnie zwolnienia mogą objąć osoby z większym stażem pracy w zawodzie (nauczycieli dyplomowanych), ponieważ zwykle zarabiają więcej. Karta nauczyciela gwarantuje takiemu nauczycielowi wynagrodzenie w wysokości 184 proc. kwoty bazowej określanej corocznie w ustawie budżetowej. Tymczasem stażysta otrzymuje 100 proc., a nauczyciel kontraktowy 111 proc. Dyrektorzy szkół wolą zatem przyjąć do pracy osobę zaraz po studiach bądź nauczyciela kontraktowego mającego już trochę doświadczenia, niż zatrudnić nauczyciela, który będzie stanowić większe obciążenie finansowe dla placówki. W przypadku cięcia kosztów istotne są bowiem jak największe oszczędności.

Jak były nauczyciel jest postrzegany przez rekruterów? Trudno oczekiwać, że będzie dla nich wyjątkowo cennym nabytkiem. Pracodawcy często nie doceniają kompetencji nauczycieli, mimo iż są to zwykle osoby komunikatywne, odporne na stres, dobrze zorganizowane. Jak się okazuje, to nie wystarcza. Były nauczyciel nie jest zbyt atrakcyjnym kandydatem do pracy z punktu widzenia pracodawcy, ponieważ przez kilka ostatnich lat był zatrudniony w zupełnie innej branży, w oderwaniu od myślenia biznesowego. Powodem do obaw może być też przyzwyczajenie do pracy z dziećmi i młodzieżą: problemem może okazać się w tym wypadku skłonność do wchodzenia w rolę mentora albo, co gorsza, nieustannego krytyka. Być może część z tych obaw wynika z ulegania stereotypom, jednak w sytuacji utrzymującego się bezrobocia pracodawcy wolą wybrać kandydata z doświadczeniem w firmie komercyjnej, niż sprawdzać, czy nauczyciel poradzi sobie w nowych warunkach pracy.

Rozwiązaniem może być próba przekwalifikowania się przez uczestnictwo w kursach. Inną możliwością jest spróbowanie sił we własnym biznesie. Jeśli były nauczyciel ma dobry pomysł na firmę, może postarać się o dofinansowanie oferowane przez urzędy pracy bądź skorzystać ze środków unijnych. Innym sposobem na znalezienie pracy w firmie komercyjnej może być wyjście do pracodawcy z propozycją odbycia stażu lub praktyki. Oczywiście trzeba liczyć się z obniżeniem wynagrodzenia, można to jednak potraktować jako inwestycję na przyszłość. Dotyczy to głównie tych nauczycieli, którzy prowadzili zajęcia z przedmiotów zgodnych z profilem firmy. Przykładowo matematyk może pracować w firmach zajmujących się statystyką czy obliczeniami finansowymi.

Warto zainteresować się pomocą oferowaną przez urzędy pracy czy samorządy. Urzędy pracy oferują programy wsparcia dla zwalnianych nauczycieli, obejmujące między innymi różnego rodzaju szkolenia, staże i praktyki zawodowe, warsztaty aktywnego poszukiwania pracy, a także doradztwo zawodowe i pośrednictwo pracy.

Podobne artykuły:

Agnieszka Jastrzębska | Zielona Linia