Paliwo najtańsze od 2009 roku

Paliwo najtańsze od 2009 roku sxc,hu

Początek tygodnia przyniósł silne spadki notowań ropy naftowej. Ceny po obu stronach Atlantyku spadły o przeszło 3%, powracając w pobliże wieloletnich minimów.

Na rynku mówi się tylko o jednym: potężnej globalnej nadprodukcji strategicznego surowca.

Trwa wojna na wyniszczenie: znaczący producenci ropy zwiększają wydobycie mimo spadających cen, walcząc o udział w rynku. I nikt nie chce odpuścić: ani cieszący się najniższymi kosztami Saudyjczycy, ani wiercący w coraz bardziej nierentownych łupkach amerykańscy nafciarze.

- Skutkiem są miłe dla oka i portfela notowania ropy rzędu 37 dolarów za baryłkę, które już przekładają się na najniższe od lat stawki przy dystrybutorach. Jeszcze przed Wigilią za litr benzyny bezołowiowej na polskich stacjach płacono średnio 4,22 zł, a za litr ON 4,09 zł. Były to poziomy najniższe od maja 2009 roku (Pb95) i marca 2010 roku (ON) – komentuje Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl.

Kierowców cieszy taniejące paliwo i wszyscy zastanawiają się jak daleko sięgną obniżki. Jeśli ceny ropy spadną poniżej 33 dolarów za baryłkę, a złoty się nie osłabi w stosunku do amerykańskiej waluty, to po nowym roku za litr Pb95 prawdopodobnie zapłacimy mniej niż 4 zł.

- Pamiętajmy, że na ceny paliw w Polsce wpływ ma kilka czynników. Koszt zakupu baryłki ropy, kurs dolara, wartość akcyzy i VAT-u oraz marża rafinerii i stacji paliw. Z ciekawostek warto odnotować, że nawet gdyby ropa była darmowa, to na skutek marży i podatków Polacy i tak płaciliby ok. 3 zł za litr Pb95 – komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl.

- Wygląda na to, że ceny ropy nie pójdą w górę, dopóki któryś z dużych graczy nie rzuci ręcznika na ring, podejmując decyzję o ograniczeniu wydobycia lub dopóki któremuś z dużych eksporterów ropy nie przytrafi się „zdarzenie geopolityczne” w postaci rewolucji, wojny, przewrotu lub innej „operacji specjalnej” – dodaje Krzysztof Kolany.

newseria