Pracodawcy zapłacą karę za fikcyjne samozatrudnienie

Pracodawcy zapłacą karę za fikcyjne samozatrudnienie nf.pl

Nie tylko jednoosobowe firmy odczują skutki nowych przepisów ograniczających samozatrudnienie. Również firmy, dla których one pracują, muszą się liczyć z przykrymi konsekwencjami Obciążą ich składki, od których uciekali. Nową definicję samozatrudnienia wprowadzono do ustawy o PIT, która już trafiła do podpisu prezydenta. Wedle nowego art. 5b nie będzie mowy o pozarolniczej działalności gospodarczej, gdy odpowiedzialność wobec osób trzecich za rezultat ponosi zlecający, czynności wykonywane są pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie, które wyznaczył, a wykonujący nie ponosi ryzyka gospodarczego. Jeśli działalność samozatrudniającego się spełni te cechy, będzie uznana za wykonywaną osobiście. Wtedy może on być uznany za pracownika bądź za zleceniobiorcę, a nie za przedsiębiorcę. Konsekwencją będzie zmiana kwalifikacji podatkowej oraz ubezpieczeniowej. Nowe rozwiązania powodują poważne konsekwencje. Teraz przedsiębiorca opłaca wszystkie składki ZUS sam za siebie i z własnych środków. Po ograniczeniu samozatrudnienia, jeśli zostanie uznany za pracownika lub zleceniobiorcę, będzie współuczestniczył w ich finansowaniu. Skutki nowego przepisu odczują przede wszystkim zlecający, którzy chcą uniknąć pozapłacowych kosztów zatrudniania. Krytykują je również pracujący na tzw. samozatrudnieniu, np. pielęgniarki, lektorzy języków obcych. Obawiają się, że zleceniodawców nie stać będzie na zatrudnienie i opłacanie za nich składek. Nie wiadomo jednak, jak nowy przepis będzie funkcjonował. ZUS nie ma specjalnych służb do sprawdzania, czy praca wykonywana jest na prawidłowej podstawie prawnej i czy z tego tytułu odprowadzane są składki. Najczęściej występują o to sami ubezpieczeni. Jeśli czynności nie zostaną uznane za pozarolniczą działalność, przedsiębiorca będzie musiał złożyć korektę dokumentów ubezpieczeniowych. ZUS powinien zwrócić mu składki, a pracodawca (lub zleceniodawca) powinien je opłacić wstecz, za cały okres uznany za zlecenie lub stosunek pracy. - Obawiamy się, że nowe przepisy staną się podstawą wielu niekorzystnych i krzywdzących decyzji - uważa Adam Ambrozik, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich. - Ocena tego, po czyjej stronie leży ryzyko prowadzonej działalności często nastręcza wielu trudności. Może dochodzić do rozbieżności interpretacji, a często wręcz nadużyć ze strony urzędników, którzy będą decydować o tym, kto ponosi ryzyko. Podobne rozwiązanie już obowiązuje w umowach o zarządzanie i kontraktach menedżerskich, zawieranych w ramach prowadzonej działalności gospodarczej.

PRoto.pl