Prawo a nazwa

Prawo a nazwa nf.pl

Strategia nazewnictwa firm, usług i produktów ma daleko idące konsekwencje. Z jednej strony nazwy można chronić prawnie jako znaki słowne, z drugiej naruszanie praw może skutkować odebraniem praw do używania domeny internetowej (praw własności do domeny nie da się nabyć). Przepisy mówiące o znakach towarowych mówią, że nie wolno Urzędowi Patentowemu rejestrować znaków naruszających prawa osób trzecich. Czyli jeżeli jesteśmy twórcą dzieła i zostało ono zgłoszone do urzędu patentowego bez naszej zgody i przeniesienia autorskich praw majątkowych, a musi się to odbyć w formie pisemnej, możemy ubiegać się o anulowanie takiego zgłoszenia. Projekt nazwy poza kreacją to przede wszystkim nabycie prawa i gwarancji bezproblemowego stosowania marki. Dwa przykłady wyjaśnią, że sprawa ochrony praw nie jest prosta i lepiej cały proces prowadzić ze specjalistami oraz przewidzieć wiele różnych ograniczeń. Sprawy nie są świeże, ale warto je przytoczyć aby pokazać skrajne przykłady. Sąd Polubowny ds. Domen Internetowych przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji uznał, że słowo „rama” nie kojarzy się wyłącznie lub wcale z margaryną i oddalił powództwo firmy koncernu Unilever, która chciała odebrać prawa do dysponowania domeną rama.pl. Marka rama produkowana jest 1924 r. Właściciel marki nigdy jednak takiej nazwy nie zarejestrował. Gdy pracownicy marketingu zorientowali się że domena rama.pl już jest zajęta, pozwali dysponująca domeną do sądu. Eksperci Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji uznali jednak, iż słowo „rama” ma przynajmniej kilka innych znaczeń. Rama do roweru, off-rodowe auta zbudowane są na ramie. Sąd polubowny na tej podstawie uznał, że intencje zgłoszenia domeny były uczciwe i nie zakładały naruszania renomy margaryny i powództwo oddalił. Tak często bywa i bywać będzie z nazwami generycznymi. Wydaje nam się że są łatwe do zapamiętania, powtórzenia i pozycjonowania w internecie. Słabą ich stroną jest fakt, że te ciekawe są ciekawe bo mają kilka znaczeń. Inaczej jest z nazwami będącymi neologizmami. Bo taka nazwa podlega prawom autorskim, jeżeli posiada cechy dzieła. Inną cechą takich nazw jest fakt, iż zarejestrowane jako słowne znaki towarowe stają się silnym argumentem w sporach sądowych. Jest tu jednak jedno ale, klas towarowych jest 42 a bardzo rzadko kto rejestruje nazwę we wszystkich. Istnieją słowa podobne, wręcz identyczne zarejestrowane w różnych klasach, na różne towary. I nie ma tu problemu. Jeżeli jednak domeny kojarzą się jednoznacznie z konkretnymi markami, o indywidualnej firmie, sądy nie mają wątpliwości. Lumix i Toughbook to marki firmy Lumix i Panasonic. Pewien sklep internetowy z elektroniką zarejestrował je w 2005 jako nazwy dla sklepu i od tego czasu sprzedawał pod nimi sprzęt. Podczas rozprawy prezes sądu polubownego, wyjaśnił że mimo że właściciel zarejestrowanych znaków towarowych spóźnił się tu z rejestracją, to domeny zarejestrowano w złej woli. Dostęp do bazy urzędu patentowego jest otwarty, każdy może, wręcz powinien sprawdzić czy nie narusza praw innego przedsiębiorcy. Wykorzystywanie znaków towarowych do działalności konkurencyjnej nie powinno być tolerowane, dlatego nakazano oddanie domeny właścicielowi znaku towarowego. Liczba domen co roku rośnie. Liczba znaków towarowych także. Czyli ubywa wolnych, atrakcyjnych nazw. Ceny projektów idą w górę, w Stanach za projekt trzeba płacić już setki tysięcy dolarów za nazwy międzynarodowe. Zaniedbania kosztują więcej niż wydatki na projekty. Przekonały się o tym i największe marki. Yahoo nie ma już wyłączności na nazwę “Ya Hu” w Chinach. Nazwa ta została zarezerwowana w Maju 1997 przez Yilong Electronic Corp. “Ya Hu”. Nie znaczy to że Yahoo nie może używać tej nazwy, tylko że nie może żądać wyłączności. W starożytnym chińskim “Ya Hu” znaczy elegancki tygrys” Kilka dni po oficjalnej premierze tabletu Apple okazało się, że przedstawiciele koncernu z Cupertino prezentowali nowy produkt pod nazwą należącą do innego giganta z branży IT. W 2002 roku właśnie pod nazwą iPAD na rynek wprowadzono działający pod kontrolą systemu Windows CE.NET terminal przenośny firmy Fujitsu. Urządzenie wyposażone w dotykowy ekran i moduł sieci bezprzewodowej miało być przeznaczone przede wszystkim do wykorzystania w działalności handlowej. Jednak z treści datowanego na 17. marca 2002 r. dokumentu wynika, że firma Fujitsu Frontech North America przekazała koncernowi Apple prawa do nazwy iPad. Amerykański koncern stał się więc posiadaczem praw do nazwy produktu na nieco ponad dwa tygodnie przed jego premierą rynkową. Wartości transakcji sprzedaży praw do nazwy nowego terminala Apple nie ujawniono. Warto dodać, że pierwotnym właścicielem marki iPad była kalifornijska spółka Mag-Tek. Co ciekawe podobna sytuacja miała miejsce w przypadku marki "iPhone". Na początku 2007 roku, krótko po oficjalnej premierze pierwszej wersji tego telefonu, firma Apple została pozwana przez koncern Cisco o bezprawne wykorzystanie nazwy iPhone. Miesiąc później obie spółki zawarły ugodę. Jej szczegóły finansowe nie zostały ujawnione, wiadomo jednak, że zgodnie z pierwotnym porozumieniem prawa do nazwy iPhone przysługują tak koncernowi Apple, jak i Cisco. Zdaniem wielu osób trudno wyobrazić sobie, żeby takie postępowanie kierownictwa Apple w przypadku dwóch strategicznych produktów było działaniem niezamierzonym. Spór o prawa do marki IPAD w Chinach Specjalizująca się w technologiach LCD i LED tajwańska firma Proview grozi Apple"owi pozwem z paragrafu o znakach towarowych. "Pozwiemy ich w Chinach i Stanach Zjednoczonych o odszkodowanie" – oświadczył prezes zarządu Yang Rongshan w wywiadzie udzielonym gazecie "Financial Times". Firma produkująca sprzęt między innymi w Shenzen przed około dziesięciu laty opracowała tablet o nazwie I-Pad. Jednocześnie zastrzegła markę IPAD między innymi w Unii Europejskiej i Chinach. "W 2006 roku Proview za 55 tysięcy dolarów odsprzedał globalny znak towarowy przedsiębiorstwu IP Application Development" – powiedział Yang, zapewniając, że nie podejrzewano wówczas nabywcy o jakiekolwiek powiązania z Apple"em. Producent wciąż uważa się za właściciela praw do marki na chińskim rynku. W nawiązaniu do powyższego sprzedaż iPada w Państwie Środka, firma traktuje jako naruszenie przepisów o znakach towarowych”. Firma jest w ogromnych tarapatach finansowych, więc cenne prawa do marki mogłyby pomóc w rozwiązaniu tych problemów – powiedział Yang gazecie. Jak jednak informuje "Financial Times", chińskie banki będące wierzycielami przedsiębiorstwa zleciły zajęcie jego majątku w Shenzen wraz z obowiązującymi w Chinach prawami do marki. Podobno Proview zalega im ze spłatami kredytów o wartości 400 milionów dolarów. Według relacji gazety sporny znak towarowy jest ponadto przedmiotem dalszych postępowań w Chinach i Hongkongu, gdzie Apple domaga się przyznania mu całości praw do marki IPAD. Producent iPada uważa, że prawa przez niego nabyte dotyczą również rynku chińskiego.

ANAGRAM