Prawo pracy zaczyna docierać do świadomości rządzących

Prawo pracy zaczyna docierać do świadomości rządzących nf.pl

Wydaje się, że prawników, ekspertów ds. kadr ustawodawca nie może już zaskoczyć - stwierdza Łukasz Guza dziennikarz Gazety Prawnej. A to zarządził zatrudnianie strażaka w każdej firmie (na szczęście równie szybko z tego rozwiązania się wycofał), a to "uprościł" wydawanie świadectw pracy tak, że trudniej je teraz przekazywać zatrudnionym, nie wspominając już ustawy antykryzysowej, która w kwestii umów na czas określony była tak nielogiczna, że aż Sąd Najwyższy miał kłopot z jej interpretacją.


A jednocześnie przez co najmniej kilka ostatnich lat nie wprowadzono żadnej systemowej, doniosłej zmiany w kodeksie pracy, która rzeczywiście miałaby istotny wpływ na sytuację zatrudnionych.


I nagle jak piorun z jasnego nieba premier ogłosił: płatny urlop na opiekę nad dzieckiem wydłużamy do roku. Zaskoczenie było ogromne. Wydawałoby się, że rząd ma kilka innych ważniejszych rzeczy na głowie, z którymi do tej pory polityka rodzinna często przegrywała - finanse publiczne, fundusze unijne, widmo nieustającego kryzysu gospodarczego, rosnące bezrobocie.


W tym szumie wokół rocznej opieki umknął jednak jeden ważny szczegół: głównym tematem drugiego expose stało się prawo pracy. Ze szczytów władzy ktoś wreszcie zaczyna dostrzegać jego rolę, wpływ na jakość życia, demografię, walkę z bezrobociem, a nawet pośrednio z kryzysem ekonomicznym.

Dziennik Gazeta Prawna