PRZYCHODZI INWESTOR DO PREZYDENTA...

PRZYCHODZI INWESTOR DO PREZYDENTA... nf.pl

Każda nowa firma oznacza dodatkowe miejsca pracy, a co za tym idzie - perspektywę zwiększenia dochodów miasta. Tymczasem inwestorzy twierdzą, że w Krakowie nie mają lekkiego życia. Co robi magistrat, żeby to zmienić? To, jak Kraków przyciąga inwestorów, najlepiej zilustrowała sprawa Google. Przypomnijmy: miejscy urzędnicy działali tak nieudolnie, że po kilku miesiącach starań firma przeniosła swoją główną inwestycję do Wrocławia. Zamiast wielkiego ośrodka, zatrudniającego co najmniej 200 osób, musimy zadowolić się 30-osobowym centrum badawczo-rozwojowym. Miasto twierdzi oczywiście, że nie ma sobie nic do zarzzucenia. O tym, że zamieszanie wokół Google postawiło Kraków w niezbyt dobrym świetle, mówili głośno radni. W ich mniemaniu sprawę mogłoby rowiązać kolejne biuro do obsługi inwestorów. Tyle że taka komórka już istnieje. W zeszłym roku magistrat utworzył bowiem Centrum Obsługi Inwestorów, zaludniające osiem osób. Teoretycznie to właśnie ono powinno dbać o interesy zarówno tych firm, które już w Krakowie zainwestowały, jak i tych, które chcą tu rozpocząć działalność.
-Nie możemy narzekać na brak zarówno jednych, jak i drugich -podkreślają w magistracie. -W ciągu kilku ostatnich lat nasze miasto wyrosło najeden z najważniejszych ośrodków inwestycji usługowych i badawczo-rozwojowych w kraju -mówi wiceprezydent Kazimierz Bujakowski odpowiedzialny m.in. za strategię i rozwój. -Wśród 30 firm tego typu, jakie działają na naszym terenie, są tak rozpoznawalne marki.jak GTC, IBM, RR Donnelley Lufthansa, PhiUip Morris, Motorola czy Delphi. Prowadzimy też rozmowy z kilkoma innymi poważnymi kontrahentami. Wiele wskazuje na to, że u nas zostaną.



PRESS-SERVICE Monitoring Mediów