Raport tygodniowy Gold Finance

Raport tygodniowy Gold Finance nf.pl

Najważniejsze wydarzenia

  • Produkcja przemysłowa w Polsce była w sierpniu niższa o 0,2% niż w sierpniu ubiegłego roku. W lipcu spadek wyniósł 4,6%. Spodziewano się wzrostu produkcji o 0,4-0,8%. Dynamika jej spadku jednak wyraźnie hamuje.
  • W sierpniu liczba zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw wyniosła 5 270,3 tys. osób i była niższa niż w lipcu jedynie o 3 tys. osób. W porównaniu do sierpnia ubiegłego roku zatrudnienie spadło o 2,2%. Ekonomiści spodziewali się spadku o 2,4%.
  • Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w sierpniu przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw zwiększyło się o 3% i wyniosło 3268,7 zł. Ekonomiści spodziewali się, że zwiększy się ono o 3,7%.
  • W sierpniu ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły w porównaniu do sierpnia ubiegłego roku o 3,7%. Inflacja zwiększyła się więc nieco bardziej, niż spodziewali się ekonomiści, którzy liczyli na wzrost o 3,6%, a więc w skali podobnej, jak w lipcu. W porównaniu do lipca ceny spadły jednak o 0,4% i był to pierwszy w tym roku spadek cen w skali miesiąca.
  • Według najnowszych prognoz Komisji Europejskiej polska gospodarka wzrośnie w tym roku o 1%. Wcześniejsze szacunki mówiły o spadku PKB o 1,4%. Gospodarka strefy euro wzrośnie w trzecim kwartale o 0,2%, a w czwartym o 0,1%. W całym roku może zmniejszyć się o 4%.
  • Produkcja przemysłowa w strefie euro spadła w lipcu o 0,3% w porównaniu do czerwca (w czerwcu zmniejszyła się o 0,2%). W porównaniu do lipca ubiegłego roku była niższa o 15,9% (w czerwcu w porównaniu do czerwca ubiegłego roku jej spadek wyniósł 16,7%).
  • Według prognoz Organizacji Współpracy Gospodarczej (OECD), mimo oznak ożywienia gospodarczego, bezrobocie w najbardziej uprzemysłowionych państwach w przyszłym roku zdecydowanie wzrośnie. W drugiej połowie 2010 r. liczba bezrobotnych w 30 państwach OECD wyniesie 57 mln, czyli wskaźnik bezrobocia wzrośnie do około 10%, z rekordowo wysokiego poziomu 8,3% w czerwcu tego roku.

Rynek Akcji

Polska

Na warszawskim parkiecie tydzień upłynął w raczej minorowych nastrojach. Indeksy obroniły się przed większymi spadkami, choć końcówka poprzedniego tygodnia zapowiadała, że może być niewesoło. Styl, w jakim ta obrona przebiegała może jednak pozostawiać wiele do życzenia i rodzić obawy na najbliższą przyszłość. Należeliśmy do najsłabiej zachowujących się giełd w regionie. Indeks największych spółek zdołał obronić się przed spadkiem poniżej 2100 punktów, ale nie był w stanie oddalić się od tego poziomu na bezpieczną odległość. Próby wzrostowego odreagowania były dość niemrawe. Wszystko to zaś działo się przy niewielkich obrotach. O słabości naszego rynku świadczy to, że niemal zupełnie nie reagował on na pozytywne sygnały płynące zza oceanu i z parkietów europejskich. Nasza sytuacja gospodarcza wciąż pozostaje bardzo dobra na tle innych krajów. Trudno więc dociec przyczyn obecnej sytuacji.

Wyrównała się sytuacja między wskaźnikami największych i średnich spółek. Nie występują tu już, jak bywało w ciągu poprzednich tygodni, bardzo istotne różnice. Jedynie wskaźnik najmniejszych firm stara się podążać własną ścieżką i wyróżniać się nieco większą siłą. W jego przypadku widać jednak bardzo wyraźnie zmniejszające się obroty. WIG zdołał zakończyć tydzień zwyżką o 0,6%, indeks największych spółek zaliczył symboliczny minus. Trudno też wskazać zdecydowanych liderów wśród poszczególnych branż. Stosunkowo dobrze radził sobie sektor bankowy, którego subindeks kończył tydzień zwyżką o około 1%. Zdecydowanymi outsiderami były natomiast budownictwo, tracące 1% i telekomunikacja, zniżkująca o niemal 2%. Sektor surowcowy także nie błyszczał, mimo, że ropa naftowa i miedź wróciły do wysokich notowań. Ani popyt, ani podaż nie ma większej chęci do aktywności, a obroty należą do najniższych od początku lipca.

Europa

Główne europejskie parkiety kończą tydzień na niewielkich plusach. Indeksy naszego kontynentu wzięły przykład z amerykańskich i w trakcie poszczególnych sesji notują niewielkie zmiany. Choć znajdują się na poziomach najwyższych od dwunastu miesięcy, widoczne jest słabnięcie tendencji wzrostowej. Dobre dane makroekonomiczne nie pozwalają na korektę zwyżki, ale kiedyś powód do jej rozpoczęcia się znajdzie. Opinie ekonomistów o gospodarce i jej perspektywach wciąż są podzielone i ostrożny optymizm przeplata się z prognozami niezbyt korzystnymi. Inwestorzy czekają na poważniejszy impuls. Koniec tygodnia przyniósł pogorszenie się nastrojów, ale to jeszcze nie przesądza o zakończeniu zwyżek.

Spośród giełd naszego regionu najlepiej radził sobie węgierski BUX, zyskując prawie 7%. Gładko odrobił straty i znalazł się na poziomie najwyższym od dwunastu miesięcy, choć tamtejsza gospodarka znajduje się w o wiele gorszej sytuacji, niż we wrześniu ubiegłego roku. Na parkiecie w Rumunii widać wyraźnie zadyszkę i trwającą od kilku tygodni stabilizację indeksu na wciąż dość wysokim poziomie. Nie ma on jednak siły na dalszy ruch w górę. Wskaźnik giełdy praskiej po podobnej stabilizacji, zaczyna kierować się w dół. Nieźle radzi sobie giełda w Sofii, ale tamtejszemu indeksowi do poziomu z września ubiegłego roku sporo jeszcze brakuje i raczej nie ma szans, by w najbliższym czasie się do niego zbliżyć. Rosyjskiej giełdzie bardzo pomagała sytuacja na rynku surowców. Tamtejszy indeks zwiększył swoją wartość o około 5%. Na razie nie widać oznak osłabienia tendencji wzrostowej. Wciąż też nie widać zapowiadanych od dawna oznak kryzysu rosyjskiego systemu bankowego, który miał być skutkiem pogarszającej się kondycji firm.

USA

Na amerykańskiej giełdzie trwa dobra passa, rozpoczęta w połowie lipca. Tamtejsze indeksy zakończyły tydzień przyzwoitymi wzrostami. Znajdują się one na poziomie najwyższym od dwunastu miesięcy. Dopiero czwartek przyniósł niewielką korektę. Zwyżka trwała mimo braku istotnych informacji gospodarczych. Gdy pod koniec tygodnia pojawiły się i okazało się, że nie są najgorsze, entuzjazm inwestorów osłabł. Ale stało się to dopiero po dziewięciu sesjach nieprzerwanych wzrostów. Nie były one zbyt dynamiczne, ale konsekwencja zrobiła swoje. Długo oczekiwana korekta wciąż nie nadchodzi. Wrzesień, jak na razie nie potwierdza swej złej sławy. Być może w nadchodzącym tygodniu dojdzie do bardziej zdecydowanych rozstrzygnięć. Danych makroekonomicznych będzie bowiem sporo, inwestorzy będą więc mieli okazję do reagowania na nie. Można spodziewać się przynajmniej powstrzymania fali wzrostowej, ale jeśli informacje pozytywnie zaskoczą, możemy być świadkami ataku S&P500 na poziom 1100 punktów. Trzeba jednak mieć świadomość, że wzrosty nie mogą trwać w nieskończoność i należy brać pod uwagę możliwość korekty. Z „kalendarzowego” punktu widzenia zbliża się „najlepszy” okres do jej wystąpienia.

Azja

Na azjatyckich parkietach sytuacja była dość zróżnicowana. W Chinach kontynuowane było odrabianie strat po niedawnej mocnej korekcie. Szło to całkiem nieźle na początku tygodnia. Już w środę pojawiły się jednak pierwsze oznaki pogarszania się sytuacji. W piątek indeks Shanghai Composite zniżkował aż o 3,2% tracąc to, co zyskał w czasie wcześniejszej kilkudniowej wspinaczki. Indeks Shanghai B-Share, czyli akcji dostępnych dla inwestorów zagranicznych zniżkował jedynie o 1,6%. Dość powszechna jest opinia, że przed przypadającymi 1 października obchodami 60 rocznicy powstania Chińskiej Republiki Ludowej do większych spadków na tamtejszej giełdzie nie dojdzie. Ale co się odwlecze, to nie uciecze. Jeśli giełda ma spadać, to stanie się tak prędzej, czy później. Na razie tydzień zakończył się symboliczną zwyżką.

Niezbyt dobrze też radził sobie indeks giełdy japońskiej. To jednak głównie wina poniedziałkowego spadku o ponad 2%. W kolejnych dniach trwała mozolna wspinaczka w górę, która jednak nie zdołała doprowadzić Nikkei na plus. Patrząc z dłuższej perspektywy, po sierpniowej stabilizacji na dość wysokim poziomie indeks zmierza powoli w dół. Znacznie lepiej wygląda sytuacja na giełdach w Hong Kongu i na Tajwanie. Hang Seng zyskał w tym tygodniu ponad 2% i pozostaje na poziomie najwyższym od dwunastu miesięcy. Podobnie jest w przypadku tajwańskiego TWSE. Na obu giełdach nie widać oznak osłabienia tendencji zwyżkowej. Także w Bombaju trwają niczym nie zakłócone wzrosty.

Rynek Walutowy

Mijający tydzień przyniósł kontynuację osłabienia dolara wobec wspólnej waluty. W pierwszych dniach września za euro płacono około 1,42 dolara, pod koniec poprzedniego tygodnia prawie 1,46 dolara, a w miniony czwartek już ponad 1,47 dolara. Osiągniecie tego poziomu, najniższego od dwunastu miesięcy i pięciocentowa strata w ciągu kilkunastu dni to już spore wydarzenie. Coraz trudniej je tłumaczyć jedynie świetną sytuacją na giełdach i rosnącym „apetytem” na bardziej ryzykowne inwestycje. Bardziej logiczne wydawałoby się, gdyby inwestorzy powoli zaczęli „przesiadać” się z aktywów bardziej ryzykownych na „spokojniejsze”. Po ponad półrocznej hossie zyski części z nich mogą być wystarczająco wysokie, by zacząć je realizować. Tymczasem nie widać strachu ani przed korektą, ani przed złą sławą września.

Póki co, nasza waluta ochoczo korzysta na osłabieniu dolara. Pogorszenie się jej sytuacji w związku z prawie dwukrotnym powiększeniem deficytu budżetowego na przyszły rok, do rekordowo wysokiego poziomu ponad 52 mld zł, okazało się jedynie przejściowe. Ale trzeba mieć świadomość, że moc złotego wynikająca ze słabości dolara może być równie krótkotrwała. Poziom poniżej 2,8 zł za dolara, jaki obserwowaliśmy w czwartek, wydaje się trudny do utrzymania w perspektywie najbliższych tygodni. W przypadku euro sytuacja naszej waluty jest nieco trudniejsza. Od początku sierpnia bezskuteczne są próby bardziej trwałego i wyraźnego zejścia poniżej poziomu 4,1 zł za euro. Podobnie wygląda sytuacja wobec franka, dla którego analogiczną barierę stanowi poziom 2,69-2,7 zł. W jego przypadku możemy mieć jednak sojusznika w postaci szwajcarskiego banku centralnego, który konsekwentnie trzyma się polityki słabej waluty i niskich stóp procentowych, co potwierdził w miniony czwartek.

Piątkowe przedpołudnie przyniosło zdecydowane umocnienie się dolara wobec euro. Za wspólną walutę trzeba było około godziny 10.00 płacić już tylko 1,466 dolara. To efekt gorszej sesji na Wall Street, ale też być może sporych spadków na giełdzie w Szanghaju. Złoty stracił 3 grosze w stosunku do dolara, ale w przypadku euro i franka „przecena” nie przekraczała 1 grosz. Pod koniec dnia sytuacja była znów bardzo dynamiczna i amerykańska waluta to traciła, to zyskiwała na wartości. Około godziny 17.00 euro znów wyceniano na nieco ponad 1,47 dolara.

Rynek Surowców

Złoto w roli głównej – tak zaczynał się ubiegłotygodniowy komentarz do sytuacji na rynku surowców. Złoto w roli głównej – tak należałoby zacząć i ten. Można się spierać, czy rekord wszechczasów znajduje się na poziomie 1036 dolarów za uncję, czy wynosił 1017 dolarów. W mijającym tygodniu jego cena osiągnęła 1024 dolary i złoto znalazło się na ustach i klawiaturach wszystkich komentatorów i trąbiły o nim niemal wszystkie media. I trudno się dziwić. Złote czasy złota to lata 70. ubiegłego stulecia. W ciągu tamtej dekady jego cena wzrosła 30-krotnie, z około 35 do ponad 900 dolarów za uncję. W pierwszej dekadzie obecnego wielu „zaledwie” czterokrotnie, z około 250 do ponad 1000 dolarów. Zostawiając jednak na inną okazję historyczne analizy, warto zastanowić się nad przyczynami obecnej zwyżki i rekordowo wysokiej ceny złota. Na giełdach akcji od ponad pół roku trwa doskonała passa i inwestorzy są w dobrych humorach. Nie ma więc mowy o poszukiwaniu „bezpiecznej przystani” jaką zwykle bywa złoto. Trudno zaś podejrzewać, by bardziej zapobiegliwi gracze, w obawie przed długo oczekiwaną głębszą korektą, zamieniali akcje na złoto. Z globalnej gospodarki płyną coraz lepsze wieści, więc i z tej strony zagrożeń nie widać. Jednym racjonalnym wyjaśnieniem powodu wzrostu cen złota jest słabnący dolar. I tu zdaje się tkwić tajemnica „złotych” rekordów. Na początku obecnej dekady euro kosztowało około 0,8 dolara, dziś za wspólną walutę trzeba zapłacić aż 1,47 dolara, o „jakieś” 80% drożej. Skracając dystans, „zielony” jest najsłabszy od 12 miesięcy. A złoto od około półtora roku.

Dużo bardziej pasjonujące, niż poszukiwanie przyczyn wzrostu cen złota, jest poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, w jakim kierunku podążą, czyli czy kupować złoto, czy wręcz przeciwnie. Oczywiście można uprawiać dywagacje, że nastąpi druga fala kryzysu w gospodarce i świecie finansów, ceny akcji spadną do lutowego dołka i ceny złota mają z tego powodu doskonałe perspektywy. Ale budowanie na tej podstawie strategii inwestowania w złoto wydaje się mało praktyczne. Jeśli uznać, że na notowania kruszcu decydujący, lub przynajmniej bardzo duży wpływ ma siła amerykańskiej waluty, to w jej przewidywaniu należy upatrywać podstaw podejmowanych decyzji. Trzeba też mieć świadomość, że dla polskiego inwestora zyski lub straty z zakupu złota nie pochodzą jedynie ze zmiany notowań kruszcu, ale w dużym stopniu z różnic kursowych. Aby sobie to uświadomić, wystarczy porównać cenę złota w złotych z lutego-marca tego roku. Wówczas uncja złota kosztowała około 3800 zł, dziś około 2800 zł. A w dolarach i wówczas i dziś za uncję płacono … około 1000 dolarów. Problem w tym, że wówczas za dolara trzeba było płacić 3,8 zł, a dziś 2,8 zł. W istocie więc chodzi nie tylko o to, ile złoto będzie kosztowało np. za pół roku ale też ile będzie kosztował dolar. Co ciekawe, gdy pojawiły się rekordy cen złota, pojawiły się też prognozy, że wkrótce może nastąpić ich korekta w dół.

W ślad za słabnącym dolarem, w górę poszły nie tylko ceny złota, ale i pozostałych surowców. Na początku tygodnia za baryłkę ropy naftowej płacono niecałe 67 dolarów, w czwartek już nawet 72 dolary, czyli o ponad 7% drożej. To poziom najwyższy od końca sierpnia. Aż do środy podobnie zachowywały się kontrakty na miedź. W czwartek jednak na tym rynku zaczęła się spora korekta, w wyniku której obniżyły one swoją wartość aż o 1,6%. W przypadku ropy mieliśmy do czynienia jedynie z zahamowaniem zwyżki. Piątek przyniósł korektę spadkową na całym surowcowym rynku, nie wyłączając złota. Najmocniej dotknęła ona kontraktów na miedź, które zniżkowały o około 2%. Nietrudno zgadnąć, że był to efekt znacznego umocnienia się dolara.

Wieści z rynku

W Szwajcarii stopy wciąż niskie
   
Szwajcarski bank centralny na swym czwartkowym posiedzeniu postanowił utrzymać stopy procentowe na niezmienionym poziomie 0,25%. Zapowiedziano, że jeszcze przez pewien czas będzie utrzymana łagodna polityka monetarna. To dobra wiadomość dla zadłużonych we frankach. Niskie stopy procentowe będą wpływały na utrzymanie kursu tej waluty na niskim poziomie.

Nietypowa transakcja wiązana w DnB Nord

Do tej pory najczęściej banki stosowały transakcje wiązane w przypadku lokat, oferując wyższe ich oprocentowanie, jeśli klient część środków przeznaczył np. na zakup jednostek funduszu inwestycyjnego. DnB Nord obniża natomiast marżę kredytu hipotecznego, gdy kredytobiorca zdecyduje się na skorzystanie z pakietu usług banku lub inwestycję w ubezpieczeniowy fundusz kapitałowy.

Nieruchomości już zaczynają być atrakcyjne

Z raportu BRE Property Partner wynika, że w związku z ograniczaniem inwestycji w przeszłości, w najbliższym czasie może dojść do zmiany sytuacji na polskim rynku mieszkaniowym. Eksperci podkreślają, że obecnie rynek wszedł w fazę stabilizacji, przy wzroście liczby zawieranych transakcji. Duża przecena mieszkań w ostatnim czasie może ich zdaniem stanowić dobrą okazję inwestycyjną, a podaż mieszkań nie wzrośnie przez najbliższe 2-3 lata.

Najdroższy dom w Polsce na sprzedaż

 Według informacji TVN Warszawa, najdroższy w Polsce dom, znajdujący się w jednej w miejscowości w okolicach Warszawy, został wystawiony na sprzedaż. Wyceniany jest na 105 mln zł. W marcu na sprzedaż trafił najdroższy dom w Stanach Zjednoczonych. Jego wartość szacowana jest na 150 mln dolarów. Za najdroższą willę na świecie uchodzi kupiona w sierpniu ubiegłego roku za 500 mln euro posiadłość na Lazurowym Wybrzeżu. Nabywcą był rosyjski miliarder Michaił Prochorow.

Kalendarium wydarzeń nadchodzącego tygodnia 21- 25 września 2009


W nadchodzącym tygodniu nie zabraknie istotnych wydarzeń i informacji. Jedynie poniedziałek będzie w nie dość ubogi. We wtorek będziemy mogli zapoznać się z wynikami wrześniowych badań koniunktury w naszym przemyśle, budownictwie, handlu i usługach. Zwykle nie powodują one specjalnej reakcji na rynku finansowym, ale mogą stanowić ciekawy przyczynek do oceny perspektyw polskiej gospodarki. Poznamy także wielkość inflacji bez uwzględnienia cen żywności i energii. W środę czeka nas publikacja danych dotyczących stopy bezrobocia oraz sprzedaży detalicznej. Jeśli będą znacznie odbiegać od oczekiwań, mogą wpłynąć zarówno na to, co będzie działo się na naszej giełdzie, jak i na sytuację złotego. Oba te parametry są ostatnio bardzo pilnie śledzone i analizowane przez inwestorów.

Jeśli chodzi o informacje z naszego kontynentu, to będzie ich bardzo niewiele. Jedyną ważniejszą będą z pewnością zamówienia w przemyśle, których wielkość poznamy w środę. W czwartek opublikowany zostanie wskaźnik nastrojów niemieckich przedsiębiorców, wyliczany przez instytut Ifo. Giełdy europejskie mogą zareagować, w przypadku, gdyby jego wartość znacznie odbiegała od prognoz.

Jak zwykle nie zabraknie atrakcji zza oceanu. W poniedziałek poznamy odczyt indeksu wskaźników wyprzedzających Conference Board. To jedne z bardziej miarodajnych wskaźników przyszłej sytuacji w gospodarce, składające się ze szczegółowej oceny i przewidywań bardzo konkretnych parametrów, takich jak poziom zamówień, cen, zatrudnienia, produkcji, zapasów, itp. Nie zawsze jednak jego publikacja powoduje reakcję inwestorów. Początek tygodnia przyniesie nam także kilka informacji dotyczących rynku nieruchomości, przede wszystkim poznamy indeks cen nieruchomości oraz liczbę wniosków o kredyt hipoteczny. Dalszy ciąg tego serialu w czwartek i piątek, kiedy dowiemy się, jaka była sprzedaż nowych domów w sierpniu oraz obrót nimi na rynku wtórnym. W środę odbędzie się posiedzenie Fed w sprawie stóp procentowych. Tu zmian jeszcze nie należy oczekiwać, ale wszyscy będą słuchać opinii Bena Bernanke o gospodarce i ewentualnych sygnałów, dotyczących możliwości podnoszenia stóp w przyszłości, o czym mówi się coraz częściej. Na notowania ropy naftowej mogą wpłynąć środowe informacje o zmianie stanu zapasów tego surowca w USA. Wiele rozstrzygnąć się może w piątek, gdy opublikowane zostaną bardzo istotne informacje o zamówieniach w przemyśle. Poznamy też indeks nastrojów konsumentów, wyliczany przez Uniwersytet Michigan. Już kilka razy zdarzyło się, że jego publikacja narobiła sporo zamieszania na Wall Street.

Poniedziałek, 21 września

USA
- 16.00 indeks wskaźników wyprzedzających Conference Board (prognoza 0,6%, poprzednia wartość 0,6%)

Wtorek, 22 września

Polska
- 14.00 koniunktura w przemyśle we wrześniu (poprzednia wartość -1 pkt.)
- 14.00 koniunktura w budownictwie we wrześniu (poprzednia wartość -5 pkt.)
- 14.00 koniunktura w handlu we wrześniu (poprzednia wartość 3 pkt.)
- 14.00 koniunktura w usługach we wrześniu
- 14.00 inflacja bez cen żywności i energii w sierpniu (prognoza 2,9% rok do roku, poprzednia wartość 2,9% rok do roku)

USA
- 16.00 indeks cen nieruchomości FHFA w lipcu (poprzednia wartość 0,5% miesiąc
do miesiąca)

Środa, 23 września


Polska
- 10.00 stopa bezrobocia w sierpniu (prognoza 10,8%, poprzednia wartość 10,8%)
- 10.00 sprzedaż detaliczna w sierpniu (prognoza 6% rok do roku, poprzednia wartość 5,7% rok do roku)

Euroland
- 11.00 nowe zamówienia w przemyśle w lipcu (poprzednia wartość 3,1% miesiąc
do  miesiąca)

USA
- 13.00 wnioski o kredyt hipoteczny (poprzednia wartość -8,6%)
- 16.00 zmiana zapasów ropy naftowej (poprzednia wartość -4,7 mln baryłek)
- 20.15 decyzja komitetu otwartego rynku Fed w sprawie stóp procentowych (prognoza 0-0,25%, dotychczasowa wartość 0-0,25%).

Czwartek, 24 września

Polska
- 14.00 publikacja protokołu z sierpniowego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej

Niemcy
- indeks nastrojów przedsiębiorców instytutu Ifo we wrześniu (poprzednia wartość 90,5 pkt.)

USA
- 14.30 wnioski o zasiłek dla bezrobotnych
- 16.00 sprzedaż domów na rynku wtórnym w sierpniu (prognoza 5,25 mln, poprzednia wartość 5,24 mln)

Piątek, 25 września

Francja
- 8.45 PKB w drugim kwartale roku (poprzednia wartość -1,2 kwartał do kwartału)

USA
- 14.30 zamówienia na dobra trwałego użytku w sierpniu (poprzednia wartość 1% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość 5,1% miesiąc do miesiąca)
- 14.30 zamówienia na dobra trwałego użytku bez środków transportu w sierpniu (prognoza 0,8% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość 1,1% miesiąc do miesiąca)
- 15.55 indeks nastrojów konsumentów instytutu Michigan we wrześniu (prognoza 70,2 pkt., poprzednia wartość 65,7 pkt.)
- 16.00 sprzedaż nowych domów w sierpniu (prognoza 450 tys., poprzednia wartość 433 tys.)

Prognozy na przyszły tydzień

Po raz drugi należałoby powtórzyć pierwsze zdanie ubiegłotygodniowego komentarza. Po raz drugi bowiem nasz giełda okazała się jedną z najsłabszych. Niezbyt udane były i poszczególne sesje, a szczególnie ta ostatnia i cały tydzień. Co prawda indeks szerokiego rynku zakończył go na niewielkim plusie, a WIG20 na niewielkim minusie, to jednak pozostaje uczucie sporego niedosytu. Wall Street, giełdy europejskie i parkiety naszego regionu zachowują się o wiele lepiej, a my, z „kwitnącą” na ich tle gospodarką, przeżywamy giełdowy marazm ze wskazaniem na spadki. Pocieszeniem może być fakt, że nasza giełda jako jedna z pierwszych na świecie wiosną ruszyła w górę, więc jako pierwsza ma „prawo” dostać zadyszki. Oby nie na długo.


 

Powyższy tekst jest wyrazem osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja do podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z opisywaną tematyką. Jakiekolwiek decyzje podjęte na podstawie powyższego tekstu podejmowane są na własną odpowiedzialność.






Roman Przasnyski Gold Finance Sp. z o.o.