Raport tygodniowy Gold Finance

Raport tygodniowy Gold Finance nf.pl

Najważniejsze wydarzenia

  • Po listopadowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej stopy procentowe wciąż bez zmian. Podstawowa stopa referencyjna wynosi 3,5%. Rada utrzymała neutralne nastawienie w polityce pieniężnej, co w praktyce oznacza, że jeśli nie nastąpią nadzwyczajne okoliczności, stopy pozostaną na niezmienionym poziomie, także w najbliższej przyszłości.
  • Wiceminister Finansów Ludwik Kotecki poinformował, że według szacunków resortu polska gospodarka w trzecim kwartale wzrosła o 1,2-1,4%. W drugim kwartale wzrost wyniósł 1,1%. Dodał też, że dochody budżetu w przyszłym roku mogą być wyższe niż zapisano w ustawie budżetowej, czyli mogą przekroczyć 248,9 mld zł.
  • Sprzedaż detaliczna wzrosła w październiku o 2,1% w porównaniu do tego samego miesiąca ubiegłego roku. Tempo wzrostu jednak wyraźnie się zmniejszyło. We wrześniu wyniosło bowiem 2,5%.
  • Stopa bezrobocia, mierzona według metodologii Badania Aktywności Gospodarczej Ludności, wyniosła w trzecim kwartale 8,1%, wobec 7,9% w poprzednim kwartale tego roku. Według tradycyjnej metodologii GUS bezrobocie wzrosło z 10,9% we wrześniu do 11,1% w październiku. Do urzędów pracy zgłosiło się w październiku 293,1 tys. osób, o 5,9 tys. mniej, niż we wrześniu i o 52,1 tys. więcej niż w październiku ubiegłego roku.
  • Zamówienia w przemyśle zmniejszyły się w październiku o 20,3% w porównaniu do października ubiegłego roku. W wrześniu spadek wyniósł 19,2%.
  • Według informacji Polskiej Agencji Prasowej, kandydatami rządzącej koalicji PO i PSL do Rady Polityki Pieniężnej, której kadencja kończy się w tym roku, będą Jan Winiecki oraz Andrzej Bratkowski. Pierwszy to znany liberał i monetarysta, skonfliktowany z prezesem NBP Sławomirem Skrzypkiem po tym, jak zarzucił mu brak kompetencji do kierowania bankiem centralnym. Drugi był wiceprezesem NBP w czasie, gdy szefem banku był Leszek Balcerowicz. Propozycję kandydowania do RPP otrzymała też wiceminister finansów Elżbieta Chojna-Duch. Rynki finansowe coraz bardziej niepokoją się brakiem przedstawienia kandydatów do RPP, w związku ze zbliżającym się zakończeniem kadencji obecnego jej składu.

Rynek Akcji

Polska

Nadzieje byków na kontynuację zwyżki na warszawskim parkiecie na razie zostały skutecznie rozwiane. Początek tygodnia nie zwiastował takiego scenariusza. Słabość rynku ujawniła się już we wtorek i środę, a ostateczne potwierdzenie zyskała w kolejnych dniach. Początek piątkowej sesji przyniósł dość dramatyczną przecenę akcji. Indeks największych spółek tracił na otwarciu ponad 4%. Na szczęście w ciągu dnia skala spadków została znacznie zniwelowana. Tydzień jednak kończy się 1,3% poniżej kreski. Wciąż można mówić, że WIG20 nie opuścił trendu bocznego, trwającego od końca października. Szanse na dobrą końcówkę roku nie zostały jeszcze całkiem zaprzepaszczone, ale o większy optymizm będzie trudno. Za sukces można będzie uznać powrót indeksu do poprzedniego szczytu lub nieznaczne jego pokonanie.

Strata indeksu szerokiego rynku była nieco mniejsza i wyniosła 1,24%. Ale jego sytuacja jest podobna, jak w przypadku WIG20. Wskaźnik najmniejszych spółek stracił nieco więcej niż indeks tuzów naszego parkietu. Świadczy to o tym, że panika udzieliła się w jednakowym stopniu małym i dużym inwestorom. Na tym tle wyjątkowo dobrze radził sobie indeks średnich firm. Stracił on na wartości zaledwie 0,5%. Do środy dawał pokaz siły, rosnąc na przekór i nastrojom na świecie, i tym panującym na rynku rodzimych blue chipów. Zwyżkom towarzyszyły także zwiększone obroty, zaś w czasie dwóch spadkowych sesji, ich wielkość znacznie się zmniejszyła. Widać więc,
że inwestorzy dokonywali zakupów akcji z myślą o nieco dłuższej perspektywie.

Spośród subindeksów branżowych na niekorzyść wyróżniał się wskaźnik grupujący banki. Tracił on prawie 2,2%, czyli znacznie więcej niż WIG20. Można to jednak przypisać wysokiej płynności akcji spółek z tej grupy. One pierwsze idą „pod nóż” w sytuacjach wzmożonej chęci wychodzenia inwestorów z rynku. Dobrze zachowywał się natomiast WIG Telekomunikacja, który stracił 0,8%. Jednak patrząc na wykres tego indeksu z nieco dłuższej perspektywy, trudno mówić o optymizmie. Od końca października jego wartość stopniała o prawie 13%.

Europa

Na głównych europejskich rynkach tydzień można wyraźnie podzielić na dwie części. Pierwsza to dość mocne odreagowanie poprzednich spadków, nie zakończone jednak nawet próbą zbliżenia się do niedawnych szczytów. Indeksy ruszyły „zdecydowanie” w bok, czekając na impulsy zza oceanu. Gdy stało się jasne, że w związku z czwartkowym świętem w Stanach Zjednoczonych, będziemy mogli spokojnie dotrwać do końca tygodnia, impuls przyszedł zupełnie nieoczekiwanie, i to ze strony, z której nikt się chyba nie spodziewał. Kłopoty Dubai World ze spłatą obligacji, przerwały sielankę i spowodowały spadki o skali dawno już nie widzianej na sennych rynkach Starego Kontynentu. Indeksy w Londynie, Paryżu i Frankfurcie traciły w czwartek solidarnie po ponad 3%, przebijając dynamiką wszystkie giełdy naszego regionu, poza moskiewską. Piątek przyniósł początkowo kontynuację przeceny o 1,7%, ale w ciągu dnia inwestorzy wzięli się w garść i przystąpili do odrabiania strat.

W tych warunkach dane dotyczące gospodarki strefy euro były znacznie mniej zajmujące, ale warto na nie zwrócić uwagę. Przede wszystkim trzeba przypomnieć słowa szefa Europejskiego Banku Centralnego o tym, że nadchodzi czas wycofywania się z niektórych posunięć, które wspierały system finansowy w czasie kryzysu. Wskaźniki aktywności gospodarczej wskazują, że gospodarka wchodzi w fazę ożywienia. Jednak wydaje się, że ten optymizm jest nieco przedwczesny. Gdyby nie to, że wielokrotnie potwierdzały swoją skuteczność w prognozowaniu rzeczywistego stanu gospodarki, trudno byłoby im zaufać.  A rzeczywisty stan gospodarki jest taki, że choć zamówienia w przemyśle rosną z miesiąca na miesiąc, to wciąż są niższe o 16,5% niż przed rokiem. PKB Niemiec wzrósł co prawda w trzecim kwartale o 0,7%, ale wciąż jest o 4,7% niższy niż przed rokiem. PKB Wielkiej Brytanii zmniejszył się w trzecim kwartale mniej niż się spodziewano, głównie z powodu zahamowania spadku wydatków konsumentów i dzięki poprawie w sektorze usług. Ale o wzroście wciąż nie ma mowy.

Efektem mieszanki tak różnych czynników, jak lokalne, arabskie i amerykańskie, był spadek indeksów we Frankfurcie i Paryżu o 0,45%, a w Londynie o prawie 2,2%.

Z większością gospodarek krajów naszego regionu jest znacznie gorzej. Sprzedaż detaliczna na Węgrzech spadła we wrześniu o 7,3%, najmocniej od 1998 r. To skutek działań rządu, zmierzających do zmniejszenia deficytu budżetowego oraz ostrej recesji, które spowodowały spadek wydatków konsumentów. Sprzedaż spada już 32 miesiąc. Rząd szacuje, że PKB spadnie o 6,7%. Trudno się dziwić, że w tej sytuacji węgierski bank centralny obniżył stopy procentowe do poziomu najniższego od ponad trzech lat. PKB Rosji był w październiku o 8,1% niższy niż przed rokiem. Indeks giełdy w Budapeszcie stracił w tym tygodniu ponad 2%, a moskiewski RTS zniżkował o ponad 6%.

USA

Indeksy na Wall Street aż do środy radziły sobie całkiem nieźle. S&P500 zyskiwał prawie 1,4% i w środę nieznacznie przekroczył poziom 1110 punktów. Boryka się z jego bardziej zdecydowanym pokonaniem od 17 listopada. Fala zwyżkowa wyraźnie traci impet. Poprzednio podobne kłopoty S&P500 miał z pokonaniem 1100 punktów, a jeszcze wcześniej z 1080 punktów. W każdym z tych trzech przypadków próby ich sforsowania trwały po około pięć sesji i w każdym kończyły się kilkuprocentową korektą spadkową. Powtórka tego scenariusza jest obecnie bardzo prawdopodobna. „Uzbieranie” przez ten indeks 40 punktów, czyli wzrost o 3,7%, zabrało mu około 10 tygodni. W ciągu 12 tygodni, czyli od początku września, zwiększył swoją wartość o 110 punktów, czyli o 11%. Niemniej jednak ustanowienie kolejnego maksimum trwającej od marca fali wzrostów jest w tym roku wciąż bardzo prawdopodobne. Nie wydaje się, by szczyt ten był położony dużo powyżej obecnego poziomu. Nieznacznie lepiej zachowuje się Dow Jones, który od 17 listopada do środy bez trudu utrzymuje się powyżej 10 400 punktów.

Zachowanie się indeksów zależeć oczywiście będzie od informacji o stanie amerykańskiej gospodarki oraz ich interpretacji przez inwestorów. Reakcja na dane bywa jednak dość zróżnicowana i trudna do odgadnięcia. W ciągu ostatnich kilkunastu dni mieliśmy do czynienia z fazą ignorowania gorszych danych, ale też z brakiem reakcji na informacje wskazujące na poprawę sytuacji. W dniach, gdy napływa większa porcja danych, ich wpływ na rynki w znacznym stopniu się równoważy. W efekcie zmiany indeksów są bardzo niewielkie. Wrażenia na amerykańskich inwestorach nie zrobiła wtorkowa korekta tempa wzrostu PKB z 3,5 do 2,8% i dzień wcześniejsza informacja o spadku aktywności gospodarczej w rejonie Chicago. Ale też nastrojów nie poprawiły lepsze niż się spodziewano dane o spadku liczby osób ubiegających się o zasiłek dla bezrobotnych do poziomu poniżej 500 tys. Nie poprawiły ich również informacje o wzroście wydatków konsumentów o 0,7%, po wcześniejszym ich spadku o 0,6%. Poprawę zanotowano na rynku nieruchomości, jednak dość nieoczekiwanie spadły zamówienia na dobra trwałego użytku. Sytuacja amerykańskiej gospodarki wciąż więc daleka jest od wyjaśnienia, a coraz częściej i głośniej mówi się o kłopotach z deficytem i zadłużeniem USA. Same koszty obsługi potężnego zadłużenia, dziś sięgające 202 mld dolarów rocznie, będą rosły do 700 mld dolarów w 2019 r. Stanowić to będzie kolejną kulę u nogi amerykańskiej gospodarki. Trudno mówić też o poprawie sytuacji w systemie finansowym. Agencja Moody’s o doniosła o możliwości obniżenia oceny posiadanych przez banki papierów wartościowych o wartości prawie pół biliona dolarów. Na dokładkę szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego powiedział, że banki ujawniły dopiero około połowę swych strat. Dowiedzieliśmy się również, że ciągle rośnie liczba amerykańskich banków zagrożonych upadłością.

Azja

Mijający tydzień był wyjątkowo nieudany dla inwestorów w Azji. Na tamtejszych parkietach zdecydowanie przeważały spadki, a ich skala może budzić poważny niepokój. Po potężnym rajdzie w górę, trwającym od początku listopada, wyraźnie zmieniły się nastroje na giełdzie chińskiej. Wygląda na to, że nadszedł czas na poważniejszą korektę tej 30% zwyżki. Wskazywała na to zwiększona zmienność tamtejszych indeksów. W ciągu kilkunastu ostatnich dni mogliśmy obserwować wzrosty w trakcie jednej sesji sięgające 9% i 7% spadki. To również zdecydowana zmiana obrazu, jaki widzieliśmy jeszcze do niedawna. Te dynamiczne zmiany nie miały wyraźnego związku z żadnymi konkretnymi informacjami, płynącymi z chińskiej gospodarki. Można więc sądzić, że wynikały one z emocji inwestorów i mogą zwiastować zakończenie świetnej passy giełdy w Szanghaju. Jeden z dyrektorów Morgan Stanley Asia prognozuje, że bańka spekulacyjna potrwa tam jeszcze jakiś czas i pęknie w pierwszym półroczu przyszłego roku. To już niedługo. W mijającym tygodniu Shanghai B-Share zniżkował o ponad 9%.

Ponad 4% stracił też Nikkei. Indeks japońskiej giełdy od początku września znajduje się w silnej tendencji spadkowej. W jej wyniku stracił na wartości ponad 15% i zbliżył się do poprzedniego dołka z połowy lipca. Jeśli w jego okolicach nie nastąpi zahamowanie przeceny, możemy być świadkami znacznego jej pogłębienia. Mimo niedawnych sygnałów świadczących o poprawie sytuacji japońskiej gospodarki, jej stan wciąż jest bardzo poważny. Kłopoty wynikają z umacniającej się waluty i ze znów przybierającej na sile deflacji, z którą Japonia nie mogła sobie poradzić wcześniej przez kilkanaście lat. W październiku ceny spadły o 2,2% w porównaniu z październikiem ubiegłego roku. To już ósmy z rządu spadek cen, a jego skala utrzymuje się na podobnym poziomie (2,2-2,4%). W czwartek jen umocnił się wobec dolara do poziomu najwyższego od 14 lat. Dla Japońskiej gospodarki to sytuacja zdecydowanie niekorzystna, bowiem zależna jest ona w bardzo dużym stopniu od eksportu. A ten, między innymi z powodu umocnienia się waluty, mocno kuleje. W sierpniu zanotowano jego spadek aż o 36%.

Rynek Walutowy

Na światowym rynku walutowym nie brakuje emocji już od kilku tygodni. Sytuacja staje się jednak coraz bardziej dynamiczna. W poprzednim tygodniu kurs euro do dolara poruszał się nerwowo w przedziale 1,48-1,5. W mijającym jego górna granica została zdecydowanie przebita i w środę za euro trzeba było płacić 1,514 dolara. W czwartek i piątek nastąpiło jednak gwałtowne odreagowanie tej tendencji i amerykańska waluta na powrót umocniła się do 1,49 dolara za euro. Słaby dolar coraz mocniej uderza w gospodarki innych krajów. W wyniku rekordowego umocnienia się japońskiej waluty za dolara w czwartek trzeba było płacić jedynie nieco ponad 86 jenów. Na rynku panuje przekonanie, że Japończycy nie będą interweniować w celu osłabienia jena. Japoński minister finansów stwierdził jednak, że rząd musi podjąć działania z powodu „anormalnych zmian kursów”. Uważa się, że interwencja może nastąpić, gdy kurs dolara osiągnie mniej niż 85 jenów. Poprzednio Bank of Japan interweniował w marcu 2004 r., kupując 782 mln dolarów za 67,8 mld jenów. Dealerzy spekulują także, że w czwartek bank centralny Szwajcarii interweniował na rynku sprzedając franki w celu ograniczenia tempa aprecjacji tej waluty wobec dolara. Gwałtowne osłabienie się dolara nie miało związku z jakimikolwiek istotnymi dla rynków finansowych informacjami. Odwróceniu się tej tendencji sprzyjał wzrost niechęci do ryzyka w wyniku ujawnienia kłopotów przez fundusz Dubai World.

Na naszym rynku walutowym także trudno mówić o stabilizacji. Początek tygodnia przyniósł zdecydowane umocnienie się złotego. Jeszcze w poprzedni piątek wieczorem za dolara trzeba było płacić 2,8 zł, w środę zaś już tylko 2,71 zł. Czwartek i piątek to ponowne gwałtowne osłabienie naszej waluty do 2,82 zł za dolara. W piątek wczesnym popołudniem za euro trzeba było płacić nawet 4,19 zł, o dziesięć groszy więcej, niż na początku poprzedniego tygodnia. Cena franka skoczyła z nieco ponad 2,7 zł w poprzednim tygodniu do 2,78 zł w piątek. Zawirowania na rynku na razie każą odłożyć na dalszą przyszłość weryfikację licznych prognoz, mówiących o umocnieniu się złotego.

Rynek Surowców

Sytuację na rynkach surowcowych kształtowało przede wszystkim to, co działo się z dolarem. Uwagę znów przyciągało złoto. Choć inwestorzy powinni przyzwyczaić się już do tego, że niemal codziennie jego notowania biją kolejne rekordy wszechczasów, to jednak, to, co obserwowaliśmy w ostatnich dniach, naprawdę robi duże wrażenie. Poprzedni tydzień kończył się na poziomie 1141 dolarów za uncję. W czwartek trzeba było za nią zapłacić o 54 dolary drożej. Do psychologicznego poziomu 1200 dolarów za uncję zabrakło zaledwie niecałe 5 dolarów. Oczywiście z powodzeniem działał tu mechanizm słabszy dolar – droższe złoto. W czwartek, a już szczególnie w piątek, poznaliśmy jak działa on w kierunku odwrotnym. Gwałtowne umocnienie się dolara spowodowało spadek cen złota. Jego skala była momentami dość dramatyczna. W piątek około południa cena uncji złota spadła do 1137 dolarów, a więc o 58 dolarów od czwartkowego szczytu. To oznacza ruch o prawie 5% z dnia na dzień. Sytuacja raczej niespotykana na tym rynku. Co prawda po pewnym czasie notowania wróciły do poziomu 1160 dolarów za uncję, ale takiej skali emocji dawno już nie widzieliśmy. Piątek kończył się spadkiem notowań o ponad 2%. Przynajmniej w tym tygodniu można było sobie darować wyszukiwanie fundamentalnych argumentów, przemawiających za ruchem cen w tę, czy inną stronę.

Nie mniej nerwowo było w przypadku ropy naftowej. Tyle, że jej ceny poruszały się w kierunku przeciwnym niż złoto. Jeszcze w połowie poprzedniego tygodnia za baryłkę trzeba było płacić prawie 80 dolarów, w piątek około południa już tylko 75 dolarów. Tu również trudno doszukiwać się racjonalnych powodów tych ruchów. Poniedziałkowe komentarze maklerów pełne były słów o perspektywach wzrostu popytu na paliwa. Ale już tego dnia po południu ceny zaczęły zachowywać się tak, jakby oczekiwania były zupełnie inne. W połowie tygodnia przeważały argumenty o realizacji zysków przez inwestorów.

Przegląd opinii fachowców i tempa ich zmian w odniesieniu do rynku miedzi jest jeszcze bardziej emocjonujący niż w przypadku ropy. W poniedziałek jedna z firm analizujących rynek miedzi podała, że globalny popyt na ten metal spadł w tym roku o 1,5% w porównaniu do 2008 r. Maklerzy komentowali: „ miedź drożej w poniedziałek o prawie 2%, inwestorzy znów chętnie kupują metale, bo tanieje amerykański dolar”. Dzień później można było przeczytać: „miedź tanieje we wtorek o 1,2%”, chwilowo bez komentarza o powodach tego osłabienia. W czwartek: „miedź drożeje w czwartek o 1,1% z powodu spadku kursu dolara. Technicznie miedź jest nadal w trendzie wzrostowym z powodu dolara, choć fundamentalnie jej notowania nie mają związku z popytem i podażą”. Wreszcie celna opinia. Ruchy cen na rynku nie mają związku z popytem i podażą. Nominacja do Nobla z ekonomii. Tyle tylko, że nie ma szans na jej zdobycie, bo trzebaby dodać, że ceny nie mają związku z rzeczywistym, fundamentalnym popytem i podażą. Rynkiem rządzi spekulacyjny popyt i spekulacyjna podaż

Wieści z rynku

Banki znów chętniej pożyczają

Rośnie wartość kredytów hipotecznych udzielanych przez banki. W październiku zwiększyła się ona o ponad 2 mld zł. To już drugi miesiąc z rządu, gdy dynamika jest tak duża, a więc prawdopodobnie jest to tendencja bardziej trwała. Na początku roku wartość kredytów hipotecznych rosła o 1,65-1,87 mln zł.

Spodziewamy się niższej inflacji

Według badań Narodowego Banku Polskiego oczekiwania inflacyjne Polaków spadły w listopadzie do 3,1% z 3,4% w październiku. Mają one spory wpływ na decyzje gospodarstw domowych, podejmowane w kwestii np. oszczędności, czy konsumpcji.

Coraz więcej złych kredytów

W październiku odsetek kredytów gospodarstw domowych, których spłata jest zagrożona, sięgnął 5%. Ich łączna wartość przekroczyła 22 mld zł. Tylko w ciągu miesiąca wzrosła o około 900 mln zł.

W funduszach mamy średnio 34 tys. zł

W ostatnich miesiącach liczba osób korzystających z usług funduszy inwestycyjnych jest dość stabilna. We wrześniu wynosiła ona nieco ponad 2,5 mln osób. W ciągu ostatniego kwartału zwiększyła się jednak o ponad 13% przeciętna wartość ulokowanych w funduszach środków i wyniosła 34,2 tys. zł.

Mniej osób przystępuje do OFE

W tym roku liczba uczestników otwartych funduszy emerytalnych zwiększyła się o nieco ponad 500 tys. i wynosi 14,3 mln osób. Przyrost klientów był wyraźnie mniejszy niż w poprzednich latach (w ubiegłym roku przybyło 690 tys. klientów). To wynik niekorzystnych czynników demograficznych oraz sytuacji w gospodarce. Tworzonych jest mniej miejsc pracy. Za to rekordowo wysoki był przepływ klientów między funduszami. Według szacunków firmy Analizy Online, objął on 140,7 tys. osób, a wartość przetransferowanych środków wyniosła 1,8 mld zł.

Kalendarium wydarzeń nadchodzącego tygodnia 30 listopada - 4 grudnia 2009

Najważniejszą informacją dotyczącą naszej gospodarki będzie w tym tygodniu dynamika PKB w trzecim kwartale roku. Pokaże ona, czy rzeczywiście coraz bardziej optymistyczne prognozy, formułowane przez wiele polskich i zagranicznych ośrodków analitycznych, mają szansę się sprawdzić. Dane te prawdopodobnie będą jednak miały niewielki wpływ na nasz rynek kapitałowy i finansowy. Podobnie jak inne rynki, znajdujemy się bowiem wciąż pod przemożnym oddziaływaniem tego, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych. W perspektywie kilku tygodni, mogą one jednak odbić się choćby na notowaniach naszej waluty. Na złotego może też mieć wpływ publikacja prognozy Ministerstwa Finansów, dotycząca listopadowej inflacji. Ogłoszenie wskaźnika aktywności gospodarczej w polskim przemyśle raczej nie wzbudzi szybkiej reakcji rynków, ale da wskazówkę inwestorom, czego mogą się spodziewać.

Na sytuację na światowym rynku walutowym, i tak już mocno dynamiczną, wpłynąć może znacząco środowe posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego. Oczywiście nikt nie spodziewa się zmiany stóp procentowych w strefie euro. Wszyscy czekać będą w napięciu nie na ogłoszenie decyzji, lecz na konferencję prasową, na której spodziewają się usłyszeć oficjalnie to, o czym się już coraz głośniej mówi. Czyli o tym, czy EBC zacznie powoli wycofywać się z pakietów pomocowych i myśleć o zaostrzaniu polityki pieniężnej. Ważnych informacji ze strefy euro będzie w tym tygodniu znacznie więcej niż zwykle. I choć trudno się spodziewać, by zdołały one pchnąć rynki europejskie na własne tory, niezależne od tego, co dzieje się za oceanem, to ich wpływ może być istotny. W poniedziałek poznamy stopę bezrobocia, we wtorek dane o inflacji, w środę o europejskim PKB i sprzedaży detalicznej. Przynajmniej do godziny 15.30, czyli do rozpoczęcia notowań na Wall Street, wszystkie te dane mają szansę odcisnąć swoje piętno i na kursie euro, i na giełdach naszej części świata. Przy tej dawce „twardych” danych, te dotyczące wskaźników aktywności gospodarczej mogą mieć nieco mniejsze znaczenie. Choć i ich bagatelizować nie należy.

Ale i Ameryka nie pozostanie bierna w dostarczaniu nam emocji. Czeka nas spora porcja danych i informacji. Ich interpretacja, podobnie jak reakcja na nie, trudna jest do odgadnięcia. Poznamy więc kilka wskaźników wyprzedzających oraz mierzących nastroje w gospodarce, jak i dane „twarde” dotyczące rynku pracy, nieruchomości, czy zamówień w przemyśle. Inwestorzy uważnie będą też analizować treść Beżowej Księgi, czyli tego, co Fed sądzi o stanie i perspektywach amerykańskiej gospodarki.

Poniedziałek, 30 listopada


Polska
- 10.00 PKB w trzecim kwartale (poprzednia wartość 1,1% rok do roku)

Japonia
- 0.50 produkcja przemysłowa w październiku (poprzednia wartość -18,4% rok do roku)

Euroland
- 11.00 zharmonizowany wskaźnik inflacji w listopadzie (poprzednia wartość -0,1% rok do roku)

USA
- 15.45 indeks aktywności gospodarczej PMI w rejonie Chicago w listopadzie (poprzednia wartość 54,2 punktu)

Wtorek, 1 grudnia

Polska
- 9.00 indeks aktywności gospodarczej PMI dla przemysłu w listopadzie (poprzednia wartość 48,8 punktu)
- 10.00 prognoza inflacji Ministerstwa Finansów w listopadzie (poprzednia wartość 3,1% rok do roku)

Szwajcaria
- 9.48 PKB w trzecim kwartale (poprzednia wartość -0,3% kwartał do kwartału)

Francja
- 9.48 indeks aktywności gospodarczej PMI dla przemysłu w listopadzie (poprzednia wartość 55,6 punktu)

Niemcy
- 9.53 indeks aktywności gospodarczej PMI dla przemysłu w listopadzie (poprzednia wartość 51 punktów)

Euroland
- 9.58 indeks aktywności gospodarczej PMI dla przemysłu w listopadzie (poprzednia wartość 50,7 punktu)

Niemcy
- 10.00 stopa bezrobocia w listopadzie

Wielka Brytania
- 10.28 indeks aktywności gospodarczej PMI dla przemysłu w listopadzie (poprzednia wartość 53,7 punktu)

Euroland
- 11.00 stopa bezrobocia w październiku

USA
- 16.00 indeks aktywności gospodarczej ISM dla przemysłu w listopadzie (poprzednia wartość 55,7 punktu)
- 16.00 wydatki na inwestycje budowlane w październiku (poprzednia wartość 0,8% miesiąc do miesiąca)
- 16.00 indeks podpisany umów kupna domów w październiku (poprzednia wartość 6,1% miesiąc do miesiąca)

Środa, 2 grudnia

Euroland
- 11.00 inflacja na poziomie producentów w październiku (poprzednia wartość -7,7% rok do roku)

USA
- 13.00 liczba wniosków o kredyt hipoteczny (poprzednia wartość -4,5%)
- 13.30 raport Challengera o sytuacji na rynku pracy w listopadzie (poprzednia wartość 55,7 tys.)
- 14.15 raport o nowopowstałych miejscach pracy ADP w listopadzie (poprzednia wartość -203 tys.)
- 16.30 zmiana zapasów ropy naftowej (poprzednia wartość 1 mln baryłek)
- 20.00 publikacja Beżowej Księgi, raportu Fed o stanie amerykańskiej gospodarki

Czwartek, 3 grudnia

Francja
- 9.48 indeks aktywności gospodarczej PMI dla usług w listopadzie

Niemcy
- 9.53 indeks aktywności gospodarczej PMI dla usług w listopadzie (poprzednia wartość 50,7 punktu)

Euroland
- 9.58 indeks aktywności gospodarczej PMI dla usług w listopadzie (poprzednia wartość 52,6 punktu)

Wielka Brytania
- 10.28 indeks aktywności gospodarczej PMI dla usług w listopadzie (poprzednia wartość 56,9 punktu)

Euroland
- 11.00 PKB w trzecim kwartale, drugie przybliżenie (poprzednia wartość -0,2% kwartał do kwartału)
- 11.00 sprzedaż detaliczna w październiku (poprzednia wartość -0,7% miesiąc
do miesiąca)
- 13.45 decyzja Europejskiego Banku Centralnego w sprawie stóp procentowych (obecna wartość 1%)
- 14.30 konferencja prasowa po posiedzeniu EBC

USA
- 14.30 wnioski o zasiłek dla bezrobotnych
- 14.30 wydajność pracy w trzecim kwartale (poprzednia wartość 6,9% kwartał
do kwartału)
- 14.30 jednostkowe koszty pracy w trzecim kwartale (poprzednia wartość -6,1% kwartał do kwartału)
- 16.00 indeks aktywności gospodarczej ISM dla usług w listopadzie (poprzednia wartość 50,6 punktu)

Piątek, 4 grudnia

Szwajcaria
- 9.15 inflacja na poziomie konsumentów w listopadzie (poprzednia wartość -0,8% rok
do roku)

USA
- 14.30 stopa bezrobocia w listopadzie (poprzednia wartość 10,2%)
- 14.30 zmiana liczby zatrudnionych w sektorze pozarolniczym w listopadzie (poprzednia wartość -190 tys.)
- 14.30 długość tygodnia pracy w listopadzie (poprzednia wartość 33 godz.)
- 14.30 płaca godzinowa w listopadzie (poprzednia wartość 0,3% miesiąc do miesiąca)
- 16.00 zamówienia na dobra trwałego użytku w październiku (poprzednia wartość 1,4% miesiąc do miesiąca)
- 16.00 zamówienia na dobra trwałego użytku bez środków transportu w październiku (poprzednia wartość 1,2% miesiąc do miesiąca)
- 16.00 zamówienia w przemyśle w październiku (poprzednia wartość 0,9% miesiąc
do miesiąca)

Prognozy na przyszły tydzień

Całkiem nieoczekiwanie i bez większego rozgłosu, bo przecież zbyt wiele się o niej nie mówi i nie pisze, korekta spadkowa rozwija się nam już drugi tydzień. Od szczytu uszczknęła indeksowi największych spółek 4,6%, czyli trochę ponad połowę tego, co zabrała poprzednia. Nie zaprowadziła nas ona w żadne niebezpieczne rejony, więc szanse na rajd Świętego Mikołaja i dobrą końcówkę roku wciąż są realne. Tyle tylko, że poziom byczych oczekiwań chyba nieco się obniżył. Dotarcie do ostatniego szczytu będzie już sporym osiągnięciem. W tym tygodniu oczywiście nie ma na to szans. Ale przygotowania czas rozpocząć. Mocne zachowanie się rynku po piątkowej panicznej przecenie z początku dnia, zasługuje na wysoką ocenę. Jeśli Amerykanie także się opanują, szansa na zwyżkę wydaje się duża.


Powyższy tekst jest wyrazem osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja do podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z opisywaną tematyką. Jakiekolwiek decyzje podjęte na podstawie powyższego tekstu podejmowane są na własną odpowiedzialność.

 

Roman Przasnyski Gold Finance Sp. z o.o.