Raport tygodniowy Gold Finance

Raport tygodniowy Gold Finance nf.pl

Najważniejsze wydarzenia

  • Produkcja przemysłowa była w lutym o 9,2% wyższa niż w tym samym miesiącu poprzedniego roku. Ekonomiści spodziewali się jej wzrostu o 8,9%. W styczniu zwiększyła się o 8,5%. Pozytywne tendencje w tym zakresie utrzymują się już czwarty miesiąc z rzędu.
  • Ceny produkcji sprzedanej przemysłu spadły w lutym o 2,4% w porównaniu do lutego ubiegłego roku. To zdaje się potwierdzać prognozy, mówiące o znacznym spadku inflacji w kolejnych miesiącach.
  • W lutym ceny dóbr konsumpcyjnych i usług wzrosły o 2,9%. W styczniu inflacja wyniosła 3,5%. Mamy więc do czynienia ze spodziewanym przez większość ekonomistów spadkiem wzrostu cen. Tendencja ta powinna być kontynuowana w kolejnych miesiącach.
  • Minister Finansów Jacek Rostowski zapewnił w Sejmie, że relacja długu publicznego do PKB nie przekroczy w tym roku 53%, a w kolejnych latach 55%.
  • Według szacunków Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, w marcu stopa bezrobocia będzie zbliżona do lutowej, która wyniosła prawdopodobnie 13%. Od marca liczba bezrobotnych powinna spadać, a w kolejnych miesiącach możemy być świadkami zmniejszania się bezrobocia.
  • Ministerstwo Gospodarki przewiduje, że polska gospodarka wzrośnie w pierwszym kwartale roku o około 3%. Wzrost produkcji przemysłowej powinien przekroczyć 8%.
  • Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw wyniosło w lutym
    nieco ponad 3 288 zł i było wyższe niż przed rokiem o 2,9%.

Rynek Akcji

Polska

Tydzień okazał się pomyślny dla warszawskich inwestorów liczących na zwyżki. Indeks największych spółek zyskał w ciągu ostatnich pięciu sesji 1,5%, wskaźnik szerokiego rynku zwiększył swoją wartość o prawie 2%. Wskaźniki małych i średnich firm wzrosły po 2,5%. Działo się to przy znacznie mniejszych obrotach niż poprzednio. Aktywność handlu maleje już od kilku tygodni. Możemy się pocieszać, że to przypadłość nie tylko naszego rynku. Od ostatniego dołka z 11 lutego wszystkie indeksy naszego rynku zyskały po około 4%. Najlepiej poradził sobie wskaźnik średnich spółek, który wzrósł o 4,7%. Odrabianie strat nie przychodziło jednak łatwo i nie brakowało nerwowych momentów. Nasz rynek nie zawsze też poddawał się nastrojom panującym na innych giełdach. Raz bywał liderem wśród europejskich parkietów, to znów wyraźnie od nich odstawał. Świadczy to jednak raczej o nerwowości inwestorów, niż o przewadze czynników lokalnych, kształtujących sytuację na warszawskiej giełdzie.
       
Wśród indeksów branżowych niekwestionowanym liderem był w tym tygodniu WIG Spożywczy. Zyskał on aż 8%. To jednak głównie zasługa rewelacyjnie spisującego się kursu Kernela, który poszedł w górę o 14%. Udział tej ukraińskiej spółki w składzie subindeksu wynosi 47%. Do najgorzej radzących sobie branż wciąż zalicza się telekomunikacja, której wskaźnik tracił 1% i informatyka, której subindeks zniżkował o ponad 1%. Prawie 1,5% zyskał indeks sektora bankowego.
      
Europa

Bardzo udany był mijający tydzień dla głównych giełd europejskich. Indeksy w Paryżu, Frankfurcie i Londynie zyskały po ponad 3%. Liderem był CAC40, który zwyżkował o 4%. „Najgorzej” wypadł DAX, który zwiększył swoją wartość o 3,45%. Ten korzystny bilans to jedynak wynik przede wszystkim dwóch sesji z wtorku i środy. Koniec tygodnia przyniósł ruch w bok. Jednak utrzymanie się wskaźników na wysokim poziomie można uznać za sukces byków. W piątek rano jedynie na początku handlu inwestorzy dali się ponieść niepokojowi związanemu z decyzją Fed o podwyższeniu stopy dyskontowej.

Sytuacja na parkietach naszego regionu była nieco bardziej zróżnicowana. Liderem wzrostów był indeks giełdy w Pradze, który zwiększył swoją wartość o prawie 3,5%. Powodem były między innymi lepsze niż oczekiwano dane o sprzedaży detalicznej. W istocie trudno je uznać za optymistyczne. W grudniu sprzedaż obniżyła się o 1,9%, a w całym ubiegłym roku o 4,3%. Czeska gospodarka skurczyła się o 4,2%. Węgierski BUX zyskał 3,4%, nie przejmując się informacją na temat prawie 18% spadku produkcji przemysłowej w ubiegłym roku, najsilniejszego od 1991 r. Indeks w Bukareszcie zwyżkował o prawie 3%. Na minusie były parkiety w Rydze, Tallinie i Sofii. 

USA

Bilans ostatnich pięciu sesji (od 11 do 18 lutego) na Wall Street był zdecydowanie korzystny dla byków. Dow Jones zyskał prawie 2,5%, Nasdaq zwiększył swoją wartość o prawie 3%. S&P500 wzrósł o 2,6%, pokonując w czwartek poziom 1100 punktów. Wzrostowa fala trwa już dziewięć sesji. Od czasu, gdy 5 lutego w ciągu dnia indeks dotarł do okolic 1045 punktów, zwyżka sięga już 60 punktów, czyli prawie 6%. Do szczytu z 19 stycznia, znajdującego się na poziomie 1150 punktów, brakuje „zaledwie” 44 punktów. Dziś jednak trudno przewidzieć, w którym kierunku podążą indeksy. Jeśli bykom uda się pomyślnie przetrwać reakcję na niespodziewaną podwyżkę stopy dyskontowej przez Fed, ruch w górę, nawet w okolice poprzedniego szczytu, nie jest nieprawdopodobny. Interpretacja posunięcia Fed przez inwestorów będzie poważnym testem dla siły rynku.
      
Zdaniem przedstawicieli Fed, ożywienie amerykańskiej gospodarki będzie wolniejsze, niż miało to miejsce w przeszłości. Oczekują oni, że w tym roku PKB wzrośnie o 2,8-3,5%, zaś większego przyspieszenia można się spodziewać w następnych dwóch latach. Problemem wciąż jest bezrobocie, którego poziom na koniec roku ma sięgać 9,5-9,7%. To wskazuje, że komitet otwartego rynku rzeczywiście z podnoszeniem stóp może jeszcze poczekać, ale inwestorzy z pewnością takie posunięcie będą brać pod uwagę w swych decyzjach mocniej niż dotychczas.
       
Warto zwrócić uwagę na wciąż utrzymujące się duże zróżnicowanie opinii rynkowych autorytetów co do perspektyw amerykańskiego rynku. Słynna Abby Cohen z Goldman Sachs uważa, że akcje spółek są niedowartościowane i jej zdaniem S&P500 powinien wzrosnąć do 1250-1300 punktów. Z kolei nie mniej sławny Marc Faber przewiduje, że amerykańską giełdę czeka „poważne tąpnięcie”. Jego przyczyn upatruje jednak poza Stanami Zjednoczonymi, wskazując przede wszystkim na sytuację w Chinach. Za ostre hamowanie tamtejszej gospodarki może doprowadzić do zbytniego spowolnienia i załamania kursów akcji. Spowolnienie w Chinach odczuje globalna gospodarka, odczuwalne będzie także w Stanach Zjednoczonych. Przewiduje, że S&P500 może spaść o 20% od styczniowego szczytu.
      
Azja

Na rynkach azjatyckich w tym tygodniu ruch był o wiele mniejszy. Kilka giełd nie pracowało w związku z obchodami nowego roku. Należał do nich parkiet w Szanghaju i na Tajwanie. Spośród tych działających „pełną parą” na wyróżnienie zasługuje Hong Kong, gdzie indeks zniżkował o 1,85%, choć tam też tydzień był nieco krótszy. Hang Seng zniżkuje od listopada ubiegłego roku, a spadek był przerwany dwiema większymi korektami. Od tego czasu indeks stracił prawie 14%. W nieco lepszej sytuacji jest wskaźnik giełdy w Bombaju. Tam spadki trwają od początku stycznia tego roku, a ich skala sięga jedynie 8,5%. Od dwóch tygodni mamy jednak do czynienia z korektą wzrostową, ale na razie nie zmieniła ona znacząco obrazu rynku. W tym tygodniu indeks zyskał zaledwie 0,2%. Na pozostałych rynkach dominowały zwyżki, ale ich skala też była niezbyt wielka. Jedynie na Filipinach sięgała niespełna 1%.
       
Japoński Nikkei zyskał 0,3%. Tydzień na tamtejszym parkiecie był jednak dość zmienny. Początek dość spokojny, spory wzrost w środę i czwartek, w piątek zaś 2% spadek w reakcji na decyzję Fed o podniesieniu stopy dyskontowej. Reakcja japońskiej giełdy na to posunięcie była bardzo nerwowa. Podobnie było jedynie w Hong Kongu, gdzie w piątek indeks zniżkował o 2,6%. Ale japońskim inwestorom nie brakowało też własnych powodów do reagowania. Sygnały płynące z gospodarki były dość niejednoznaczne. Z jednej strony PKB wzrósł w czwartym kwartale o 1,1%, a więc mocniej, niż się spodziewano. W porównaniu do czwartego kwartału wzrost gospodarczy sięgnął 4,6%. Z kolei produkcja przemysłowa wzrosła w grudniu o 1,9%, podczas gdy spodziewano się jej zwiększenia o 2,2%. W listopadzie dynamika wzrostu sięgała 2,2%. W porównaniu do grudnia 2008 r. produkcja wzrosła o 5,1%, tu jednak też liczono na nieco więcej. Głównym zmartwieniem Japonii jest jednak deflacja i zbyt wysoki kurs jena wobec dolara. Japoński bank centralny w tym tygodniu podjął decyzję o pozostawieniu stóp procentowych na dotychczasowym poziomie 0,1%.
       
Rynek Walutowy

Na światowym rynku walutowym miniony tydzień przyniósł sporo emocji, choć początkowo było dość spokojnie. W poniedziałek niemal nic się nie działo. Wtorek i środa przyniosły zdecydowane osłabienie amerykańskiej waluty. Jeszcze we wtorek rano za euro płacono 1,361 dolara, zaś w środę w południe już 1,378 dolara. Po osiągnięciu tego poziomu „zielony” przystąpił jednak do zdecydowanego kontrataku i już w środę wieczorem w całości odrobił wcześniejsze straty. W czwartek przez większą część dnia trwała próba sił między tymi dwiema walutami. Ponowna próba podejścia euro do 1,361 dolara zakończyła się wieczorem gwałtownie. To skutek nieoczekiwanej decyzji Fed o podniesieniu stopy dyskontowej z 0,5 do 0,75%. Choć tego posunięcia od pewnego czasu już się spodziewano, to moment podjęcia decyzji był zupełnym zaskoczeniem. Podjęto ją z pominięciem standardowego harmonogramu posiedzeń Fed. Kurs wspólnej waluty zjechał błyskawicznie do 1,344 dolara, jednak szok dość szybko minął i w piątek spadkowa tendencja została zahamowana. Do południa euro próbowało nawet nieśmiało odrabiać straty, ale kurs wspólnej waluty zdołał dotrzeć jedynie do 1,35 dolara. Uczestników rynku uspokoiły zapewnienia przedstawicieli Fed, że decyzja o podniesieniu stopy dyskontowej nie ma bezpośredniego związku z planami zaostrzenia polityki pieniężnej. Jej celem jest doprowadzenie do „normalizacji” sytuacji na rynku finansowym. Na razie rynki „kupiły” tę argumentację. Niemniej sygnał, że Fed jest gotów do zdecydowanych posunięć jest dość wyraźny. Świadomość zbliżania się momentu, gdy „zabierze się” do głównej stopy procentowej będzie od tej chwili częściej dawać o sobie znać. W każdym razie nic nie wskazuje na to, by tendencja umacniania się dolara miała się wkrótce zmienić. Utrzymuje się ona od końca listopada. Od tego czasu kurs euro spadł z 1,514 do 1,35 dolara, czyli o prawie 11% i jest na poziomie z połowy maja ubiegłego roku. Do dołka z lutego brakuje jeszcze około 10 centów, czyli niecałe 8%. Ewentualne dotarcie kursu wspólnej waluty staje się coraz bardziej prawdopodobne, choć gdyby miał do tego dojść, z pewnością zajmie jeszcze trochę czasu.

Nasza waluta reagowała przede wszystkim na to, co dzieje się na rynku światowym. W mniejszym stopniu ulegała nastrojom związanym z wydarzeniami wokół Grecji i jej problemów i była niemal całkowicie nieczuła na czynniki związane z naszą gospodarką. Do środy złoty zdecydowanie umacniał się wobec amerykańskiej waluty. Dolar na rynku międzybankowym staniał z osiągniętego w poniedziałek poziomu 2,955 zł do 2,879 zł w środę przed południem. W drugiej części tygodnia nie miał szans. W piętek rano trzeba było za niego płacić prawie 2,98 zł. Podobny scenariusz nasza waluta „przerabiała” z euro. W poniedziałek za wspólną walutę trzeba było płacić 4,03 zł. Wtorek i środa to zdecydowana przecena wspólnej waluty, w wyniku której kurs euro spadł do 3,966 zł. Koniec tygodnie przyniósł znów osłabienie naszej waluty i zwyżkę ceny euro w okolice 4 zł. Kurs franka poruszał się w przedziale od 2,7 do 2,75 zł. W piątek w południe „szwajcara” wyceniano na 2,73 zł.

Patrząc z nieco dłuższej perspektywy, nasza waluta wciąż trzyma się nocno, mimo chwilowych zawirowań. Warto przypomnieć, że niemal dokładnie przed rokiem za dolara trzeba było płacić 3,9 zł. Od sierpnia kurs dolara do złotego utrzymuje się w przedziale 2,7-3 zł, do górnej jego granicy zbliżając się jedynie sporadycznie. Dolarowi udało się ją nieznacznie przebić tylko przez moment na początku lutego. W przypadku euro mamy do czynienia z przerywaną jedynie dwiema większymi korektami (od kwietnia do połowy czerwca i od wrześnie do października ubiegłego roku) tendencją umacniania się złotego. Euro, podobnie jak dolar, staniało od lutego o około 90 groszy i wszystko wskazuje na to, że będzie można kupić je jeszcze taniej. Kurs franka od sierpnia ubiegłego roku trzyma się w przedziale od 2,65 do 2,8 zł, większość czasu spędzając w okolicach jego środka.

Rynek Surowców

Na rynku surowcowym mieliśmy do czynienia z dynamicznym wzrostem cen ropy naftowej i miedzi. Baryłkę surowca typu Brent w poniedziałek można było kupić po około 72 dolarów, w czwartek wieczorem trzeba było za nią płacić prawie 78 dolarów, czyli ponad 5% drożej. Kontrakty terminowe na miedź poszły w górę o ponad 6%. W piątek do południa notowania obu surowców wyraźnie się obniżyły, później jednak znów ruszyły w górę. Ropa staniała do 77,8 dolara. Na początku tygodnia zwyżkom sprzyjało osłabienie się dolara. Odwrócenie się tendencji na rynku walutowym nie przeszkodziło jednak utrzymaniu się cen surowców na wysokim poziomie. W czwartek zaś doszło do dość nietypowej sytuacji, w której gwałtownemu umocnieniu się amerykańskiej waluty towarzyszył spory wzrost cen surowców. Ropa zdrożała o 1,3%, a kontrakty na miedź o ponad 2%. W piątek sytuacja jednak wróciła do „normy”. Argumenty i komentarze analityków są wciąż te same: ceny rosną wraz z nadziejami na ożywienie gospodarcze. Jednak wciąż na takie „szczegóły” jak ten, że zapasy benzyny w Stanach Zjednoczonych są na najwyższym od dziesięciu lat poziomie, nie zwraca się większej uwagi.

 Znacznie spokojniej było na rynku złota. Jego notowania w minionym tygodniu wzrosły o ponad 2%. Wahań jednak nie brakowało. W poniedziałek uncję metalu wyceniano na 1090 dolarów, w środę już na 1126 dolarów, czyli o ponad 3% drożej. Najbardziej nerwowa była końcówka tygodnia, w środę i czwartek zmiany cen sięgały ponad 20 dolarów. W piątek wczesnym popołudniem za uncję trzeba było płacić 1115 dolarów.

Wieści z rynku

Rekomendacja T niezbyt zaszkodzi rynkowi kredytów

Zdaniem Komisji Nadzoru Bankowego, wprowadzenie tzw. rekomendacji T, której celem jest ograniczenie dostępu do kredytów osobom już zadłużonym oraz tym o najniższych dochodach, spowoduje spadek akcji kredytowej o najwyżej 5% w przypadku kredytów hipotecznych i nie więcej niż 10% dla kredytów konsumpcyjnych. Bankowcy obawiają się, że zahamuje ona możliwość udzielania kredytów w znacznie większym stopniu.

Wciąż więcej pieniędzy w funduszach

Według danych firmy Analizy Online, w styczniu klienci płacili do funduszy inwestycyjnych o 1,19 mld zł więcej, niż z nich wycofali. Większość wpłacanych środków trafiła do funduszy uznawanych za mniej ryzykowne.

Zimowy zastój w budowie mieszkań

Według Głównego Urzędu Statystycznego, w styczniu liczba rozpoczętych budów mieszkań była niższa niż w styczniu ubiegłego roku o 24,8%. W całym ubiegłym roku rozpoczęto budowę prawie 143 tys. mieszkań, o 18,2% mniej niż w 2008 r. W pierwszym miesiącu roku zmniejszyła się też o 14,7% liczba wydanych pozwoleń na budowę. Liczba mieszkań oddanych do użytku zmniejszyła się w styczniu aż o 47,1%.

Inflacja coraz mniej straszna

Z prowadzonego przez instytut IPSOS badania, dotyczącego oczekiwań inflacyjnych wynika, że coraz więcej osób spodziewa się jej spadku w najbliższych miesiącach.

Kalendarium wydarzeń nadchodzącego tygodnia 22.03.2010-26.03.2010

W tym tygodniu nie będzie zbyt wielkiego nawału danych gospodarczych, jednak na kilka z nich na pewno warto będzie zwrócić uwagę. Tydzień zaczniemy od publikacji opracowywanego przez Główny Urząd Statystyczny badania koniunktury w głównych gałęziach naszej gospodarki. Te wyniki nie są zbyt uważnie śledzone przez uczestników rynku. Z pewnością jednak pewną ich reakcję mogą wywołać wtorkowe informacje, dotyczące dynamiki sprzedaży detalicznej i stopy bezrobocia. W obu przypadkach oczekiwania nie są nadmiernie optymistyczne, więc miła niespodzianka może wpłynąć na sytuację na giełdzie i nasz rynek walutowy. Po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej zmiany stóp procentowych oczywiście spodziewać się nie należy, jednak warto przeanalizować komunikat po obradach tego gremium.

Na nastroje w Europie pewien wpływ mogą wywrzeć informacje o wartości wskaźnika nastrojów przedsiębiorców i indeksu zaufania konsumentów. Poważniejszych zmian można się jednak spodziewać po informacjach o dynamice niemieckiej gospodarki w czwartym kwartale ubiegłego roku oraz nowych zamówieniach w europejskim przemyśle.

 „Dostawa” danych zza oceanu także nie będzie zbyt obfita. Zacznie się dopiero we wtorek od indeksu zaufania konsumentów, który często potrafi wstrząsnąć nastrojami na rynku. Ten wtorkowy, autorstwa Conference Board, nie jest jednak tak „wpływowy”, jak ten, opracowywany przez Uniwersytet Michigan. Poznamy go w piątek. Od wtorku aż do piątku będą pojawiać się publikacje wskaźników, charakteryzujących sytuację
na rynku nieruchomości. Będą to zarówno wskaźniki cen, jak i informacje o transakcjach sprzedaży domów. Z pewnością rynki zauważą czwartkowe dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku, a w piątek na aktualizację danych o dynamice amerykańskiej gospodarki w czwartym kwartale ubiegłego roku.

Poniedziałek, 22 marca

Polska
- 14.00 koniunktura w przemyśle w lutym (poprzednia wartość 0 pkt)
- 14.00 koniunktura w budownictwie w lutym (poprzednia wartość -15 pkt)
- 14.00 koniunktura w handlu w lutym (poprzednia wartość -5 pkt)
- 14.00 koniunktura w usługach w lutym

Wtorek, 23 marca

Polska
- 10.00 stopa bezrobocia w styczniu (poprzednia wartość 11,9%)
- 10.00 sprzedaż detaliczna w styczniu (poprzednia wartość 7,2% rok do roku)

Niemcy
- 11.00 indeks nastrojów w gospodarce instytutu Ifo w lutym (poprzednia wartość 95,8 punktu)

USA
- 15.00 indeks cen nieruchomości S&P/Case-Shiller dla 10 metropolii w lutym  (poprzednia wartość -4,5% rok do roku)
- 16.00 indeks zaufania konsumentów Conference Board w lutym (poprzednia wartość 55,9 punktu)

Środa, 24 marca

Polska
- 16.00 komunikat po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych

Niemcy
- 8.00 indeks zaufania konsumentów GfK na marzec
- 8.00 PKB w czwartym kwartale (poprzednia wartość 0,7% kwartał do kwartału)

Euroland
- 11.00 nowe zamówienia w przemyśle w grudniu (prognoza 2,7% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość 1,6% miesiąc do miesiąca)

USA
- 13.00 dynamika liczby wniosków o kredyt hipoteczny (poprzednia wartość -2,1%)
- 16.00 sprzedaż nowych domów w styczniu (poprzednia wartość 342 tys.)
- 16.30 zmiana zapasów ropy naftowej

Czwartek, 25 marca

Niemcy
- 10.00 stopa bezrobocia w styczniu (poprzednia wartość 8,2%)

Euroland
- 11.00 indeks nastrojów biznesu w lutym (poprzednia wartość -1,12 pkt)
- 11.00 indeks nastrojów w gospodarce w lutym (poprzednia wartość 95,7 pkt)
- 11.00 indeks nastrojów konsumentów w lutym (poprzednia wartość -16 pkt)

USA
- 14.30 liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych
- 14.30 zamówienia na dobra trwałego użytku w styczniu (poprzednia wartość
1% miesiąc do miesiąca)
- 14.30 zamówienia na dobra trwałego użytku bez środków transportu (poprzednia wartość 1,4% miesiąc do miesiąca)
- 16.00 indeks cen nieruchomości FHFA w grudniu (poprzednia wartość 0,7% miesiąc
do miesiąca)

Piątek, 26 marca

Japonia
- 00.30 inflacja na poziomie konsumentów (CPI) w styczniu (poprzednia wartość -1,7% rok do roku)
- 00.50 produkcja przemysłowa w styczniu (poprzednia wartość 5,1% rok do roku)
- 00.50 sprzedaż detaliczna w styczniu (poprzednia wartość -0,3% rok do roku)

Wielka Brytania
- 10.30 PKB w czwartym kwartale (poprzednia wartość -0,2% kwartał do kwartału)
- 8.58 indeks aktywności gospodarczej w usługach w lutym (poprzednia wartość 56,3 pkt)

Euroland
- 11.00 inflacja bazowa w styczniu (poprzednia wartość 1% rok do roku)

USA
- 14.30 PKB w czwartym kwartale (poprzednia wartość 2,2%)
 - 15.45 indeks aktywności przemysłu PMI w rejonie Chicago w lutym (poprzednia wartość 61,5 punktu)
- 15.55 indeks nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan w lutym (poprzednia wartość 74,4 punktu)
- 16.00 sprzedaż domów na rynku wtórnym w styczniu (poprzednia wartość 5,45 mln)

Prognozy na przyszły tydzień

Tydzień kończy się w dobrych nastrojach, ale o spokoju i pewności co do tego, w jakim kierunku podąży rynek, wciąż trudno mówić. Jak widać, sytuacja potrafi zmieniać się bardzo szybko i nieoczekiwanie. Tym razem Fed nie wystraszył inwestorów zbyt mocno, jednak z pewnością będą oni bardziej ostrożni. Każda nowa informacja będzie „oglądana ze wszystkich stron” w poszukiwaniu sygnałów i wskazówek. Nie ma chyba co liczyć na większą aktywność na rynkach. A w takich warunkach jeszcze łatwiej o przypadkowe wahania. 


Powyższy tekst jest wyrazem osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja do podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z opisywaną tematyką. Jakiekolwiek decyzje podjęte na podstawie powyższego tekstu podejmowane są na własną odpowiedzialność.

Roman Przasnyski Gold Finance Sp. z o.o.