Rodzina na Swoim w marcu ma się lepiej

Rodzina na Swoim w marcu ma się lepiej nf.pl

 

W marcu Polacy zaciągnęli 3266 kredytów z dopłatami do odsetek. To o niemal jedną trzecią (blisko 800 sztuk) więcej niż w lutym, więcej również niż w grudniu 2011 roku. Ich wartość wyniosła 562,2 mln zł. Średnio klient pożyczył 172,1 tys. zł. Obecny wynik, choć niezły, nie robi już jednak takiego wrażenia, gdy porówna się go do danych sprzed roku. W marcu 2011 roku Polacy zaciągnęli ponad 5,8 tys. kredytów z dopłatami do odsetek. Ale z drugiej strony większa świadomość istnienia programu sprawiła, że mimo niższych limitów w całym pierwszym kwartale tego roku, Polacy wzięli więcej kredytów z dofinansowaniem niż na początku 2010 roku, gdy ceny akceptowanych mieszkań były zdecydowanie bardziej sprzyjające. Dla przypomnienia, w Warszawie na rynku wtórnym i pierwotnym maksymalny limit wynosił wówczas 7,7 tys. zł, w Krakowie ponad 6 tys. zł, w Poznaniu ponad 7 tys. zł, a w Gdańsku prawie 6,5 tys. zł.

 

Kto zwlekał z decyzją w Warszawie mocno żałuje

Do przyspieszenia decyzji o zaciągnięciu kredytu z programu Rodzina na Swoim z pewnością część osób, podobnie jak przed rokiem, skłoniła obawa, że od kwietnia warunki programu dalej mogą się pogorszyć. Wraz z początkiem drugiego kwartału wojewodowie ogłaszają nowe limity cen mieszkań kwalifikowanych do programu Rodzina na Swoim.

(kliknij obrazek aby go powiększyć)

Pośpiechu z pewnością nie pożałują mieszkańcy 12 regionów Polski, w tylu bowiem lokalizacjach ceny mieszkań od kwietnia spadły. Szczególna przecena dotknęła stolicę. Ktoś, kto w Warszawie zwlekał z decyzją, może dziś mocno żałować. Cena mieszkań kwalifikowanych do programu RnS spadła tu z dnia na dzień o 8,3 proc. czyli ponad 500 zł, z 6435 zł do 5904 zł, a na rynku wtórnym z 5148 zł do 4723 zł. Jeszcze gorzej jest jednak w Krakowie. Po kwietniowym spadku limitu (-4,2%) ceny na rynku pierwotnym wynoszą tam jedynie 4,4 tys. zł, ale właściwie już wcześniej były oderwane od realiów.

(kliknij obrazek aby go powiększyć)

Ceny mieszkań akceptowanych przez program RnS obniżyły się również w Opolu i całym województwie opolskim, w Kielcach i całym świętokrzyskim oraz w województwach podkarpackim, warmińsko-mazurskim lubelskim oraz kujawsko-pomorskim, wyłączając stolice tych regionów, bo w Rzeszowie i Olsztynie limity nieznacznie wzrosły. Są też miasta i województwa, w których od tego miesiąca może być łatwiej znaleźć lokale akceptowane w programie RnS.

 

Limity cen w górę we Wrocławiu i Zielonej Górze

W całym woj. lubuskim limity poszły w górę od 7 do 8,6 proc. W Gorzowie Wielkopolskim oraz w Zielonej Górze obecnie można na rynku pierwotnym kupić za kredyt z dofinansowaniem mieszkanie za 3,8 tys. zł, a na wtórnym za 3045 zł. Na zmianach skorzystał również Wrocław. Limit poszedł tu w górę o 3,7 proc. i obecnie od dewelopera można kupić mieszkanie o blisko 200 zł na metrze droższe niż w marcu – za 5187,5 zł, przy używanym limit wzrósł z 4 tys. zł do 4,15 tys. zł.

 

Za niecałe dziewięć miesięcy koniec RnS

Osoby zainteresowane zakupem nieruchomości za kredyt z dopłatami powinny pamiętać, że mają na to już niecałe dziewięć miesięcy, bowiem z końcem tego roku nastąpi też koniec sprzedaży kredytów z programu RnS. Na dodatek po drodze nastąpi jeszcze jedna zmiana limitów cen. Nowe ceny mieszkań akceptowanych w programie Rodzina na Swoim zaczną obowiązywać od 1 października.

 

Co dwunasty kredyt ma dopłatę państwa

Program kredytów z dopłatami marginalizowany jest od końca sierpnia zeszłego roku. Wówczas obniżone zostały znacznie ceny nieruchomości kwalifikowanych do programu. Dla rynku pierwotnego spadek limitów cen wyniósł wtedy prawie 29 proc., a dla wtórnego niemal 43 proc.

 

Od początku istnienia programu Rodzina na Swoim liczba udzielonych kredytów sięgnęła już 144 444. Według statystyk dla całego rynku, na koniec 2011 roku udział kredytów RnS w liczbie wszystkich czynnych umów kredytowych wyniósł 8,3 proc. (liczba czynnych umów na kredyty mieszkaniowe wyniosła według Związku Banków Polskich 1,631 mln sztuk, a kredytów RnS 135 835 sztuk). Co oznacza, że na rynku co dwunasty kredyt mieszkaniowy ma dofinansowanie państwa. Państwo płaci za klienta przez pierwszych osiem lat trwania kredytu około połowy odsetek od każdej raty. Od tego kwartału oprocentowanie, dla którego liczona jest połowa odsetek, zgodnie z komunikatem Banku Gospodarstwa Krajowego wynosi 6,97 proc. W przypadku przeciętnego kredytu, wynoszącego 172 tys. zł i spłacanego przez 25 lat, rata z tytułu dopłat spada z 1212 zł do 713 zł.

 

Open Finance S.A.