Rządowa pożyczka zamiast pomocy dla frankowców

Rządowa pożyczka zamiast pomocy dla frankowców waluty.org.pl

Wszystko wskazuje na to, że plan pomocy dla frankowców, jednak nie wejdzie w życie. Nowy pomysł – Fundusz Wsparcia Kredytobiorców, na pewno zostanie lepiej przyjęty przez sektor bankowy, NBP i KNF. Opinia kredytobiorców może być mało przychylna.

Ustawa przewidująca umorzenie 50 proc. kursowego długu dla wybranych kredytobiorców, po senackich poprawkach trafiła do Komisji Finansów Publicznych (KFP). Prezydium KFP zadecydowało, że w związku z podejrzeniem o niekonstytucyjność proponowanych rozwiązań, prace nad nimi zostaną wstrzymane. Na decyzję posłów mogła też wpłynąć perspektywa odszkodowań wypłacanych akcjonariuszom banków.

Pomoc w spłacie rat nie zadowoli opozycji i dłużników

Zawieszenie prac nad ustawą frankową oznacza faktyczny koniec wspomnianego projektu. Takie rozstrzygnięcie wynika ze zwyczajowej zasady dyskontynuacji. Zgodnie z nią, wszystkie trwające prace legislacyjne kończą się po upływie kadencji Sejmu i Senatu. Wyjątki dotyczą jedynie:

  • obywatelskiego projektu ustawy,
  • ustawy budżetowej,
  • sprawozdania sejmowej komisji śledczej,
  • postępowania w Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej i sejmowej Komisji do Spraw Unii Europejskiej.

Ustawa przewidująca preferencyjne przewalutowanie kredytów dla części frankowców, nie jest projektem obywatelskim. Poza tym, kolejny rząd prawdopodobnie będzie miał bardziej radykalne plany w sprawie hipotek waloryzowanych kursem franka.

Tajemniczy Funduszu Wsparcia Kredytobiorców

Wstrzymanie przygotowań ustawy pomagającej frankowcom, nieprzypadkowo zbiegło się w czasie z inną decyzją. Mowa o przyspieszeniu prac związanych z powołaniem Funduszu Wsparcia Kredytobiorców. Pomysł utworzenia funduszu pomagającego wszystkim posiadaczom kredytów hipotecznych (niezależnie od waluty), pojawiał się już w propozycjach poprzedniego prezydenta. Posłowie PO postanowili skorzystać z tej ogólnej koncepcji w projekcie ustawy o wsparciu kredytobiorców znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej. Wspomniany projekt zakłada utworzenie specjalnego funduszu w Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK). Głównym źródłem finansowania tego funduszu mają być wpłaty krajowych banków. Zgromadzone środki o początkowej wartości 600 milionów złotych, powinny służyć do wsparcia kredytobiorców spełniających przynajmniej jeden z poniższych warunków:

  • status bezrobotnego w dniu złożenia wniosku o wsparcie (pomoc nie będzie przysługiwać osobom, które rozwiązały umowę o pracę z własnej inicjatywy lub zostały zwolnione dyscyplinarnie),
  • zadłużenie hipoteczne większe niż wartość mieszkania (wskaźnik LtV > 100 proc.),
  • rata wyższa od 60 proc. miesięcznych dochodów gospodarstwa domowego.

Nie dla wszystkich

Z pomocy banków nie będą mogły skorzystać osoby posiadające dom o powierzchni użytkowej powyżej 100 mkw. lub mieszkanie większe niż 75 mkw. Dla rodzin wychowujących dwoje dzieci, analogiczne limity podniesiono do 100 mkw. i 150 mkw. Osoby posiadające przynajmniej trójkę dzieci, będą mogły otrzymać wsparcie niezależnie od powierzchni lokum. Warto dodać, że własność innego mieszkania lub prawo do najmu, bezwarunkowo wykluczy kredytobiorcę z uczestnictwa w programie pomocowym.

Podobne artykuły:

Decyzję o zakwalifikowaniu dłużnika do programu pomocowego, wyda właściwy starosta. Wniosek do starostwa będzie można złożyć do końca 2018 r. Wsparcie z BGK przyjmie postać zwrotnej pożyczki na spłatę rat (do 1500 zł/m-c). Bank Gospodarstwa Krajowego przekaże środki z Funduszu Wsparcia Kredytobiorców bezpośrednio na rachunek służący do spłaty kredytu. Pożyczka z BGK będzie finansowała co najwyżej osiemnaście kolejnych rat. Spłata zobowiązania wobec Banku Gospodarstwa Krajowego rozpocznie się po dwóch latach od zakończenia pomocy. Dodatkowe zadłużenie ma być spłacane w 96 równych i nieoprocentowanych ratach.

Wybory mogą wszystko zmienić

Do najbliższych wyborów parlamentarnych pozostało już bardzo mało czasu. Zatem nie wiemy, czy rząd wcieli w życie swój nowy pomysł. Można być jednak pewnym, że proponowane rozwiązania nie zadowolą większości posłów i wyborców opozycji oraz bardziej radykalnych frankowców. Dla tych środowisk, akceptowalnym rozwiązaniem jest tylko przewalutowanie po początkowym kursie franka i przeniesienie całości strat na banki. Koszty takiej operacji poprzez obniżkę wpływów z podatku CIT oraz dywidend, poniesie również budżet państwa.

Zagraniczne recepty na pomoc kredytobiorcom

W kontekście Funduszu Wsparcia Kredytobiorców warto wspomnieć, że inne kraje również wdrażają plany pomocowe dla posiadaczy hipotek. Węgierski rząd skoncentrował się na osobach spłacających kredyt walutowy. Ich dług został przeliczony po rynkowym kursie forinta z III i IV kw. 2014 roku, a odszkodowania od banków zmniejszyły przeciętne zadłużenie o 20 proc.–25 proc. Władze Chorwacji zdecydowały się na roczne zamrożenie kursu CHF/HRK w kredytach hipotecznych i wprowadzenie limitów oprocentowania.

Hiszpański rząd uruchomił natomiast specjalny program, który miał na celu obniżenie obciążeń kredytowych dla bezrobotnych. Niepracujący Hiszpanie w 2009 r. i 2010 r. płacili raty nieprzekraczające 500 euro/miesiąc. Banki pobierające niższe płatności otrzymały wsparcie w postaci linii kredytowej z Instituto de Crédito Oficial (odpowiednika polskiego BGK) oraz państwowe poręczenie odroczonych długów. Koszt realizacji wspomnianego programu został oszacowany na 170 mln euro. W latach 2012–2013 wprowadzono również zakaz eksmisji niektórych kredytobiorców hipotecznych (m.in. najbiedniejszych dłużników i rodzin wielodzietnych). Była to odpowiedź na fakt, że od 2008 r. do 2012 r. zostało eksmitowanych aż 150 000 hiszpańskich rodzin. W ramach porównania warto dodać, że na terenie Polski roczna liczba przeprowadzonych eksmisji wynosi od 4000 (dane GUS z 2005 r.) do 8200 (dane GUS z 2013 r.).

Najciekawszy pomysł na pomoc dla kredytobiorców mają irlandzcy politycy. W Irlandii nadal działa program zamiany kredytu na najem (Mortgage to Rent Scheme). Dzięki tej inicjatywie, mniej zamożni Irlandczycy nie muszą wyprowadzać się z lokum, które wcześniej przejął i zlicytował kredytodawca. Byli właściciele domu lub mieszkania płacą niski czynsz, a po pięciu latach mogą skorzystać z prawa do odkupu nieruchomości. Opisywane rozwiązanie zaoszczędza kredytobiorcom kłopotów związanych z eksmisją i przeprowadzką. Jego wprowadzenie w polskich warunkach wymagałoby dobrej współpracy między sektorem bankowym i rządem. 

RynekPierwotny.pl Andrzej Prajsnar