Samodzielny wyjazd do Australii – nowy trend w turystyce?

Samodzielny wyjazd do Australii – nowy trend w turystyce? Pixabay.com

Wyjazd do Australii niekoniecznie musi wiązać się z celami zarobkowymi. Co więcej: nie trzeba tam jechać wraz z biurem turystycznym, rodziną czy znajomymi.

Podróże Polaków do Australii słyną z rozmachu. W XIX wieku polski podróżnik Edmund Strzelecki odkrył na kontynencie obfitującą w złoto dolinę oraz najwyższy szczyt kontynentu, nazwany przez niego Górą Kościuszki. Zanim jednak dokonasz równie spektakularnego czynu w czasie swojej australijskiej wyprawy, dobrze jest zaplanować podróż w każdym calu. Na szczęście dzisiaj nie trzeba pokonywać oceanów na łupince statku, z kompasem w dłoni i cyrklem rozstawionym nad mapą. Można za to skupić się na innych, praktycznych aspektach odległej podróży.

Mimo sukcesów Edmunda Strzeleckiego jak dotąd Polacy raczej mieszkali w Australii, niż ją odwiedzali. W latach 1947–1991 na kontynent wyemigrowało ponad 90 tys. Polaków, a obecnie żyje na nim około 200 tys. osób pochodzenia polskiego. Liczba ta z pewnością zwiększyła się po podpisaniu w 2014 roku umowy „Work and Holiday” między Polską a Australią, która znacznie ułatwiła Polakom pracę na kontynencie. Pozwala ona każdemu Polakowi między 18 a 31 rokiem życia wyjechać do Australii na rok w celu podjęcia tam pracy, a to wszystko bez skomplikowanych formalności.

Wyjazd do Australii niekoniecznie musi wiązać się z celami zarobkowymi. Co więcej: nie trzeba tam jechać wraz z biurem turystycznym, rodziną czy znajomymi.

Rankomat.pl podaje, że w 2016 roku samodzielni podróżnicy stanowili aż 30 proc. wszystkich osób wykupujących ubezpieczenia podróżne. Ze statystyk wynika również, że decydowali się oni na dłuższe wyjazdy – 37 proc. z nich wybierało ubezpieczenie na okres od 8 do 14 dni, a 21 proc. – na ponad 28 dni. Jak widać, w Polakach powoli budzi się chęć na przeżywanie samotnych przygód. Mieszkańcy dużych miast pracujący na co dzień w open space’ach i jeżdżący do pracy komunikacją miejską coraz częściej marzą o doznaniach, które może zapewnić jedynie samotna wycieczka do odległego kraju.

O ile samodzielna wyprawa to wyzwanie, o tyle samotna wyprawa do Australii stanowi wyzwanie porównywalne do odkrycia nowej krainy czy zdobycia górskiego szczytu. Warto zatem pamiętać o kilku podstawowych sprawach, które ułatwią Twój wyjazd.

Konieczne dokumenty i formalności przed wyjazdem do Australii

Mimo tego, że Australia pierwotnie była kolonią karną Imperium Brytyjskiego, gościnność tego kraju zaprzecza jego więziennej przeszłości. Trzymiesięczna wiza do Australii (eVisitor) jest bezpłatna dla obywateli krajów członkowskich Unii Europejskiej i uprawnia do wielokrotnego przebywania na terenie kraju w ciągu roku. Natomiast jeśli zamierzasz przebywać w Australii jako turysta dłużej niż przez trzy miesiące, warto wybrać Visitor visa (s/c 600) – Tourist Stream. Aby otrzymać jedną z tych wiz, nie trzeba odwiedzać ambasady Australii – wystarczy wypełnić formularz dostępny w internecie. Czas oczekiwania na decyzję od momentu wysłania formularza jest bardzo różny; możesz czekać kilka godzin albo nawet kilka tygodni.

Rankomat.pl Rankomat.pl

Złe wieści dla kolekcjonerów wklejek wizowych w paszportach i dobre dla wszystkich, którzy cenią sobie wygodę: wiza turystyczna do Australii to cyfrowy zapis w systemie komputerowym. Po prostu podczas odprawy na lotnisku urzędnik linii lotniczych zeskanuje paszport i elektronicznie potwierdzi Twoją wizę.

Jako że australijski system zdrowotny nie pokrywa kosztów leczenia turystów, koniecznie jest samodzielne wykupienie ubezpieczenia na czas podróży. W kalkulatorze Rankomat wyszukasz najkorzystniejsze ubezpieczenia turystyczne, dzięki czemu Twoja wycieczka do Australii będzie obfitowała tylko w te przygody, których sobie życzysz.

Lot do Australii – o czym pamiętać?

Rankomat.pl Rankomat.pl

Odległość dzieląca Polskę od Australii (ponad 15 tys. km) przekracza odległość między biegunem północnym a południowym i jest niewiele mniejsza od połowy obwodu równikowego Ziemi. Przed pokonaniem tak imponującego dystansu warto upewnić się, czy na pewno wylatujemy do Australii w dobrym momencie – szybki powrót do domu nie wchodzi w grę.

Najlepszym czasem na wycieczkę do Australii jest okres między grudniem a lutym. W Australii pory roku są bowiem odwrócone w stosunku do Polski i w czasie naszej zimy na północy kontynentu panuje pora sucha. Jeśli nie chcesz jednak przebywać w towarzystwie tysięcy turystów odwiedzających Australię w grudniu – to w końcu samotna wędrówka! – zaplanuj podróż na październik i listopad (australijska wiosna) lub marzec i kwiecień (australijska jesień). Wówczas będziesz mógł cieszyć się temperaturą i wilgotnością powietrza znośną dla Polaków oraz niższymi cenami pobytu w Melbourn, Sydney czy Canberze.

Kiedy już zdecydujesz się na miesiąc, w którym wyruszysz w swoją samotną podróż, czeka cię kupno biletu lotniczego. Za bilet w jedną stronę zapłacisz od 2000 do nawet 9000 zł – warto nabyć go zamiast biletów w obie strony – ostatecznie Twoja wyprawa może się przedłużyć. Na cenę lotu wpływają przynajmniej trzy czynniki:

  • liczba przesiadek (od jednej do trzech),
  • czas podróży (od 22 do 43 godzin),
  • termin wylotu (w listopadzie i grudniu ceny wzrastają nawet o 1000 zł).

Przed lotem dobrze pamiętać o tym, że Australia ma bardzo restrykcyjne prawo dotyczące tego, co turysta może ze sobą przywieźć do kraju. Dlaczego? Rządowi Australii zależy na tym, aby skomplikowany ekosystem kontynentu nie został naruszony przez nowe gatunki zwierząt czy roślin – a te mogą przenosić się niemal każdą drogą. Dlatego absolutnie zakazane jest przywożenie ze sobą:

  • niezapakowanych produktów mięsnych,
  • żywych zwierząt,
  • owoców i warzyw (tak surowych, jak i mrożonych),
  • żywych roślin,
  • nasion i orzechów.

Z podobnych powodów przed wylądowaniem w Australii zostaniesz poproszony o wypełnienie karty pasażera – w niej należy podać różne informacje. Chociaż część pytań może wydać się absurdalna (np. „czy przywozisz do Australii glebę lub przedmioty z przylegającymi kawałkami ziemi?”), służby celne podchodzą do tego bardzo poważnie. Bywa, że nieprzemyślana odpowiedź skutkuje anulowaniem wizy turystycznej.

Podróżowanie po Australii – jaki jest najlepszy środek komunikacji?

Zacznijmy od tego, że w całej Australii na 1 kmkw przypadają trzy osoby i… aż sześć kangurów. Jeśli dodamy do tego fakt, że Australia jest 30 razy większa od Polski i że na jej terenie znajduje się miejsce, z którego bliżej jest do kosmosu niż do najbliższego miasta, otrzymujemy jasny komunikat: podróżowanie po Australii to trudna sprawa.

Rankomat.pl Rankomat.pl

Ze względu na dystanse między miastami w Australii najlepiej poruszać się samolotem – lokalne linie oferują stosunkowo tanie loty. „Stosunkowo”, bo trudno przewidzieć ich dokładny koszt. Zależy m.in. od:

  • pory roku (na kontynencie jest ich aż sześć!),
  • liczby postojów w podróży,
  • tego, czy zarezerwowaliśmy bilet wcześniej.

Innym wygodnym środkiem transportu w Australii są wynajmowane na miejscu samochody. Oprócz uroku samotnych podróży po bezkresnych autostradach plusem takiego sposobu poruszania się są tanie ceny paliwa – za litr benzyny zapłacisz obecnie ok. 1,17 AUD (czyli 3 zł i 24 gr). Dla Polaków utrudnieniem może być jednak australijski ruch lewostronny oraz konieczność posiadania anglojęzycznego prawa jazdy.

Niezależnie od tego, czym będziesz podróżował przez Australię i kiedy będziesz to robił, pamiętaj o jednym: dokładnie nad Australią znajduje się dziura ozonowa. A zatem oprócz załatwienia sobie wizy turystycznej i dokładnego sprawdzenia, czy nie wwozisz niczego nielegalnego, koniecznie zabierz ze sobą mocny krem przeciwsłoneczny. Dopiero z nim Twoja wycieczka po tym ogromnym kontynencie będzie zarówno przyjemna, jak i bezpieczna.