Spółki-córki na wydaniu?

Spółki-córki na wydaniu? nf.pl

Państwowe grupy kapitałowe nadal podchodzą do outsourcingu z dystansem. Wolą utrzymywać w swoich strukturach firmy zajmujące się działalnością pomocniczą, bo ich koszty i tak utoną w ogólnym bilansie.
Utrzymywanie spółek-córek w grupie kapitałowej jest szczególnie uzasadnione wtedy, gdy takie spółki działają w danym obszarze bardziej efektywnie niż ich spółka-matka czy firmy spoza grupy lub gdy mogą świadczyć usługi dla klientów zewnętrznych - mówi Jarosław Dmowski, młodszy partner w warszawskim biurze The Boston Consulting Group (BCG). Właściwe ułożenie spółki-córki w ramach grupy może więc przynieść duże korzyści, ale jest to trudne i wymagające zadanie.

Pojawiają się problemy zarządcze, konieczne jest właściwe ustalenie celów i zasad współpracy, a czasem trudno ocenić efektywność działania spółki-córki, bo nie działa ona w pełni w warunkach rynkowych.

Ponad 20 lat po zmianie ustroju gospodarczego największe państwowe grupy przemysłowe wyhodowane przez Skarb Państwa, takie jak PKN Orlen, KGHM Polska Miedź czy PGE Polska Grupa Energetyczna, ciągle otaczają wianuszki spółek powiązanych lub zależnych. Różna była historia powstawania tych grup. Jedne, jak KGHM Polska Miedź, istnieją od lat, a inne, jak PGE, powstały dopiero kilka lat temu, kumulując historię konsolidowanych przedsiębiorstw. Każda grupa to jednak dziesiątki firm, wśród których jest ciągle wiele przedsiębiorstw nie prowadzących działalności istotnej dla biznesu grup, ale za to mniej lub bardziej zależnych od zleceń grup.

- Dla państwowych grup przemysłowych sprzedaż firm zależnych, nie zajmujących się podstawową działalnością, oznacza uwolnienie kapitału w nich zamrożonego, uzyskanie oszczędności w kosztach działalności dzięki obniżeniu cen nabywanych usług, a także usprawnienie i uproszczenie zarządzania wynikające z braku zagadnień związanych z nadzorem właścicielskim - ocenia Wojciech Świątkowski, pełnomocnik zarządu ds. inwestycji w grupie kapitałowej Impel.

- Spółki zależne świadczące dla grupy usługi i zależne od zleceń grupy można oczywiście od nich uniezależniać lub je sprzedać. Takie możliwości zwykle są, ale czasami dla firm to szok, że trzeba walczyć o zlecenia.

Przykręcamy śrubę spółkom, ale nie mogę powiedzieć, że już się nam udało przekształcić jakąś spółkę de facto nierynkową w rynkową. To trudno idzie, bo są to firmy oparte na domniemanym kliencie z rodziny, który wspiera ich działalność - mówi przedstawiciel jednej z grup energetycznych.

Sprzedaż na pokaz?

Państwowe grupy przemysłowe kreują swoisty rynek aktywów, na którym właściwie ciągle jest coś na sprzedaż lub będzie. Sprzedają zbędne aktywa Enea, Tauron Polska Energia, PGE, PKN Orlen, ale także na przykład PKO BP ma udziały w K olei Gondolowej Jaworzyna Krynicka, które klasyfikuje jako aktywa przeznaczone do zbycia. Wiele firm jednak też zostało nie za bardzo wiadomo, po co utworzonych, i teraz są likwidowane. W marcu tego roku w grupie PGE podjęte zostały decyzje o rozwiązaniu firmy ESP - Usługi i o likwidacji PGE Inwest, a za to firma Elbest przejęła aktywa wielu innych firm z branży hotelowo-turystycznej i po wcześniejszych zapowiedziach PGE należy sądzić, że to przygotowanie do sprzedaży aktywów tej grupy. Z kolei PKN Orlen prowadzi aktualnie sprzedaż Polkomtelu oraz Orlenu Budonaft i planuje te transakcje sfinalizować w tym roku. Rozważa też sprzedaż Anwilu lub jego poszczególnych linii biznesowych, czyli kompleksu nawozowego i kompleksu PCW. Znaczenie tego typu procesów oznaczających upraszczanie struktur organizacyjnych grup, uwalnianie kapitału zamrożonego w całkiem zbędnych czy nietrafionych inwestycjach wymaga wysiłku, ale może nie mieć wpływu ma wyceny grup.

- Do spółek zależnych i powiązanych z K GHM Polska Miedź, na które analitycy, a przynajmniej ja, zwracają uwagę, należą tak naprawdę Dialog i Polkomtel, bo ich sytuacja ma istotne znaczenie dla wyceny akcji KGHM Polska Miedź. Na przykład pakiet Polkomtelu wycenia się na około 3,5 mld zł, a to oznacza, że w cenie akcji kombinatu miedziowego na poziomie około 180 zł jego wartość to około 10 proc. Małe spółki, w których KGHM Polska Miedź ma istotne udziały, jak na przykład Interferie, a nie mówiąc już o jeszcze mniejszych, są dla wyceny akcji firmy mało istotne i za podstawę wyceny bierze się ich wartość księgową. Zważywszy skalę działania kombinatu, to nawet spółki warte kilkadziesiąt milionów złotych są przy wycenie pomijalne - mówi Marcin Palenik, analityk Domu Maklerskiego Millenium.

Poziom uzależnienia nieistotnych dla podstawowego biznesu spółekcórek państwowych grup kapitałowych od ich zleceń jest trudny do precyzyjnego zdefiniowania z zewnątrz.

Z prezentowanych skonsolidowanych sprawozdań finansowych wynika jednak, że jest raczej duży niż mały. Przykładowo PGE Polska Grupa Energetyczna w sprawozdaniu za I kwartał 2011 roku podała, że w segmencie tzw. działalności pozostałej, czyli innej niż wytwarzanie, dystrybucja i handel prądem, jej przychody wyniosły około 402,7 mln zł, a z tego na rzecz klientów zewnętrznych 187,5 mln zł. Przy tym wynik tego segmentu oszałamiający nie był, bo wskaźnik EBITDA wyniósł około 33 mln zł. W zestawieniu z wynikami z całokształtu działalności to wręcz margines, bo grupa PGE w I kwartale tego roku osiągnęła EBITDA na poziomie ponad 2 mld zł, a jej przychody ze sprzedaży wyniosły ponad 7 mld zł. - Odnoszę wrażenie, że dla zarządów grup kapitałowych kontrolowanych przez Skarb Państwa porządkowanie struktur to tak naprawdę żaden cel, bo oceniane są za wyniki, a te tworzą podstawowe, duże spółki i w nich toną wyniki tych drugorzędnych firm.

Daje się też obserwować brak determinacji w porządkowaniu struktur.

Powstają wprawdzie różnego rodzaju programy poprawy efektywności, ale zasadnicze i szybkie zmiany wymusiłaby pewnie dopiero prywatyzacja - ocenia osoba związana z branżą energetyczną. Nie jest to opinia odosobniona.

- KGHM Polska Miedź próbuje porządkować swoją strukturę, w której jest wiele spółek usługowych możliwych do zastąpienia usługami kupowanymi na zewnątrz, ale o tych porządkach mówi się od lat i nawet jeśli one są już zrobione lub będą zrobione, to uzyskane dzięki temu oszczędności być może nawet nie zostaną zauważone, bo utoną w finansach wielkiej grupy. Oczywiście nie ma co do tego złudzeń, że jeśli w tej lub innej grupie jest jakiś obszar niewydajności, to ktoś na tym korzysta - ocenia Marcin Palenik.

Outsourcing tak, ale powoli

Eksperci zdają się jednak zarazem doceniać, że państwowe grupy mimo wszystko jednak się zmieniają. Wskazują między innymi na poprawę jakości kadr zarządzających, na lepszy niż w przeszłości dobór doradców i doceniają, że w ogóle tworzone są programy dezinwestycji czy szeroko rozumianej poprawy efektywności.

- W grupie PKN Orlen jest jeszcze kilkadziesiąt spółek, których w ramach odchudzania struktury PKN Orlen będzie stopniowo się pozbywał, jako że nie są one strategiczne z punktu prowadzenia biznesu. Ich działalność zostanie zastąpiona jeszcze w większym zakresie outsourcingiem. Według mnie, PKN Orlen od innych grup kontrolowanych przez Skarb Państwa odróżnia to, że grupa zasadniczo wie, jaką cenę chce dostać za zbywane aktywa, a jak kupuje, to ma też głęboką wiedzę o wartości nabywanych aktywów - ocenia Paweł Burzyński, analityk Domu Maklerskiego BZ WBK, którego zdaniem PKN to pierwsza liga outsourcingu wśród firm kontrolowanych przez Skarb Państwa.

- Moim zdaniem, obecna sytuacja to szansa zarówno dla grup, jak i dla firm outsourcingowych. Grupy mają wiele do zyskania, chociażby dzięki uwolnieniu kapitału zamrożonego w działalności mającej dla nich znaczenie drugorzędne, my z kolei mamy szansę na wzrost i rozwój biznesu. Sądzę, patrząc z punktu widzenia interesów tych grup, że można ewentualnie mówić o tym, iż obecna sytuacja oznacza ciągle jeszcze niewykorzystane szanse - ocenia Wojciech Świątkowski.

PKN Orlen korzysta z grupy spółek wspierających jego podstawową działalność. To Orlen Księgowość, Orlen Ochrona, Orlen Administracja czy Orlen Eko. Tego typu firmy, czy taki zakres usług chętnie przejęłyby firmy zewnętrzne, ale to nie będzie łatwe. Na przykład Impelowi nie udało się dotąd kupić spółki-córki grupy przemysłowej świadczącej usługi księgowe, które ciągle traktowane są jako newralgiczny obszar działalności.

Łatwiej przejąć sprzątanie, techniczne utrzymanie nieruchomości, mieszkania i firmy nimi zarządzające, catering, pralnictwo, zarządzanie magazynami ubrań roboczych czy ochronę, ale też nie zawsze. Securitas starał się o przejęcie ochrony państwowych grup kapitałowych, ale na razie też bez powodzenia.

- W przypadku ochrony firm, których właścicielem jest Skarb Państwa, "problemem" są jednak zamówienia publiczne, a właściwie ich główna zasada - preferencja najniższej ceny jako głównego, a często jedynego kryterium wyboru. Grupy państwowe są w pewnym sensie niewolnikami przepisów, które zmuszają je do przyjmowania pozornie tańszych rozwiązań. Niestety, nie możemy się więc pochwalić wygranymi w tego typu przetargach. U podstaw naszej działalności leży koncepcyjny charakter ofert opartych na technologiach, know-how i nowatorskich rozwiązaniach.

Nasze szanse w przetargach ograniczających się do porównania jednostkowych cen są mocno ograniczone - ocenia Krzysztof Bartuszek, pełnomocnik zarządu Securitas Polska. Mimo to rynek outsourcingu ma się w Polsce dobrze. Zdaniem ekspertów ABSL, aktualnie w Polsce działa około 300 zagranicznych i krajowych centrów usług. W 2010 r. wartość polskiego sektora wyniosła 2,5 miliarda dolarów. To o 25 proc. więcej niż w 2009 r. Jest to zasługą nowych inwestycji, ale także wynikiem zwiększania skali działania centrów funkcjonujących na polskim rynku.

Eksperci ABSL oceniają, że to właśnie już obecni inwestorzy, rozszerzając zakres swoich usług, odpowiadają za około 65 proc. wzrostu całej branży w Polsce i że w 2011 roku dynamika wzrostu utrzyma się na podobnym poziomie. Państwowe grupy zachowują jednak pewien dystans do korzystania z usług zewnętrznych, a zwłaszcza bardziej złożonych.

Twierdzą, że kupując usługi wewnątrz grupy, budują w ten sposób swoją pozycję konkurencyjną i zapewniają bezpieczeństwo dostaw usług dla podstawowych spółek.

- O outsourcingu dużo się mówi, ale żeby osiągać z niego rzeczywiste korzyści, należy dobrze określić zasady współpracy z uwzględnieniem konkurencyjności dostawców usług i ocenić zmianę ich siły negocjacyjnej w czasie. Na etapie pozyskiwania partnera do outsourcingu wydaje się, że firma będzie mogła sporo zaoszczędzić.

Ale często dostawca usług zaczyna wykorzystywać swoją pozycję i to, że stał się niezbędny dla swojego klienta. Okazuje się więc, że oszczędności osiągane z outsourcingu nie są tak duże, jak początkowo oczekiwano - mówi Jarosław Dmowski z The Boston Consulting Group.

Nowy Przemysł