TFI: Wróci moda na akcje średniaków

TFI: Wróci moda na akcje średniaków nf.pl

"W ostatnich tygodniach małe i średnie spółki na GPW poszły w odstawkę. Spadły obroty ich akcjami, a kursy nie mają ochoty na większe ruchy. Inwestorzy skupili uwagę na blue chipach. Czy to się zmieni?

W ostatnich tygodniach krajowi inwestorzy nie mogą narzekać na brak emocji. Główne krajowe indeksy, w ślad za amerykańskimi, na jednej sesji wahają się to w jedną, to drugą stronę nawet o kilka procent. Tymczasem na warszawskim parkiecie można znaleźć miejsce, w którym akcja rozgrywa się jakby w zwolnionym tempie. I nie chodzi tutaj o rynek New Connect. Oazą spokoju niespodziewanie stał się segment małych i średnich spółek.

Drastycznie zmniejszyły się na nim obroty. W ostatnich dniach są aż o 43 proc. niższe niż tegoroczna średnia. Również indeksy — mWIG40 i sWIG80 — nie mają ochoty na większe wahania. Dobrym przykładem jest chociażby czwartkowa sesja. Kiedy WIG20 rósł w południe o 1 proc, indeksy mniejszych spółek stały w miejscu. Inwestorzy jakby zupełnie skupili ostatnio uwagę na najbardziej płynnych blue chipach. Czy słusznie?

A jeszcze kilka miesięcy temu to głównie firmy mniejszej wielkości zaprzątały myśli krajowych inwestorów. Przed wakacjami obrót w tym segmencie był aż czterokrotnie wyższy niż dzisiaj. I nic dziwnego. Kursy średniaków i maluchów, a także jednostki funduszy tzw. misiów przynosiły rocznie kilkadziesiąt procent zysku. Na pniu sprzedawało się więc wszystko, co w nazwie miało coś o spółkach mniejszego kalibru. A na fali popularności szybko wyrastały wciąż nowe fundusze małych i średnich spółek. I koniunktura się kręciła. W wakacje pojawili się jednak pierwsi odważni analitycy, którzy przestrzegali przed bańką spekulacyjną. W maju popularny wśród inwestorów wskaźnik cena/zysk (C/Z) dla średnich firm wzrósł do poziomu daleko przewyższającego realną wartość — 34. Oznacza to, że za każdego złotego zysku przedsiębiorstwa na giełdzie płaciło się aż 34 zł. Chętnych do zakupu maluchów wtedy jeszcze nie brakowało. Eldorado trwało do lipca.

W wakacje kilkuletni wzrostowy trend w segmencie małych i średnich spółek drastycznie się odwrócił. Spadki, których źródłem była pogarszająca się kondycja amerykańskiego rynku kredytowego, zjadły większość ubiegłorocznych zysków. Od lipca indeks mWIG40 zanurkował o 38 proc., a sWIG80 — 32 proc. Boleśnie odczuły to fundusze inwestycyjne, które dotychczas rozdawały karty w tym segmencie, a zwłaszcza ich klienci. W szczycie euforii aktywa produktów z tego sektora sięgały 9,3 mld zł. Obecnie spadły o ponad połowę i wynoszą 4 mld zł.

Inwestorzy i klienci krajowych TFI mają dość ryzyka. Wybierają bezpieczne lokaty bankowe lub obligacje skarbowe. Jeśli już — to w grę wchodzą akcje dużych, stabilniejszych spółek, bo są mniej narażone na paniczne reakcje rynków finansowych. Niewykluczone jednak, że wrócą dobre czasy dla spółek mniejszej wielkości. I to już niebawem. Tak przewidują na ogół przedstawiciele krajowych instytucji finansowych. Wielu naszych rozmówców spodziewa się, że do lipca tego roku wszystko, co najgorsze, będzie już wliczone w ceny akcji na światowych rynkach finansowych. Chodzi głównie o skutki zapaści na amerykańskim rynku ryzykownych kredytów hipotecznych. Jeśli koniunktura gospodarcza w Polsce znacząco się nie pogorszy, a nic na to nie wskazuje, na parkietach może być już tylko lepiej. Wtedy najwięcej na tym skorzystają właśnie firmy mniejszej wielkości — przekonują optymiści".

Źródło: http://pb.pl/

PRESS-SERVICE Monitoring Mediów