Twitter, 140 znaków komunikacji

Twitter, 140 znaków komunikacji www.fotolia.pl

Jeśli przyrównać media społecznościowe do pędzącego autostradą motoru, to Facebook jest Harleyem. Spycha wszystko z drogi i mknie po swoje. Czy jest zatem sens inwestować w przyczepkę do niego z logo niebieskiego ptaszka?

Przyznam się bez bicia, że o Ćwierkaczu usłyszałem dosyć późno. A jeszcze wtedy budowałem markę bloga, szukałem kolejnych kanałów, w których mógłbym go promować i jednocześnie zyskiwać nową wiedzę. Pierwsze doświadczenia były jednak takie, że odbiłem się od ściany…

Twitter to społecznościówka „chwili”

No bo tak: Twitter to ściana tekstu, ciągła lawina newsów/nowych statusów/hashtagów. W pierwszej chwili chciałem przeczytać wszystko, wrzucać jak najwięcej, żeby było mnie widać, ale nie tędy droga. Publikujemy status, angażujemy kilka osób w dyskusję, zmieniamy temat i toczymy kolejną rozmowę. Do Twittera przekonałem się tak naprawdę, wykonując obowiązki zawodowe. Ot, prowadziłem komunikację jednej z marek technologicznych. To, co wydawało mi się dobre w strategii stworzonej dla marki, przenosiłem na grunt prywatny i odwrotnie. Teraz mój dzień bez Twittera byłby nudny, niepełny i niedoinformowny.

Facebook podobno się kończy, Pinterest jest za mały. To może warto się zainteresować jednak Ćwierkaczem?

Podobne artykuły:

Pierwsze kroki & zalety/mankamenty

Kogo obserwować? Można zacząć na kilka sposobów, na pewno w Twojej branży czytelniku jest kilka wiodących nazwisk. Sprawdź, czy są obecni na tej platformie. Potem poszukaj znajomych z FB, sprawdź, o czym oni tweetują. Potem zorientuj się, kto dyskutuje na interesujący Cię temat (w wyszukiwarce poszukaj słów kluczowych/#hashtagów). Dobrym źródłem poleceń będą również Follow Friday (#FF), w ten sposób użytkownicy polecają osoby godne uwagi. Oczywiście warto zacząć też obserwować te osoby, które postanowiły przy naszym profilu zaznaczyć follow. Żeby jednak nie przesadzić warto wcześniej zweryfikować kandydata, to nie Facebook, tu nie chodzi o znajomości stricte. Tu chodzi o informacje i wiedzę!

O czym tweetować? O tym, co tworzy Twoją markę, o tym co tworzy Twój interest graph. Jeśli interesujesz się piłką nożną i marketingiem, to o tym tweetuj, przeplataj tematykę.Pamiętajmy – tu nie ma EdgeRanka, tu nie ma algorytmu filtrującego. Dodawając hashtagi, przypisz się do pewnej kategorii tematycznej, a być może ktoś włączy się w dyskusję. Przede wszystkim jednak trzeba zmieścić się w 140 znakach, a to nie zawsze jest takie łatwe. 

Jak konsumować informacje? Tak jak pisałem, Twitter to ściana tekstu, elementów graficznych jest tyle, co w awatarach użytkowników. Dla niektórych może być przytłaczające, mnie pozwala się bardziej skupić na treści. Jeśli ktoś potrafi mi w tweecie sprzedać info/zajawkę tekstu, to kliknę w link i zrobię retweeta. Proste. Nie ma też co się nastawiać, żeby przejrzeć wszystko co się działo od rana na Twitterze. Przejrzyj sobie drogi użytkowniku ostatnią godzinę, dwie. Wystarczy. Nie przeciążaj się. Możesz też skorzystać z list, w których pogrupujesz obserwowanych tematycznie. Wygodne, proste i intuicyjne.

Podobne artykuły:

Jak publikować nowe statusy? Wiele osób używa oddzielnych klientów typu TweetDeck, HootSuite, Buffer. Ok., to jest jak najbardziej w porządku. Moja prośba dotyczy tego, żeby nie robić kalki ze statusów z facebooka. Jeśli chcesz publikować podobne informacje, to chociaż je przeredaguj. Twoi obserwujący poczują się docenieni, a Ty poćwiczysz konkretne i lakoniczne pisanie. Profit dla obu stron. 

Miało być też o pewnych mankamentach. Otóż Twitter w Polsce rośnie, ale powoli, znacznie wolniej niż Facebook. W wielu dyskusjach przewijało się to, że polskiemu Ćwierkaczowi brakuje jednostek wybitnych, sławnych, w których blasku mogliby się kąpać normalni użytkownicy. W USA celebrytów korzystających z tego medium nie brakuje. Ja jednak jestem zdania, że gdyby korporacje i agencje zaczęły tam się bardziej rozgaszczać, organizować ciekawe akcje promocyjne, to w końcu i użytkownicy tam się zjawią. Skoro osobą Mai Sablewskiej potrafiono zbudować audytorium dla bloga, to czemu nie zatrudnić sławnych nazwisk, żeby potweetowały jako ambasadorzy marek, a potem rozwinąć profile już w bardziej tradycyjny sposób? Ot, moja refleksja.

Jestem marką na Twitterze, czy ktoś ze mną porozmawia?

Twitter PijaruKoksuBlog


Słowem podsumowania

Trochę tu moich dywagacji, więcej przemyśleń, ale spójrzmy trzeźwo na rzeczywistość. Na Facebooku horyzont komunikacyjny się nie kończy. Czemu zatem nawet odrobinę nie zaryzykować i nie sprawdzić, co Twitter i jego użytkownicy mogą nam zaoferować? Oceniajmy wyniki bardziej jakościowo, niż ilościowo, a można się miło rozczarować.

Jeśli marketerzy zaczną tam szerzej działać, to sam Twitter może w końcu spojrzy na nasz kraj łaskawym okiem i udostępni, chociażby opcje reklamowe, które też są bardziej subtelne niż te facebookowe.

Blog Jakuba Prószyńskiego: http://pijarukoksu.pl.

Jakub Prószyński