Ustawa o biopaliwach - nowe trudne prawo

Ustawa o biopaliwach - nowe trudne prawo nf.pl

Tegoroczna nowelizacja ustawy o biopaliwach nie weszła jeszcze w życie, ale branża już przygotowuje się do trudnych negocjacji. Kolejna zmiana prawa wydaje się rewolucyjna.
Przyjęta w lipcu nowelizacja ustawy o biopaliwach i biokomponentach czeka obecnie na zgodę Komisji Europejskiej. Dokument wprowadzający w zasadzie jedną zasadniczą zmianę - paliwo B7 zamiast dotychczasowego B5 - powstawał przez dwa i pół roku. Nie jest to najlepsza zapowiedź tego, co może nas czekać przy kolejnej nowelizacji, która stawia przed nami znacznie poważniejsze wyzwanie. Chodzi bowiem o wdrożenie do polskiego prawodawstwa dyrektywy unijnej nr 30 z 2009 roku, która dokonuje zasadniczej zmiany w europejskim systemie wsparcia paliw odnawialnych.

Wprowadza bowiem kryterium "zrównoważonego rozwoju" jako czynnika determinującego możliwość dopuszczenia biokomponentu na europejski rynek. Oznacza to, że producent estrów lub etanolu będzie zmuszony wykazać, że oferowany przez niego produkt powstał w zgodzie z szeregiem kryteriów narzuconych przez UE, zarówno w zakresie redukcji emisji CO2, jak również odnośnie czynników społecznych czy dotyczących polityki rolnej.

A to feler...

Warto zaznaczyć, że dyrektywa powinna zostać implementowana przez kraje członkowskie już w grudniu ubiegłego roku. Terminu tego dotrzymało tylko kilka krajów. Wszystkie pozostałe stoją w obliczu procedury wyjaśniającej ze strony Komisji Europejskiej.

- W tej chwili jest to wciąż wstępny etap całej procedury i jeśli nasza administracja doprowadzi do szybkiego przyjęcia nowelizacji ustawy o biopaliwach, to myślę, że na tym cała procedura się zakończy. Jeśli jednak prace nowelizacyjne będą się przeciągały, to może się to skończyć karami finansowymi - informuje Leszek Wieciech, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.

- Oczywiście sam przebieg prac legislacyjnych będzie uzależniony od tego, jakie zapisy znajdą się w ostatecznym projekcie ustawy. Mając na uwadze nasze dotychczasowe doświadczenia, obawiam się, że zapisy projektu będą kontrowersyjne - dodaje.

Podobne obawy ma także Kazimierz Żmuda, zastępca dyrektora ds. energii odnawialnych i biopaliw w departamencie rynków rolnych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. - Dyskusja na temat biopaliw w Polsce jest zdominowana przez jedno zagadnienie - realizację NCW - zauważa. - Zdominowało to niestety także projekt założeń do nowelizacji ustawy o biopaliwach i biokomponentach. Zapomina się tym samym o głównych celach, jakie przyświecały dyrektywom unijnym, czyli aktywizacji gospodarczej i społecznej.

Zdaniem Żmudy, jest mało prawdopodobne, że Rada Ministrów przyjmie istniejący projekt założeń do ustawy i skieruje go do dalszych prac legislacyjnych.

Dyrektor Żmuda wskazuje na liczne wady projektu - oprócz tej zasadniczej, związanej z koncentracją wyłącznie na realizacji NCW, także zbytnią drobiazgowość, nakładanie na podmioty obowiązków, które w wielu przypadkach wydają się nieuzasadnione. Pomimo tego, w wielu kwestiach projekt ten jest paradoksalnie zbyt mało precyzyjny i pozostawia wiele możliwości interpretacyjnych, zamiast wypełniać istniejące luki. Oprócz tego nie uwzględnia doświadczeń płynących z realizacji obecnie obowiązujących przepisów.

- O tym wszystkim najlepiej świadczy fakt, że już na tym etapie dołączonych jest do niego ponad 200 stron uwag zgłoszonych w trakcie konsultacji społecznych, z których wiele - często istotnych - zostało całkowicie pominiętych w projekcie - dodaje Żmuda.

Więcej elastyczności

Podobne opinie napływają ze strony branży paliwowej, która jest bezpośrednio odpowiedzialna za realizację NCW.

- W tej chwili odnoszę wrażenie, że łatwiejsze byłoby przygotowanie zupełnie nowego projektu ustawy niż praca nad nowelizacją ustawy już obowiązującej, która ma bardzo wiele wad - podkreśla Robert Gmyrek, dyrektor biura ds. biopaliw w PKN Orlen.

- My wyraźnie podkreślamy, że sektor paliwowy nie jest przeciwko biopaliwom, ale jest wiele rzeczy, które nas bolą.

Zdaniem Gmyrka, dużym błędem UE jest to, że podejście do biopaliw nie jest zharmonizowane we wszystkich krajach członkowskich. To powoduje ogromne bariery w swobodnym przepływie towarów. Innym błędem jest nasze polskie założenie, że cel polegający na 10-proc. udziale paliw odnawialnych w transporcie będzie w niemal 99 proc. zrealizowany przez biopaliwa płynne. W innych krajach obowiązek ten został przerzucony także na inne mechanizmy (pojazdy elektryczne).

Branża z utęsknieniem czeka na zachęty do poszukiwania nowych rozwiązań technologicznych w zakresie paliw odnawialnych.

- Choćby biopaliw kolejnych generacji, które będą lepiej zharmonizowane z paliwami tradycyjnymi, głównie pod względem jakościowym. Nie oznacza to, że chcemy się całkowicie pozbyć biopaliw I generacji, ale postęp powinien być jednym z głównych celów nowej ustawy - stwierdza Gmyrek. Przypomina też, że pojawiają się ciągle wątpliwości, choć jego zdaniem nieuzasadnione, o wpływ polityki biopaliwowej na wzrost cen żywności. - Stąd kolejnym pomysłem może być wykorzystanie do realizacji NCW biomasy, i to niekoniecznie do celów transportowych, ale jako paliwo grzewcze - stwierdza przedstawiciel PKN-u.

Zdaniem przedstawicieli branży naftowej, nadrzędnym celem procesu legislacyjnego powinna pozostać kwestia dostosowania nakładanych przez państwo celów do realiów rynkowych.

W przeciwieństwie do Niemiec czy Francji nie mamy choćby możliwości sprzedaży paliw z wyższą zawartością biokomponentu niż 5 proc. Jesteśmy za to liderem pod względem wysokości kar - 17 tys. zł za tonę niezrealizowanego NCW. Po to by uniknąć kar, branża sprzedaje paliwo B100, do którego każdej tony musi dopłacać około 2 tys. zł. - Naszym głównym postulatem jest więc skorelowanie NCW z normami jakościowymi dla paliw ciekłych tak, aby koszty realizacji celu były możliwie niewielkie - podkreśla Gmyrek.

- Celem tego wszystkiego powinno być, aby rynek ten rozwijał się nie dlatego, że są określone cele wskaźnikowe i kary, ale dlatego, że jest on konkurencyjny cenowo. Powinniśmy szukać rozwiązań, które nas do tego przybliżą. Jarosław Cendrowski, specjalista ds. biopaliw w Grupie Lotos, dodaje do kwestii regulacyjnych dotyczących polskich biopaliw kolejny znak zapytania.

- Wciąż nie wiadomo, jakie zmiany w całej polityce biopaliwowej wprowadzi nowy system zaliczania poziomu redukcji emisji z tytułu wykorzystywania biopaliw. Może on wywrócić sytuację w branży do góry nogami, gdyż nie jest wykluczone, że wskaźnik ten zmniejszy się nawet o połowę.

W efekcie rafinerie będą zmuszone poszukiwać najbardziej efektywnych surowców, które pozwolą wypełnić cele w tym zakresie - stwierdza.

Największy stopień redukcji emisji ma obecnie... brazylijski etanol, co nie najlepiej wróży krajowym producentom.

Zdaniem Cendrowskiego, warto się również zastanowić nad większą elastycznością w zakresie kształtowania NCW w ramach sześcioletnich okresów objętych rozporządzeniem MG. Byłoby to dobre narzędzie na wypadek ewentualnych zawirowań rynkowych, których często nie sposób przewidzieć.

Szansa na kompromis

Co na to przedstawiciele branży biokomponentowej?

Zdaniem Stanisława Rosnowskiego, prezesa spółki Elstar Oils, certyfikacja biokomponentów na rynku unijnym będzie kluczowym elementem w rozwiązaniu problemów, które dziś dotykają branżę, pod warunkiem, że będzie rozsądnie przeprowadzona.

Z całą pewnością nie może być jednak oparta wyłącznie na oświadczeniach, jak to dziś często ma miejsce. Konieczna będzie więc ścisła kontrola nad tym procesem. Obecnie biokomponenty produkowane w Unii Europejskiej są najbliższe wypełnieniu kryteriów zrównoważonego rozwoju, a to za sprawą wspólnej polityki rolnej i systemu dopłat, który wymusza określone standardy.

- Z całą pewnością nie można powiedzieć tego samego o wielu krajach pozaeuropejskich. System certyfikacji musi być jednocześnie szczelny i na tyle łatwy do wprowadzenia, aby nie stwarzał barier administracyjnych - dodaje Zygmunt Gzyra, prezes Krajowej Izby Biopaliw.

Tym, w czym branża biokomponentowa i paliwowa się zgadzają, jest kwestia dostosowania samego sposobu rozliczania NCW. - Zależy nam na tym, by realizacja NCW była jak najmniej kosztowna, a takim najbardziej efektywnym sposobem realizacji NCW jest prosty blending biokomponentu do paliwa.

Dlatego czekamy niecierpliwie na B7, a następnie na E10 - przyznaje Gzyra. - Naszym zdaniem, nic nie stoi na przeszkodzie, aby wydłużyć okres realizacji celu do dwóch lat, ale oczywiście nie na zasadzie, że w pierwszym roku nie robimy nic, a w drugim 200 proc. wymogu, gdyż to doprowadziłoby do upadku branży biokomponentowej. Pewna elastyczność w tym zakresie jest jednak niezbędna - dodaje.

To jedynie kilka z długiej listy postulatów, jakie branża wystosowała pod adresem Ministerstwa Gospodarki, które odpowiada za projekt nowelizacji ustawy. Z upływem lat stanowiska przedstawicieli producentów biokomponentów oraz spółek paliwowych stają się jednak coraz bardziej zbliżone, a to daje nadzieję na wypracowanie kompromisowych rozwiązań w postaci zapisów znowelizowanej ustawy o biopaliwach i biokomponentach.

Nowy Przemysł