ZA FIRMOWY SPRZĘT NIE PŁACI TYLKO PRACOWNIK

ZA FIRMOWY SPRZĘT NIE PŁACI TYLKO PRACOWNIK nf.pl

Menedżer - od służbowego telefonu czy auta. Wynajęta sprzątaczka - od wiadra i miotły. Organizator koncertu - od udostępnionego oświetlenia, a trener - od basenu, na którym ćwiczy pływaków. Wszyscy oni powinni zapłacić podatek. Do takiego wniosku prowadzi analiza decyzji dyrektora Izby Skarbowej w Białymstoku, który utrzymał w mocy postanowienie naczelnika Podlaskiego Urzędu Skarbowego. Wydawać by się mogło, że nie ma ona racji bytu w obliczu korzystnego dla podatnika wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, zwłaszcza że kłóci się ze znanymi już interpretacjami organów podatkowych i Ministerstwa Finansów oraz orzecznictwem sądów administracyjnych. Dyrektor IS w Białymstoku zakwestionował jednak ten wyrok. Jego skarga kasacyjna, jak dowiedziała się "Rz", 7 września wpłynęła do NSA. Terminu rozprawy jeszcze nie wyznaczono. Chodziło o to, czy nieodpłatne przekazanie przez spółkę prezesowi zarządu do używania samochodu służbowego, komputera przenośnego i telefonu (wyłącznie w celach służbowych) jest - jak uznały organy podatkowe - świadczeniem w naturze lub innym nieodpłatnym świadczeniem, które stanowi przychód podlegający opodatkowaniu podatkiem dochodowym. Fiskus uważa, że gdyby spółka nie udostępniła mu tych rzeczy, ta ponosiłby ich koszty osobiście (tj. zostałby zmuszony do zakupu określonych usług, np. wynajęcia taksówki). W efekcie mógłby zażądać wyższego wynagrodzenia niż wynegocjowane w kontrakcie, a spółka zapłaciłaby od niego zaliczki na podatek.

PRESS-SERVICE Monitoring Mediów