Biznes spożywczy – niedoszacowane ryzyko

Biznes spożywczy – niedoszacowane ryzyko Pixabay.com

Polskie firmy działające w branży spożywczej dynamicznie się rozwijają, zdobywając nowe rynki i umacniając na nich pozycję. Powinny jednak więcej uwagi poświęcić zarządzaniu ryzykiem i zabezpieczeniu przed zagrożeniami.

Danych o ryzyku, jego definiowaniu, postrzeganiu i zarządzaniu nim dostarczył raport Aon Polska „Zarządzanie ryzykiem i ubezpieczeniami w firmach w Polsce” opublikowany w czerwcu tego roku.

Polskie firmy wydają się nie doceniać znaczenia identyfikowania ryzyka i zapobiegania zagrożeniom w porównaniu do globalnych trendów. Można powiedzieć, że w Polsce niższa jest świadomość mechanizmów radzenia sobie z zagrożeniami biznesowymi. Wciąż niewiele firm prowadzi świadomą politykę zarządzania ryzykiem. Choć 44 proc. z nich deklaruje posiadanie w swojej organizacji zespołu odpowiedzialnego za identyfikację i przeciwdziałanie zagrożeniom, to tylko 31 proc. opracowało politykę zarządzania ryzykiem, a 25 proc. ma ją określoną jedynie częściowo. To odpowiednio aż o 6 i 23 p.p. mniej w porównaniu z poprzednią, opublikowaną w 2014 r. edycją raportu Aon. Co więcej, 40 proc. z tych firm nie monitoruje efektywności prowadzonych w tym zakresie działań.

Dotyczy to również branży spożywczej.

Branża spożywcza dynamicznie się rozwija

Krajowe firmy dominują w zestawieniu największych podmiotów z sektora spożywczego w Europie Centralnej – wśród największych spółek spożywczych z naszego regionu czołowa dziesiątka to podmioty działające w Polsce (dane ranking Bisnode i Portalspożywczy.pl). W pierwszej dwudziestce rankingu jest zaledwie pięć firm operujących w innym kraju. O sukcesie polskiej branży spożywczej świadczy również fakt, że spółki z Polski zajmują ponad 50 miejsc w czołowej 100 zestawienia.

Zarządzania ryzykiem wymaga wzmocnienia

Pomimo tak dynamicznego rozwoju, jak wskazują eksperci Aon, branża spożywcza w Polsce ma przed sobą sporo pracy do wykonania jeśli chodzi o świadome zarządzanie ryzykiem.

– Branża spożywcza wykazuje w tym zakresie standardy podobne do całości polskiej gospodarki, a obszar do poprawy jest bardzo duży. Przedsiębiorstwa z reguły nie mają dedykowanych zespołów zarządzania ryzykiem. To może niepokoić w kontekście danych pokazujących systematyczny wzrost eksportu spożywczego i równocześnie działań rządów kilku krajów polegających na blokowaniu i ochronie rynków lokalnych, tak jak to miało miejsce np. w Czechach. Trudno wprawdzie ubezpieczyć okoliczności takie, jak embargo, choć i o tym można rozmawiać, istnieje wiele innych form ryzyka, w tym politycznych i ekonomicznych, które ubezpieczyciele są w stanie pokryć i wziąć na siebie. Spośród łącznie ok. 50 wskazywanych kategorii, rynek jest w stanie częściowo lub w całości ubezpieczyć niemal 60 proc. z nich. Warto takie możliwości wykorzystać i „podzielić” się ryzykiem, podobnie jak robią to firmy z Europy Zachodniej – ocenia Jarosław A. Gniadek, Chief Broking Officer z Aon Polska.

Polskie firmy wchodząc na zagraniczne, szczególnie zachodnie rynki, muszą sprostać wysokim wymaganiom dotyczącym jakości produktu, czy też reputacji marki, a to wiąże się właśnie z potrzebą posiadania polityki zarządzania ryzykiem. Dbałość o takie mechanizmy jest obecnie przewagą międzynarodowych koncernów spożywczych.

Kosztowna nauka polskich spożywców

W pierwszej dziesiątce rankingu największych firm spożywczych regionu dominuje rodzimy przemysł. Nie są to jednak przedsiębiorstwa z większościowym polskim kapitałem. Podobna struktura własnościowa jest w krajach sąsiednich. Wśród 100 największych firm regionu jedynie nieco ponad 30 spółek to podmioty oparte na krajowym kapitale (polskim, czeskim, węgierskim, serbskim czy słoweńskim) - w zestawieniu dominują firmy z kapitałem zagranicznym.

Te zdecydowanie bardziej odpowiedzialnie i strategicznie podchodzą do zarządzania ryzykiem. Zazwyczaj dostają ze swoich central wypracowaną politykę i system zarządzania ryzykiem – wskaźniki wczesnego ostrzegania czy tzw. schematy BCP (Business Continuity Planning – procedury umożliwiające wznowienie działalności operacyjnej firmy w przypadku wystąpienia katastrofy, takiej jak powódź, pożar, katastrofa budowlana). Do takich procedur polskie spółki córki muszą się dostosować, ale przedsiębiorstwa z rodzimym kapitałem z reguły nie mają wypracowanych modeli zarządzania ryzykiem.

Podobne artykuły:

Nie ma u nich często osób, który byłyby w stanie kompetentnie ocenić skalę zagrożenia i dostępne możliwości jego transferu na inne podmioty, np. ubezpieczycieli. Działania związane z oceną powierzane są zajmującym się na co dzień finansami, lub księgowym – brakuje dedykowanych osób z doświadczeniem i merytorycznym przygotowaniem z zakresu zarządzania ryzykiem. Dopiero na własnych błędach, czyli zdarzeniach szkodowych uczą się, że warto mieć stosowną politykę. Bardzo często to nauka kosztowna.

– W polskich firmach branży spożywczej większej uwagi wymagają także metody oceny efektywności wdrożonego programu zarządzania ryzykiem. Najczęściej decyduje intuicja wynikająca z doświadczenia. W firmach Europy Zachodniej, a zatem i polskich z dominującym kapitałem zagranicznym, określone struktury i procedury ewaluacji mają znaczenie decydujące. To powinno inspirować rodzimy przemysł spożywczy – mówi Barbara Timofiejuk, Chief Commercial Officer z Aon Polska.

Ceny towarów i utrata reputacji budzą największe obawy

Świadomość zagrożeń rodzimej branży spożywczej powszechna jest jedynie w zakresie odpowiedzialności cywilnej za produkt. Tymczasem, jak wynika z raportu Aon, globalnie firmy z branży rolno-spożywczej, jako największe ryzyka postrzegają czynniki zewnętrzne.

– Chodzi przede wszystkim o takie czynniki zewnętrzne jak ceny towarów (najczęściej wskazywane ryzyko w badaniu), wzrost konkurencji (3.), zmiany regulacji prawnych (3.) i wycofania produktu (5.), a także wewnętrzne ryzyko utraty reputacji (2.). Największe wrażenie robią przykłady wycofania produktu zaledwie z kilku ostatnich lat – koszty mogą tu iść w setki milionów dolarów (np. 100 mln dolarów za wycofane lody i inne produkty jednej z firm w USA w 2015 roku). W świecie mediów społecznościowych, gdzie wiadomości – szczególnie złe – mogą rozchodzić się z prędkością światła, strategia zarządzania ryzykiem utraty reputacji powinna być profesjonalna i określać precyzyjnie każdy krok, szczególnie w przypadku firm eksportujących do Europy Zachodniej – mówi Barbara Timofiejuk, Chief Commercial Officer z Aon Polska.

Przedsiębiorcy pytani przez Aon podczas prac nad raportem o to, które z zagrożeń będą dla firm z branży kluczowe w ciągu najbliższych 3 lat, wskazywali na ceny towarów, wzrost konkurencji i utratę reputacji (wiążącą się z wycofaniem produktu np. na skutek jego zanieczyszczenia czy skażenia).

Obroty przemysłu rolno-spożywczego w Europie przekraczają 1 trylion euro, a wkład branży do unijnej gospodarki to 206 miliardów euro. Tak duże wartości pokazują, jak poważne mogą być konsekwencje lekceważenia przez przedsiębiorców zarządzania ryzykiem. Na szczęście niedociągnięcia można stosunkowo łatwo naprawić.

Brandscope Barbara Timofiejuk