Bruksela zadecyduje o przyszłości polskich kopalń

Bruksela zadecyduje o przyszłości polskich kopalń www.lw.com.pl

Rząd ma się dzisiaj spotkać z Brukselą w sprawie programu naprawczego dla polskich kopalń. Próba ratowania górniczych zakładów nie spodobała się Komisji Europejskiej – wynika z nieoficjalnych informacji portalu wysokienapięcie.pl.

Podobne artykuły:

Według polskiej strony wszystko wszystkie dotychczasowe działania były zgodne z Decyzją Rady Unii Europejskiej 787. Dokument mówi o tym, że pomoc państwowa dla kopalń może być przyznawana jedynie na ich zamykanie do końca 2018 r.

Rząd udzielił Spółce Restrukturyzacji Kopalń wsparcie w wysokości co najmniej 2,3 mld zł. Zakłady po restrukturyzacji mają zostać odsprzedane inwestorom, a pomoc wliczona w ich cenę, dzięki czemu cała kwota wróci do budżetu.

Pomoc, ale tylko w likwidacji

Jak informuje portal wysokienapięcie.pl, w Brukseli interpretacja decyzji 787 jest zupełnie inna.

– Jednym z kluczowych warunków przyznania pomocy publicznej dla górnictwa jest nieodwołalne zamknięcie kopalń. Więc Komisja nie może dać zgody na pomoc publiczną, której celem nie jest ułatwienie zamknięcia kopalń. Inwestycje i restrukturyzacja w takich kopalniach nie są dozwolone – uważa źródło zbliżone do Komisji Europejskiej cytowane przez portal.

Ponad to uznając plan pomocy, nasz rząd powinien przedstawić równocześnie plan ich zamykania, o czym do tej pory nie było nawet mowy.

Limit wsparcia

To nie jedyne obostrzenia narzucone przez dokument 787. Określa on także, maksymalną roczną kwotę, jaką rząd może przeznaczyć na zamykanie kopalń. Według ustaleń UE nie może ona przekroczyć wsparcia dla górnictwa przyznanego w danym kraju w 2010 r., co w przypadku Polski oznacza 400 mln zł. Jest to sprzeczne z planami naszego rządu, który tylko w tym roku zaplanował na ten cel 1 mld zł, a na kolejny rok 900 mln zł.

Gra na czas

Rafał Zasuń, dziennikarz portalu wysokienapięcie.pl zastanawia się nad przyczyną takiego postępowania polskich władz.

– Być może polski rząd ma nadzieję, że cała sprawa z Komisją potrwa przynajmniej dwa lata, a do wyborów „będziemy negocjować” – sugeruje w artykule.

Zwraca również uwagę na fakt, że takie rozwiązanie może być korzystne z punktu widzenia Ewy Kopacz.

– Trudne decyzje, których boi się premier Ewa Kopacz podejmą za nią „bezosobowi biurokraci” w Brukseli... – dodaje Zasuń.

red./wysokienapiecie.pl