Dlaczego nie ma już dolarów po 3 PLN?

Dlaczego nie ma już dolarów po 3 PLN? materiał PR

Wszyscy pamiętamy, nie tak znowu odległe, czasy taniego dolara. Euro wciąż znajduje się powyżej 4,00 złotych, a poniżej 4,50 lub niewiele powyżej tego – to w sumie standard ostatnich kilku lat.

Przez większość tego czasu dolar oscylował jednak w okolicach 3,00 złotych. Co takiego stało się na rynku, że nagle płacimy 4,00 zł za amerykańską walutę?

Po pierwsze warto zwrócić uwagę, że podrożał dolar, a euro niemal nie zmieniło swojej wartości. Powodem jest zmiana parytetu wymiany euro na dolara. Obecnie za jedno euro płaci się około 1,1 dolara, a jeszcze dwa lata temu były to wartości na poziomie około 1,35 dol. Sama ta zmiana powoduje, że przy obecnym euro za 4,40 zł, dolar kosztuje 4 zł lub 3,25 zł. Reszta tego ruchu to osłabienie się złotego względem głównych walut.

Co spowodowało, że nagle inwestorzy uznali, że USA i dolar są dobrą inwestycją kapitału, a Unia Europejska i euro złą? Podstawą do tych wniosków była sytuacja gospodarcza. Europa zdecydowanie słabiej radziła sobie z kryzysem niż Stany Zjednoczone. W efekcie kiedy w USA rozpoczęły się wzrosty, spadało bezrobocie, a produkcja rosła, w Europie podatnicy zrzucali się wciąż na kolejne bankructwa.

Wzrost gospodarczy w USA jest w miarę stabilny od 2010 roku i oscyluje około 1-3 proc. Z kolei w Unii Europejskiej na początku 2012 roku pojawiła się przeszło roczna recesja. Warto również spojrzeć na rynek pracy. W USA w przeddzień kryzysu bezrobocie znajdowało się, podobnie jak teraz, na poziomie 4,5 - 5 proc. Był moment gdy wzrosło do 10 proc., jednakże udało się je już ustabilizować na wcześniejszym poziomie. W Unii Europejskiej przed kryzysem bezrobocie wynosiło 7 proc., a dzisiaj wciąż znajduje się wyraźnie powyżej 8 proc. Nawet jeżeli utrzyma się korzystny trend, to poziom bezrobocia sprzed kryzysu ujrzymy dopiero na przełomie 2017 i 2018 roku.

W wyniku tej dysproporcji pojawiła się kwestia stóp procentowych. Im niższe stopy procentowe, tym teoretycznie lepiej dla gospodarki, bo kredyty są tańsze. Z drugiej strony, niższe stopy procentowe to nie tylko tanie kredyty - to również niskie oprocentowanie lokat. Niskie oprocentowanie lokat to z kolei niższe oprocentowanie tzw. “bezpiecznych” inwestycji. W rezultacie im niższe stopy procentowe, tym chętniej w danym kraju biznes się kredytuje, ale mniej chętnie trzyma swoje pieniądze. Zaciągane kredyty są wymieniane na walutę kraju, gdzie mają być inwestowane.

Podobne artykuły:

Jaki ma to wpływ na EURUSD? Dwa lata temu pojawiła się perspektywa, że stopy procentowe w strefie euro będą spadać dalej, by pobudzić gospodarkę. Z drugiej strony, w USA spodziewano się wzrostu stóp procentowych. Analizy te w większości sprawdziły się. Jedyny wyjątek to szybkość wzrostu stóp procentowych w USA: była spodziewana znacznie wyższa, niż jest obecnie realizowana. Rezultatem tych zmian był silny ruch przenoszący zainteresowanie z euro na dolara. Tanie euro stało się źródłem kapitału, który był inwestowany w USA. Sprzedaż euro za dolary pogłębiała zatem spadki na EURUSD.

Drugą pochodną sytuacji gospodarczej były programy stymulujące gospodarkę. Efektem takich programów jest nagły napływ kapitału na rynek. W dużym uproszczeniu można to porównać do, tak silnie krytykowanego przez wiele szkół ekonomii, drukowania pieniędzy. Gdy na rynek nagle trafia więcej pieniędzy, to część zostanie zainwestowana poza nim. W rezultacie programy pobudzania gospodarki powodują osłabienie waluty, gdyż jest ona sprzedawana w celu inwestowania za granicą.

Podobne artykuły:

Program Quantitive easing, w skrócie QE, miał swoje trzy edycje w USA. Rozpoczęły się one tuż na początku kryzysu i z przerwami trwały do października 2014 roku. Z kolei w Europie programy te trwają nadal. W rezultacie jest to kolejny impuls powodujący, że zainteresowanie inwestorów gwałtownie skręciło za ocean. Po pierwsze, tamtejszy rynek przestał być zalewany tanim pieniądzem. Po drugie, zaczęły tam płynąć pieniądze z Europy. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Kwartał wygaszenia programu QE3, to najsilniejszy kwartalny spadek na EURUSD od początku kryzysu.

Artykuł powstał przy współpracy Macieja Przygórzewskiego - głównego analityka InternetowyKantor.pl