Ekspert: w 2014 giełda w górę

Ekspert: w 2014 giełda w górę sxc.hu

W 2014 r. dobra passa na giełdzie ma duże szanse na kontynuację. Głównym motorem, napędzającym zwyżki, będzie poprawiająca się koniunktura gospodarcza oraz wciąż bardzo niskie stopy procentowe.

Hossie nie powinny przeszkodzić pierwsze próby zaostrzania polityki pieniężnej w wykonaniu amerykańskiej rezerwy federalnej i Rady Polityki Pieniężnej.

Są przesłanki dla hossy

Przesłanek przemawiających za kontynuacją rozpoczętej w drugiej połowie 2013 r. hossy na giełdach, nie brakuje. Można powiedzieć, że w porównaniu do naszej prognozy z ubiegłego roku, nawet ich przybyło. Nieliczne, widoczne obecnie czynniki ryzyka, mogą co najwyżej prowadzić do okresowych, niezbyt groźnych spadkowych korekt. Warto będzie wykorzystać je do przebudowy lub uzupełnienia portfeli.

Podobne artykuły:



Najmocniejszych argumentów za kupnem akcji dostarczają wieści płynące z gospodarki. Ta stanowi silny fundament hossy, która do tej pory opierała się bardziej na nadziejach, niż faktach. Obecnie nikt już nie ma wątpliwości, że sytuacja makroekonomiczna uległa zdecydowanej poprawie w Stanach Zjednoczonych Japonii, a więc dwóch spośród pięciu największych gospodarek świata. Wyraźnie widoczne są już jej symptomy w Niemczech. Spowolnienie tempa wzrostu PKB w Chinach do 7-7,5 proc., na razie nie powoduje żadnych negatywnych konsekwencji w skali globalnej i stanowi element zaplanowanej przez tamtejsze władze reorientacji gospodarki. Choć pewne ryzyko ze strony Chin istnieje, to bardzo małe jest prawdopodobieństwo niekontrolowanego rozwoju wydarzeń. Nieco niepokoju pojawia się także w przypadku Francji, jednak trudno przypuszczać, by kraj ten miał popaść w poważniejsze kłopoty. Prawdopodobnie ożywienie pojawi się tam z pewnym opóźnieniem. Co ważniejsze, nie tylko nie potwierdziły się obawy związane z innymi dużymi gospodarkami europejskimi, takimi jak Włochy, ale można powiedzieć, że sytuacja krajów najbardziej dotkniętych kryzysem, w sposób istotny się poprawiła. Najlepszym tego przykładem jest Irlandia, częściowo Hiszpania i Portugalia, a nawet znajdująca się w największych kłopotach Grecja. Co prawda tamtejszym gospodarkom do ożywienia jeszcze daleko, ale kryzysowe zjawiska już tam nie grożą. Czynnikiem ryzyka w sferze makroekonomii jest więc już nie zagrożenie recesją, a możliwość rozczarowania tempem i dynamiką poprawy sytuacji. Konsekwencje tego mogą pojawić się na giełdach pod koniec roku, choć nie powinny być znaczące, bowiem oczekiwania inwestorów nie są w tej kwestii zbyt wygórowane. Mogą one dotyczyć niewielkiego wyhamowania w Stanach Zjednoczonych, trudno bowiem liczyć na to, że sięgająca w trzecim kwartale 2013 r. 3,6 proc. zwyżka PKB będzie zjawiskiem powtarzającym się regularnie w kolejnych kwartałach.

Nie grożą nam podwyżki stóp procentowych

Korzystne warunki dla hossy powinna też tworzyć polityka pieniężna głównych banków centralnych. Choć przesądzone jest stopniowe ograniczanie przez Fed programu skupu obligacji, a być może nawet jego całkowite pożegnanie w 2014 r., to do rzeczywistego rozpoczęcia cyklu zaostrzania polityki pieniężnej droga wciąż jeszcze bardzo daleka. W przyszłym roku z pewnością podwyżki stóp procentowych inwestorów straszyć nie będą. Paradoksalnie, pierwsze oznaki normalizowania polityki banków centralnych mogą stanowić w początkowym okresie optymistyczny sygnał poprawy sytuacji w gospodarce, a więc powinny stymulować zwyżkę na giełdach. Ponadto nie ma na razie niebezpieczeństwa, by śladem amerykańskiej rezerwy federalnej poszedł Bank Japonii, czy Europejski Bank Centralny. Wszystkie te instytucje nie będą spieszyły się ze studzeniem gospodarek, zanim na dobre się nie rozkręcą, a przede wszystkim, dopóki nie dostrzegą zagrożenia ze strony rosnącej inflacji.

Niska inflacja i brak ryzyka

Niskie stopy procentowe, niewielka inflacja oraz brak istotnych czynników ryzyka i niepewności, płynących z gospodarek i rynków finansowych, a więc i stosunkowo niska atrakcyjność lokat bankowych i obligacji skarbowych, kierować będą uwagę i kapitały inwestorów w stronę aktywów dających szanse na wyższe stopy zwrotu i bardziej ryzykownych. Ta tendencja jest już widoczna zarówno w skali globalnej, jak i na naszym podwórku. Wycofywanie się inwestorów z rynku amerykańskich obligacji i złota widać już na większą skalę od kilku, kilkunastu miesięcy. Na naszym rynku wyraźnie odczuwalne jest przesuwanie oszczędności z lokat bankowych i funduszy obligacji skarbowych oraz rynku pieniężnego w kierunku funduszy akcji. Ten proces będzie kontynuowany także w kolejnych kwartałach.

Open Finance S.A. Roman Przasnyski