Gospodarstwa domowe mają się dobrze, ale boją się bezrobocia

Gospodarstwa domowe mają się dobrze, ale boją się bezrobocia Filmy na wieczór

W sierpniu br. nastroje konsumenckie poprawiły się. Wskaźnik bieżący ufności konsumenckiej wyniósł -7,9, a wyprzedający wskaźnik ufności konsumenckiej -13,2 – podał GUS.

Konsumenci mają się dobrze i perspektywy tak swojej sytuacji finansowej, jak i sytuacji ekonomicznej kraju widzą w całkiem „różowych" barwach. Tak dobre oceny zmian własnej sytuacji finansowej, jak i sytuacji w gospodarce były ostatnio w 2007 r., czyli w szczycie koniunktury gospodarczej. Spożycie indywidulane rosło wtedy w tempie 4,9 proc.

Dzisiaj mamy podobnie dobre oceny konsumentów, ale spożycie indywidulane rośnie w tempie 3 proc. Wyjaśnienia trzeba szukać w ocenach sytuacji na rynku pracy – z jakichś powodów gospodarstwa domowe obawiają się jej pogorszenia, wzrostu bezrobocia. Jeszcze w czerwcu br. te obawy były znacznie mniejsze.

Z czego wynikają obawy Polaków?

Patrząc na sytuację w gospodarce, na wzrost produkcji przemysłu, wskaźnik PMI i jego zatrudnieniowy komponent, wzrost sprzedaży na eksport, powolny, ale systematyczny wzrost zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw 10+, rosnącą liczbę ofert pracy, trudno dostrzec przyczyny tych obaw. Nie należy ich jednak lekceważyć, przekładają się bowiem na ostrożność w zakupach, czego dowodzą dane dotyczące sprzedaży detalicznej w kolejnych miesiącach.

Podobne artykuły:

W czerwcu br., gdy ocena gospodarstw domowych dotycząca sytuacji na rynku pracy (oczekiwanej zmiany poziomu bezrobocia) była najlepsza od wielu miesięcy, sprzedaż detaliczna wzrosła (r/r w cenach bieżących) o 3,8 proc., w lipcu przy gorszych ocenach sytuacji na rynku pracy wzrost ten wyniósł już tylko 1,2 proc. W sierpniu ponownie oceny sytuacji na rynku pracy pogorszyły się, możemy zatem spodziewać się także relatywnie niewielkiego wzrostu sprzedaży detalicznej. A wszystko to będzie oddziaływać na spożycie indywidulane, najważniejszy komponent PKB.

Najpierw tworzyć, potem dzielić

Mamy zatem ciekawą sytuację – gospodarstwa domowe mają się dobrze, nieźle też oceniają sytuację w polskiej gospodarce, poprawia się ich zdolność do oszczędzania, ale obawiają się bezrobocia. Czy to efekt przedwyborczej walki partii politycznych na propozycje, które według ich autorów mają poprawić nasz dobrostan, a które mogą osłabić wzrost gospodarczy, a tym samym negatywnie wpłynąć na rynek pracy, co gospodarstwa domowe zdają się rozumieć?

Warto, aby i politycy wszystkich opcji to zrozumieli i mniej rozdawali, a więcej koncentrowali się na tworzeniu warunków do tego, aby móc tworzyć, a potem dopiero dzielić.

Konfederacja Lewiatan Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek