Krym jest rosyjski, ale Ukrainę można uratować

Krym jest rosyjski, ale Ukrainę można uratować Elizabeth Arrott/Wikimedia Commons

Za kilka dni Krym już oficjalnie stanie się częścią Federacji Rosyjskiej. W referendum miało wziąć udział ponad 83 procent uprawnionych. 96,77 procent było za przyłączeniem do Rosji. Świat się sprzeciwia, ale Putin ze swoich planów nie zrezygnuje.

Tak rozpoczyna się rozbiór Ukrainy. 

Minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Siergiej Ławrow oświadczył, że "niedzielne referendum na Krymie jest zgodne z prawem międzynarodowym i Kartą Narodów Zjednoczonych, a jego wyniki powinny być punktem wyjścia do określenia przyszłości półwyspu". Ławrow powiedział to w sobotę wieczorem w rozmowie telefonicznej z sekretarzem stanu USA Johnem Kerrym. O jej przebiegu poinformowało w niedzielę MSZ FR w swoim mikroblogu na Facebooku. Według rosyjskiego MSZ do rozmowy doszło z inicjatywy strony amerykańskiej.

"Minister również zwrócił uwagę na konieczność tego, aby obecne władze w Kijowie okiełznały wybryki ultranacjonalistycznych i radykalnych ugrupowań, terroryzujących myślących inaczej, ludność rosyjskojęzyczną i naszych rodaków" - przekazało MSZ Rosji.

Minister spraw zagranicznych Polski Radosław Sikorski w wywiadzie dla dziennika "Corriere della Sera" nazwał "farsą" referendum na Krymie w sprawie przyłączenia do Rosji. - To "głosowanie pod lufą karabinów" - oświadczył szef polskiej dyplomacji. Przypomniał, że referendum zgodnie z prawem ukraińskim nie jest wiążące, zaś decyzja parlamentu Krymu o przyłączeniu do Rosji jest sprzeczna z konstytucją. - Polska jako członek UE i NATO nie może pozwolić, aby kryzys ukraiński stał się dla rosyjskiego prezydenta Władimira Putina preludium do powrotu do praktyk zdobyczy terytorialnych typowych dla XIX wieku - stwierdził polski minister. Dodał, że szczególnie odnosi się to do państw bałtyckich, gdzie mieszka mniejszość rosyjska.

- Dawno minęły czasy, gdy świat "milcząco przyglądał się, gdy jedno państwo zajmowało terytorium drugiego - przekazał Biały Dom w reakcji na pierwszy sondaż po referendum na Krymie w sprawie przyłączenia półwyspu do Rosji. - Rosja będzie musiała liczyć się z "coraz większym kosztem" swojej wojskowej interwencji na terytorium Ukrainy i pogwałceniem prawa międzynarodowego.

I przy oburzeniu świata decyzje o przyłączeniu Krymu do Ukrainy zapadną raczej błyskawicznie.

- Referendum na Krymie to historyczne wydarzenie dla Rosji - oznajmił przewodniczący Dumy Państwowej (niższej izby parlamentu Rosji) Siergiej Naryszkin. Podkreślił, że Rosja "przyjmuje swoich rodaków". Zastrzegając, że należy poczekać na ostateczne wyniki referendum, Naryszkin zauważył, że przez ostatnie lata Rosja "tylko traciła ludzi", i dodał: - Teraz nareszcie przyjmujemy naszych rodaków.

Krym to dopiero początek?

Wydaje się bowiem niemal pewne, że Krym to dopiero początek, potem przyjdzie czas na Donieck, Charków... Tam już trwają prorosyjskie wiece. Uczestnicy domagają się federalizacji kraju, ustąpienia władz w Kijowie i popierają referendum ws.przyłączenia Krymu do Rosji. Były już ofiary śmiertelne.

Prorosyjscy aktywiści zablokowali w sobotę kolumnę ukraińskich wojsk, która zmierzała w kierunku Doniecka na wschodzie kraju i zmusili ją do zawrócenia - wskazuje nagranie wideo, opublikowane przez media na Ukrainie. Kiedy uzbrojeni w karabiny maszynowe żołnierze postanowili zawrócić, mężczyźni z ruchu o nazwie "Ludowa Milicja Donbasu" zaczęli wykrzykiwać "Putin!" i "Rosja!". Zdaniem ukraińskich komentatorów aktywizacja ruchów prorosyjskich na wschodzie kraju związana jest z niedzielnym referendum na Krymie, w którym jego mieszkańcy mają odpowiedzieć na pytanie, czy zgadzają się na przyłączenie półwyspu do Rosji.

Państwo ukraińskie odnajdzie wszystkich tych, którzy pod płaszczykiem rosyjskiego wojska dążą do zniszczenia ukraińskiej państwowości. Znajdziemy ich wszystkich, za rok czy dwa postawimy ich przed sądami. Ziemia będzie się im paliła pod nogami. Zrobimy wszystko, co możliwe, żeby każdy, kto dziś czuje się swobodnie pod ochroną rosyjskich karabinów, wiedział, że odpowiedzialność za separatyzm i obalenie ładu konstytucyjnego nadejdzie Nie będzie miejsca, gdzie będą mogli się schronić. Rosja ich nie obroni - zapowiedział ukraiński premier Arsenij Jaceniuk.

W przypadku agresji Rosji na terytorium Ukrainy zostaną zniszczone gazociągi, którymi Rosjanie transportują swoją ropę naftową i gaz na Zachód - zapowiedział lider Prawego Sektora, stowarzyszenia ukraińskich organizacji nacjonalistycznych.

- Jeśli but żołnierza rosyjskiego stąpi na naszą ziemię, zrobimy wszystko, by okupant zapłacił za to wysoką cenę - napisał lider Prawego Sektora Dmytro Jarosz w odezwie opublikowanej w internecie. - Pamiętamy o tym, że Rosja zarabia pieniądze, tłocząc ropę naftową i gaz na Zachód przez nasze rurociągi. Dlatego zniszczymy te rurociągi i pozbawimy wroga finansowania - podkreślił.

- Niech ziemia płonie pod nogami okupanta i niech zachłyśnie się swoją krwią, gdy śmie wkroczyć na nasze terytorium - czytamy w posłaniu.

Plan Putina - Imperium

Po Ukrainie przyjdzie zapewne czas na Naddniestrze, Mołdawię... A wcześniej był już przecież Kaukaz i Gruzja. Putin realizuje swój plan konsekwentnie.

Plan, który Rosję kosztował już blisko 200 miliardów dolarów. Plan, który jest jednak elementem odbudowy Imperium Rosyjskiego. Świat już teraz głównie się przygląda. Widać wyraźnie, że nie ma mowy o wielkiej solidarności z Ukrainą. Stany Zjednoczone wciąż grożą sankcjami. Podobnie Unia Europejska. Rosja zostanie niemal na pewno wykluczona z grupy G8 – najbardziej wpływowych państw świata. Sankcji gospodarczych Unia Europejska wprowadzić raczej nie może, zbyt mocno wiele krajów zależnych jest od rosyjskiej ropy naftowej i gazu ziemnego. Poza tym sankcje to zawsze broń obosieczna, szczególnie w przypadku tak olbrzymiego kraju jak Rosja. Wydaje się, że zarówno koszty finansowe, jak i wizerunkowe zostały uwzględnione przy planach rozbioru Ukrainy. Nawet powrót zimnej wojny.

Putin to pułkownik KGB

Musimy uznać Władimira Putina za zwykłego pułkownika KGB, którym przecież jest. I w ten sposób go traktować - powiedział w wywiadzie dla RMF FM wpływowy amerykański senator John McCain. -Musimy wprowadzić ostre sankcje, a przede wszystkim musimy być gotowi na ukaranie go za wszystkie akty agresji, których się dopuszcza - dodał polityk.

Niemiecki minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier ponownie ostrzegł Rosję przed skutkami jej polityki wobec Ukrainy, a szczególnie wobec Krymu. - Sytuacja grozi "wybuchem pożaru" - powiedział szef dyplomacji "Welt am Sonntag". - Nie szukaliśmy konfrontacji. Jeżeli jednak Rosja w ostatniej chwili nie zmieni stanowiska, odpowiemy w odpowiedni sposób na to w poniedziałek w gronie ministrów spraw zagranicznych UE - powiedział Steinmeier w wywiadzie dla niedzielnego wydania "Die Welt".

Pragmatyzm wygrywa, intersy z Rosją trwają

W czasie gdy na Ukrainie trwa pełzająca wojna, a Rosja oficjalnie jest potępiana, wiele krajów zdaje się tym nie przejmować. Premier Węgier Wiktor Orban, stawiany w Polsce przez środowiska prawicowe za wzór współczesnego polityka, podpisał z Rosją umowę kredytu na budowę elektrowni atomowej. Chodzi o 2 miliardy dolarów. Włosi z kolei podpisali umowę dotyczącą budowy gazociągu z Rosji, omijającego Ukrainę, o wartości 10 miliardów dolarów.

Johannes Teyssen, szef niemieckiego koncernu gazowego EON apeluje do niemieckich władz, by lekką ręką nie wystawiały budowanego przez dziesięciolecia partnerstwa z Rosją na szwank. - Dzięki odpowiedzialnej polityce wschodniej i zazębianiu się gospodarek, nasz kontynent stał się bezpieczniejszy - mówi Teyssen Spieglowi On-Line.

Francja nie zamierza rezygnować z dostaw broni dla Rosji (w tym budowy supernowoczesnego okrętu), Wielka Brytania dystansuje się od sankcji. Kanclerz Niemiec Angela Merkel co prawda mówi ostro o polityce Putina, ale Niemcy mają zbyt wiele interesów w Rosji, aby ryzykować poważniejszymi krokami.

- Moskwa to też Europa - mówi Peter Gauweiler, wiceszef współrządzącej Niemcami CSU, bawarskiej siostry CDU Angeli Merkel. Gauweiler przestrzega przed przesadnymi reakcjami zachodu na kryzys na Krymie. - Sankcje gospodarcze, manewry NATO na Ukrainie nie są dobrymi środkami. Znalezienie rozwiązania kryzysu to klasyczne zadanie dla dyplomatów. Nie pomaga też to, że przywódców Rosji traktuje się jak reprezentantów ZSRR - mówi.

Pragmatyzm wygrywa, z Putinem – jak widać – wciąż można robić dobre interesy.

Wierny sojusznik - Polska

Najwierniejszym sojusznikiem Ukrainy pozostaje obecnie Polska. I może w tym pozostać osamotniona. Polska może na tym stracić. I tak już płacimy za rosyjski gaz ziemny najwięcej ze wszystkich państw Unii. Rosja wprowadziła embargo na wieprzowinę z Polski. Tamtejszy rynek może być dla nas zupełnie zamknięty. Polska pokazuje jednak wyraźnie, że jest sprawdzonym i pewnym sojusznikiem. 

Ukraina na razie ma deklaracje wsparcia finansowego (kredytami) z Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, Kanady itd. Potrzeby tego kraju są ogromne. Według ostrożnych wyliczeń Ukraina może potrzebować nawet 30-40 miliardów dolarów. Bez mocniejszego, bardziej solidarnego wsparcia świata, Ukraina skazana jest na klęskę. W otwartej konfrontacji z Rosją nie ma szans. Może tylko, kawałek po kawałku, tracić terytorium, w tym niesłychanie istotny z punktu widzenia gospodarczego wschód. Może to trwać tak długo, aż na Ukrainie znajdzie się, cieszący się poparciem społeczeństwa, polityk przychylny Rosji. Wtedy historia znowu zatoczy koło, a Europa straci Ukrainę na dobre.


Krym jest już stracony. Wynik referendum był przesądzony, nawet bez fałszerstw i luf karabinów. Zgodnie z danymi Państwowej Służby Statystycznej Ukrainy z 1 listopada 2013 roku 58,5 proc. z 2 mln mieszkańców Krymu to Rosjanie, 24,3 proc. - Ukraińcy, 12,1 proc. - krymscy Tatarzy, 1,4 proc. - Białorusini, 1,1 proc. - Ormianie, i 2,6 proc. - przedstawiciele innych narodów. W XVIII w. ponad 90 proc. mieszkańców Krymu stanowili Tatarzy, jednak najpierw represje carskiej Rosji i emigracja Tatarów, a w czasach ZSRR wywózki spowodowały, że obecnie dominującą grupą etniczną na półwyspie są Rosjanie. Krym obecnie jest rosyjski. 

Ukraina straci półwysep, ale nie jest za późno na ratowanie integralności tego państwa. Europa i świat muszą jednak mówić jednym głosem i okazywać rzeczywisty solidaryzm. A nie składać oficjalne słowa protestu, robiąc przy tym interesy z Rosją.

Gazeta.pl, PAP, IAR, RMF FM

Nowoczesna Firma S.A. Grzegorz Popławski