Mediacje i arbitraż - jak wzmocnić ich znaczenie?

Mediacje i arbitraż - jak wzmocnić ich znaczenie? www.sxc.hu

Mediacja i arbitraż – ważne, potrzebne, znane od wieków, choć prawnie usankcjonowane od niedawna. Tańsze i szybsze od procesów sądowych. Idealne? Wydaje się, że tak. W Polsce jednak wciąż niedoceniane.

Europejskie Centrum Arbitrażu organizuje w dniach 10-11 kwietnia na Uniwersytecie Warszawskim Polskie Forum Arbitrażu. To, że będzie to niezwykle ciekawe wydarzenie pokazała już konferencja prasowa z udziałem: Bogusława Chraboty, redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”, mecenasa Piotra Nowaczyka, dr Rafała Morka oraz Ewy Usowicz, zastępcy redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”.

Rozmowa skupiła się na planach rządu dotyczących mediacjiarbitrażu oraz praktykach w Polsce.

Ministerstwo Gospodarki chce, aby każda sprawa gospodarcza, po pierwszej rozprawie sądowej, trafiała obowiązkowo do mediacji. Trwają też dyskusje dotyczące zawodu mediatora, a dokładniej jego regulacji. Teraz mediatorem może zostać każdy. Plany dotyczą wprowadzenia podstawowych wymagań. 

LEX SPYCHALIS w polskich sądach

Mecenas Piotr Nowaczyk, arbiter, światowej sławy ekspert w zakresie mediacji i arbitrażu, jest mocno sceptyczny co do proponowanych zmian.

- Jestem lekko zakłopotany tym, że projekt nie jest do końca jawny – stwierdził. – Z wielką nadzieją przyjmuje jednak każdą inicjatywę. Tu jednak jest szereg wątpliwości. Mają powstać Regionalne Centra Mediacyjne w miastach wojewódzkich. Ale co z mniejszymi ośrodkami? Obowiązkowa mediacja? To będzie dla sądów, jak ja to nazywam LEX SPYCHALIS (prawo Spychalskiego). Sądy będą się pozbywać trudnych spraw. Buduje się entuzjazm wokół mediacji. Jest coraz więcej spraw. Sądy kierują teraz jednak do mediacji nawet te sprawy, w których strony tego nie chcą. Po co? I tak nie ma przecież szans na porozumienie. Za parę lat ktoś stwierdzi, że to mediacje powodują opóźnienia i są zbyt kosztowne.

Mecenas przypomniał w tym kontekście zmiany, które zachodziły w polskim prawie. Między innymi obowiązkowe przed laty posiedzenia pojednawcze w sprawach rozwodowych. Prowadził je sędzia. Później z tego zrezygnowano, aby teraz wrócić z pomysłem obowiązkowej mediacji w sprawach rozwodowych.

Zawód mediator

Kontrowersyjna, według mecenasa Nowaczyka, jest też regulacja zawodu mediatora czy arbitra.

- Dzisiaj mediatorem może być każdy, za wyjątkiem sędziego czynnego zawodowo – przypomina mecenas. – W dobie deregulacji zawodów wraca się do pomysłu regulacji. Zamknięcie zawodu mediatora w gorsecie ustawy nic dobrego jednak nie przyniesie. Absolwenci prawa rzucą się na szkolenia, konferencje, chcąc zrobić karierę. Zyska na tym tylko lobby szkoleniowo-konferencyjne. Na tych szkoleniach zawodu nikt się nie nauczy. Nie da się zrobić kariery jako mediator, czy arbiter zaraz po studiach. To wymaga doświadczenia, wiedzy. To może być wybór na drugę karierę, w dojrzałym wieku. Mediator musi mieć talent, być empatyczny i posiadać doskonałe umiejętności interpersonalne. W połączeniu z wiedzą i doświadczeniem pozwala to myśleć o karierze. Mediatorem nie musi być prawnik. To może być biznesmen, bankowiec lub budowlaniec. 

Doktor Rafał Morek także zwracał uwagę na problemy, z jakimi boryka się w Polsce mediacja. Bronił jednak pomysłu obowiązkowej mediacji. – Są wzorce ze świata, które pokazują,  że to ma sens  - zapewniał. – Mediacje obowiązkowe to nie tylko Stany Zjednoczone, ale też np. część niemieckich landów, Włochy, Słowenia, Czechy, Rumunia.

Zwracał jednak uwagę na fakt, że w Polsce instytucja mediacji nie działa jak należy i konieczne są szybkie zmiany. 

Jeden sąd w Polsce

Mecenas Nowaczyk zwrócił uwagę na to, co należy w Polsce zmienić, aby szybko wzmocnić znaczenie mediacji i arbitrażu.

- Trzeba wybrać jeden sąd w Polsce (5-6 sędziów), który będzie zajmował się sprawami dotyczącymi wyroków po arbitrażu. Tylko ten jeden sąd będzie mógł uchylić wyrok arbitra, zmienić skład orzekający itd. Orzekać będą eksperci. Teraz jest wielostopniowa struktura i procedura trwa latami. Takie sądy działają na całym swiecie i wszędzie się sprawdzają – zaznaczył.

Pojawił się też wątek wynagradzania mediatorów w Polsce. Dzisiaj jest to 40 złotych za pierwszą godzinę i 25 złotych za każdą kolejną. Maksymalnie mediator może otrzymać 1000 złotych. Absurdalnie niskie są nie tylko stawki dla mediatora. Zupełnie nierynkowe są też stawki np. za wynajęcie sali do mediacji. Koszt nie może być wyższy niż 50 złotych za godzinę. Ministerstwo Sprawiedliwości chce to zmienić, ale pieniądze musi dać Ministerstwo Finansów. Koło się zamyka. 

Nowoczesna Firma S.A. Grzegorz Popławski