PiS: repolonizacja banków jest potrzebna. Przeszkodą kredyty we frankach

PiS: repolonizacja banków jest potrzebna. Przeszkodą kredyty we frankach mjaniec / photo on flickr

Coraz więcej ważnych polityków koalicji rządzącej opowiada się za repolonizacją banków, którą od dłuższego czasu postuluje opozycja.

Wszystko wskazuje na to, że wynik październikowych wyborów będzie miał bardzo istotny wpływ na kształt sektora bankowego w Polsce.

Prezesi spółek Skarbu Państwa również są entuzjastami tego pomysłu, ale dalsze przejęcia – po zakupie Alior Banku przez PZU – stoją pod znakiem zapytania, dopóki nie zostanie uzgodniony sposób rozwiązania problemu kredytów we frankach.

Kapitał ma narodowość

– Proces polonizacji banków firmowany przez prominentne osoby w Polsce przyjmuję z uznaniem, bo w latach 90. ludzie, którzy mówili, że banki powinny zostać w dużej mierze w rękach polskich, byli uznawani za oszołomów. Parę lat temu dowiedzieliśmy się, że kapitał jednak ma narodowość i rozumiem, że te procesy, które w Polsce się teraz zaczynają, to pochodna zrozumienia tej nowej sytuacji.

Szkoda, że tak późno, ale lepiej późno niż wcale – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Zbigniew Kuźmiuk, poseł do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości.

Zamiar konsolidacji polskiego sektora bankowego i budowy dużej grupy ogłosił niedawno PZU, który 7 lipca br. złożył wniosek do KNF o wyrażenie zgody na przejęcie Alior Banku. Celem spółki kierowanej przez Andrzeja Klesyka jest kupno od dwóch do czterech banków i stworzenie piątej pod względem aktywów grupy na polskim rynku.

Banki nadal odczuwają kryzys

Choć od apogeum kryzysu w strefie euro minęło już prawie trzy lata, to tamtejsze banki wciąż są zmuszone prowadzić bolesną politykę oczyszczania swoich bilansów. Poprawa wskaźników wypłacalności wymaga niekiedy sprzedaży części zagranicznych aktywów. Przykładem takiej sytuacji było wycofanie się Allied Irish Banks z polskiego rynku – kontrolowany przez irlandzką grupę BZ WBK został przejęty w 2011 r. przez hiszpańskiego Santandera. Wtedy też rozgorzała debata na temat repolonizacji banków, gdyż przejęciem BZ WBK był zainteresowany także PKO BP.

Kredyty w CHF kulą u nogi konsolidacji

Największy polski bank ostatecznie przejął Nordeę, a stojący na jego czele Zbigniew Jagiełło nigdy nie ukrywał, że jest zwolennikiem wzrostu udziału polskiego kapitału w sektorze bankowym. Choć prezes PKO BP powiedział pod koniec czerwca br., że zarząd nie jest zainteresowany przejęciem Raiffeisen Polbanku ani Banku BPH, to akcjonariusze spółki zdecydowali o niewypłacaniu dywidendy za ubiegły rok.

Zgromadzony kapitał może zatem posłużyć do przejęć, ale zgodnie z deklaracją Jagiełły najwcześniej w 2016 r., do tego czasu możliwe są jedynie przejęcia SKOK-ów.

To oznacza, że rośnie prawdopodobieństwo przejęcia Raiffeisen Polbanku przez największego polskiego ubezpieczyciela. W kontekście repolonizacji banków poważną komplikacją jest wciąż nierozwiązany problem kredytów hipotecznych denominowanych we frankach, a rozpoczynająca się kampania wyborcza dodatkowo zwiększa niepewność uczestników rynku.

– Pojawiają się w tej sprawie wątpliwości, nie bardzo wiemy, jaka jest sytuacja, zwłaszcza w kontekście propozycji formuły przewalutowania, nie wiemy jeszcze, czym się to skończy. A skoro w portfelach jest sporo kredytów frankowych, to wątpliwości są tym większe – zauważa Kuźmiuk.

Prezes PZU Andrzej Klesyk podkreślił jednak, że warunkiem ewentualnego nabycia spółki córki austriackiego banku jest przeniesienie ryzyka związanego z kredytami hipotecznymi do podmiotu dominującego. Taki sam wymóg postawiła Komisja Nadzoru Finansowego.

Ryzyko polityczne związane z kwestią kredytów w szwajcarskiej walucie i możliwość wprowadzenia podatków od aktywów bankowych (zgodnie z zapowiedzą koalicji trzech partii PiS, Polski Razem i Solidarnej Polski) sprawiają, że wyceny banków na giełdzie są pod presją. Indeks WIG-banki stracił w ostatnim roku blisko 20 proc. Oczywiście to nie są jedyne czynniki wpływające na spadek kursów. Analitycy już wcześniej prognozowali, że 2015 r. będzie trudny dla banków z powodu niskich stóp procentowych, a ostatnio pojawiła się dodatkowa nerwowość na giełdach z powodu napięć między Grecją a pozostałymi członkami unii walutowej.

– Nie ulega wątpliwości, że kryzys grecki będzie rzutował na funkcjonowanie systemu bankowego w Europie, w tym także w Polsce. Wprawdzie chwalimy się tym, że banki w Polsce są w niezłej sytuacji finansowej, ale doskonale wiemy, że bardzo często ich właściciele, spółki matki, są w znacznie gorszej. Mamy pęknięcie bańki spekulacyjnej w Chinach. To odległe od nas rynki, ale jeżeli w Chinach system finansowy ma katar, to dobrze byłoby, żebyśmy my nie zachorowali na grypę. Niewiadomych jest sporo – podsumowuje polityk PiS.

newseria

Dalej

x

6 komentarzy

Nie udało się dodać komentarza, spróbuj ponownie za chwilę

Komentarz powinien być dłuższy niż 5 znaków

Prosze wprowadzić prawidłowy adres e-mail

Nick powinien być dłuższy niż 4 znaki

  • Jacek Jacek

    co za głupol to pisał, nie były to kredyty w szwajcarskiej walucietylko kredyty w PLN denominowane lub indeksowane do CHF, czyli kredyty wypłacane w PLN i spłacane w PLN ale rata i kapitał do spłaty zostały uzależnione od zakładu CHF/PLN, kiedy dziennikarze się tego nauczą??? NIE BYŁY TO KREDYTY WALUTOWE!!!!!!!!!!!!

    2015-07-29 12:53:59

    Oceniono 0 razy

    Odpisz na ten komentarz

    • Muchał Muchał

      Kiedy czytelnicy się nauczą czytać ze zrozumieniem - sprawdź źródło materiału. Agencja informacyjna. Strach żyć w społeczeństwie, w którym obywatele już nawet czytać ze zrozumieniem nie potrafią.

      2015-07-29 14:37:20

      Oceniono 0 razy

      x

      Odpisz na ten komentarz

  • lakto-owo lakto-owo

    A PROPOS RZEKOMYCH “STRAT" BANKÓW:Pożyczyłem od banku pewna kwotę w złótówkach.Bank mi zaproponował, że w zamian za niższe oprocentowanie, wysokość kapitału do spłaty będzie indeksowana do bieżącego kursu CHF.15 stycznia rano okazało się, że za sprawą indeksacji do obcej waluty, mój rzekomy dług w banku wzrósł przez jedną noc o równowartość moich 2 letnich zarobków. lub inaczej licząc, o równowartość sumy wszystkich rat, które wpłaciłem bankowi przez poprzednich 5 lat (wyrażonych w złotówkach).Teraz chciałbym się z tego wycofać i zacząć spłacać kapitał, który faktycznie od banku pożyczyłem. do tego oczywiście dochodzi zarobek banku, czyli odsetki wynikające z oprocentowania kredytuJestem gotów dopłacić bankowi różnicę za czas kiedy korzystałem z niższego oprocentowania opartego na stawkach LIBOR zamiast wyższego opartego na stawkach WIBOR. czyli podsumowując:a) dalej spłacam kwotę w PLN, która widnieje na umowie kredytowej, i która faktycznie została przelana przez bank. b) od teraz kredyt, który spłacam jest wyżej oprocentowany - płacę wyższe odsetki (kredyty złotówkowe są wyżej oprocentowane niż kredyty indeksowane do CHF) c) dopłacam bankowi różnicę między odsetkami, które rzeczywiście zapłaciłem, a odsetkami, które bym płacił, gdybym miał od początku kredyt bez żadnej indeksacji do obcej waluty.ABSOLUTNIE NIE MA MOWY O JAKICHKOLWIEK STRATACH PO STRONIE BANKU.ani tym bardziej nie ma żadnych strat po stronie podatnika.ani też nie ma żadnej niesprawiedliwości względem kredytobiorców złotówkowych.

    2015-07-29 13:22:22

    Oceniono 0 razy

    x

    Odpisz na ten komentarz

  • XXXX XXXX

    bank pożyczył w lipcu 2008 kapitał wysokości 100 tys PLN w tamtym czasie było to równe 50 tys CHF, i do takiej kwoty jest INDEKSOWANY dług. proszę zapamiętać: indeksowany. Bank nie nalicza oprocentowania LIBOR od wypłaconych 100 tys PLN, tylko od 200 tys PLN (bo tyle jest dzisiaj warte 50 tys CHF). Czyli płacimy niskie oprocentowanie, ale od kwoty dużo większej niż faktycznie została pożyczona. Zwykła sztuczka księgowa. Bank nie ma żadnych zobowiązań w CHF, bo kurs tej waluty jest tylko odniesieniem. Równie dobrze odniesieniem mogłaby być liczba dni deszczowych w roku albo powierzchnia księżyca.

    2015-07-29 13:21:45

    Oceniono 0 razy

    x

    Odpisz na ten komentarz

  • Bart Bart

    a propos skali przekrętu na kredytach indeksowanych do kursu CHF:- pożyczyłem od banku 255 tys PLN- w dniu wypłaty kredytu kurs CHF wynosił 2,35 PLN (255 tys / 2,35 = 108510 CHF)- mimo to bank przeliczył te 255 tys PLN po kursie 2,12 (255 tys / 2,12 = 120283 CHF)- oznacza to, że bank na dzień dobry doliczył do mojego długu wyssane z palca prawie 12 tysięcy CHFkredytobiorców takich jak ja było ponad pół miliona.12000 CHF x 500000 kredytobiorców = 6 mld CHFoznacza to próbę wyłudzenia przez banki 6 mld CHF na samym sposobie przeliczenia zobowiązania złotówkowego na frankowe. 6 mld CHF to według dzisiejszego kursu ok 24 mld PLN.do tego oczywiście dochodzą niemniejsze zyski na pozostałych elementach przekrętu:- spread doliczany arbitralnie do kursu po którym przeliczane są bieżące raty z franków na złotówki (czyli w drugą stronę niż opisałem w mechaniźmie powyżej). Warto przy tym dodać, że w rzeczywistości nie zachodzi żadna wymiana walutowa, bo całe to przeliczanie jest tylko zabiegiem księgowym (kredyt został wypłacony w PLN i jest spłacany też w PLN)- obowiązkowe pseudoubezpieczenia, w których bank ubezpiecza siebie za pieniądze kredytobiorcy (kredytobiorca płaci, ale w razie czego to bank dostaje odszokodowanie, a ubezpieczyciel pozywa kredytobiorcę o zwrot kosztów)

    2015-07-29 13:20:09

    Oceniono 0 razy

    x

    Odpisz na ten komentarz

  • gosciu gosciu

    To nie zarząd dobrodusznie zadecydował o nie wypłacaniu dywidendy. KNF przycisnął banki umoczone w "kredyty frankowe" i zagroził zmianą wartości zabezpieczeń jeśli dywidendy zostaną wypłacone. Proszę o rzetelne przedstawianie faktów

    2015-07-29 12:50:45

    Oceniono 0 razy

    x

    Odpisz na ten komentarz