Fundusze unijne: Polska zyska w tym roku 75 mld złotych

Fundusze unijne: Polska zyska w tym roku 75 mld złotych fot.: Wikipedia.pl

Napięta sytuacja międzynarodowa i zmienna sytuacja na rynkach surowców i walut utrudniają prognozowanie rozwoju gospodarki w 2015 roku. Perspektywy dla Polski są jednak nie najgorsze. Nic nie powinno zagrozić wzrostowi PKB na poziomie 3 proc.

Najważniejsze dla polskiej gospodarki są nadal fundusze płynącez Unii Europejskiej. W 2015 roku Polska nadal będzie korzystać ze środków przydzielonychw ramach starej perspektywy, zakończonej w 2013 roku. W Unii obowiązuje bowiem zasada,że na skorzystanie z tych pieniędzy beneficjenci mają dodatkowe dwa lata. Do tegopowinien zacząć płynąć strumień pieniędzy z nowej perspektywy. W ciągu najbliższychmiesięcy polską gospodarkę zasili około 75 mld zł funduszy unijnych.

– Jest to rekordowa kwota nawet w stosunku do najlepszego dotąd2012 roku – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Artur Tomaszewski,prezes DNB Bank Polska. – Każde 10 mld środków unijnych to około 0,4 proc. wzrostuPKB. Więc gdyby założyć, że tej pomocy by nie było, polska gospodarka wzrosłabyw tym roku o ok. 0,5 proc. Oczywiście przy pewnych założeniach ceteris paribus,ale jednak ma to znaczący pozytywny wpływ na tempo polskiej gospodarki.

Wzrost PKB przekroczy 3 procent

Duży zastrzyk z unijnej kasy powoduje, że wzrost PKB Polski wtym roku przekroczy 3 proc.

Z raportu DNB Bank Polska i Deloitte „Kierunki 2015: wyzwaniaglobalne, krajowe szanse, prognozy sektorowe” wynika, że trzeba się liczyć m.in.z wolniejszym wzrostem popytu krajowego. Przyczyną będzie wolniejszy wzrost inwestycji.Z drugiej strony jednak ze względu na wzrost dochodów gospodarstw domowych powinnojednocześnie następować dalsze przyspieszenie realnej dynamiki konsumpcji.

– Kolejny element to bardzo dynamicznie zmieniające się cenysurowców – zwraca uwagę Artur Tomaszewski. – Ich spadek, m.in. ropy, jest pozytywnydla polskiej gospodarki. Niższe ceny energii to wyższa konkurencyjność naszego przemysłu,a ponieważ nie jesteśmy wydobywcą ropy, tylko jej konsumentem działa to ewidentniena naszą korzyść.

Zmiany na rynku walutowym

W 2015 roku spore zmiany czekają rynek walutowy. Inwestorzy raczejzgodnie oceniają, że złoty i euro będą słabły, a dolar wręcz przeciwnie. To ożywipolski eksport, ale już na inwestycje czy wyniki banków może oddziaływać negatywnie.

Podobne artykuły:

– Główne ryzyka, na które wskazujemy, to zmienność walutowa,z którą mamy do czynienia w ostatnim czasie – ocenia prezes zarządu DNB Bank Polska.– To wszystko może się przełożyć na niektóre branże. Zwłaszcza że mamy do czynieniaz niską samodzielnością sektora finansowego. Polska jest w czołówce krajów, któresą uzależnione od kapitału zagranicznego, i to stanowi ryzyko dla stabilności.

Wszystko zależy od sytuacji politycznej

Jak podkreśla, wszystkie te prognozy są warunkowe, zależą bowiemod tego, jak rozwinie się sytuacja polityczna na świecie.

Z raportu wynika też, że w Polsce szykują się spore zmiany narynku pracy. Można oczekiwać pojawienia się deficytu siły roboczej, gdyż liczbaosób wchodzących na rynek pracy będzie niższa niż liczba osób z niego wychodzących.Ten stan ma się pogłębiać i zgodnie z prognozami firmy będą musiały płacić corazwięcej, by powstrzymać pracowników przed ucieczką do konkurencji.

Napięta sytuacja międzynarodowa i zmienna sytuacja na rynkach surowców i walut utrudniają prognozowanie rozwoju gospodarki w 2015 roku. Perspektywy dla Polski są jednak nie najgorsze. Nic nie powinno zagrozić wzrostowi PKB na poziomie 3 proc.

Najważniejsze dla polskiej gospodarki są nadal fundusze płynące z Unii Europejskiej. W 2015 roku Polska nadal będzie korzystać ze środków przydzielonych w ramach starej perspektywy, zakończonej w 2013 roku. W Unii obowiązuje bowiem zasada, że na skorzystanie z tych pieniędzy beneficjenci mają dodatkowe dwa lata. Do tego powinien zacząć płynąć strumień pieniędzy z nowej perspektywy. W ciągu najbliższych miesięcy polską gospodarkę zasili około 75 mld zł funduszy unijnych.

 Jest to rekordowa kwota nawet w stosunku do najlepszego dotąd 2012 roku  podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Artur Tomaszewski, prezes DNB Bank Polska. – Każde 10 mld środków unijnych to około 0,4 proc. wzrostu PKB. Więc gdyby założyć, że tej pomocy by nie było, polska gospodarka wzrosłaby w tym roku o ok. 0,5 proc. Oczywiście przy pewnych założeniach ceteris paribus, ale jednak ma to znaczący pozytywny wpływ na tempo polskiej gospodarki.

Duży zastrzyk z unijnej kasy powoduje, że wzrost PKB Polski w tym roku przekroczy 3 proc.

Z raportu DNB Bank Polska i Deloitte „Kierunki 2015: wyzwania globalne, krajowe szanse, prognozy sektorowe” wynika, że trzeba się liczyć m.in. z wolniejszym wzrostem popytu krajowego. Przyczyną będzie wolniejszy wzrost inwestycji. Z drugiej strony jednak ze względu na wzrost dochodów gospodarstw domowych powinno jednocześnie następować dalsze przyspieszenie realnej dynamiki konsumpcji.

 Kolejny element to bardzo dynamicznie zmieniające się ceny surowców  zwraca uwagę Artur Tomaszewski. – Ich spadek, m.in. ropy, jest pozytywny dla polskiej gospodarki. Niższe ceny energii to wyższa konkurencyjność naszego przemysłu, a ponieważ nie jesteśmy wydobywcą ropy, tylko jej konsumentem działa to ewidentnie na naszą korzyść.

W 2015 roku spore zmiany czekają rynek walutowy. Inwestorzy raczej zgodnie oceniają, że złoty i euro będą słabły, a dolar wręcz przeciwnie. To ożywi polski eksport, ale już na inwestycje czy wyniki banków może oddziaływać negatywnie.

 Główne ryzyka, na które wskazujemy, to zmienność walutowa, z którą mamy do czynienia w ostatnim czasie – ocenia prezes zarządu DNB Bank Polska. – To wszystko może się przełożyć na niektóre branże. Zwłaszcza że mamy do czynienia z niską samodzielnością sektora finansowego. Polska jest w czołówce krajów, które są uzależnione od kapitału zagranicznego, i to stanowi ryzyko dla stabilności.

Jak podkreśla, wszystkie te prognozy są warunkowe, zależą bowiem od tego, jak rozwinie się sytuacja polityczna na świecie.

Z raportu wynika też, że w Polsce szykują się spore zmiany na rynku pracy. Można oczekiwać pojawienia się deficytu siły roboczej, gdyż liczba osób wchodzących na rynek pracy będzie niższa niż liczba osób z niego wychodzących. Ten stan ma się pogłębiać i zgodnie z prognozami firmy będą musiały płacić coraz więcej, by powstrzymać pracowników przed ucieczką do konkurencji.

newseria.pl