Polskie środowisko start-upowe o swoich problemach

Polskie środowisko start-upowe o swoich problemach fot. Wikimedia

Co ogranicza rozwój polskiego środowiska start-upowego? Próbując znaleźć odpowiedź na to pytanie, zwróciliśmy się do reprezentantów lokalnych środowisk: z Krakowa, Poznania, Wrocławia, Olsztyna, Białegostoku, Kielc i Warszawy.

Końcem listopada zakończyła się organizowana przez PARP seria spotkań w ramach Akademii e-Biznesu. W największych miastach Polski odbyły się transmitowane na żywo barcampy o najnowszych trendach w e-biznesie z udziałem przedsiębiorców i ekspertów, a także Okrągłe Stoły Innowacji, podczas których przedstawiciele lokalnych władz spotykali się z miejski start-upowcami, by porozmawiać o tym, co można zmienić, by lepiej wspierać start-upową przedsiębiorczość na poziomie lokalnym. Spotkania były okazją, by zastanowić się, jakie możliwości i ograniczenia stoją przed start-upami w lokalnych ekosystemach start-upowych Polski i pokazały, że w dużej mierze młodzi przedsiębiorcy w Warszawie, Białymstoku czy Wrocławiu zmagają się z podobnym problemami.

Zintegrowana społeczność – jak i dlaczego?

Ekosystem start-upowy tworzą wszystkie jednostki i organizacje zainteresowane procesem wytwarzania innowacji i zamienienia ich w prosperujące przedsięwzięcia biznesowe. Są to oczywiście obecni i aspirujący twórcy start-upów, developerzy, innowatorzy, w tym ci zajmujący się pracą naukową, aniołowie biznesu i inni equity inwestorzy, inkubatory i akceleratory, organizacje zrzeszające różnych przedstawicieli tych grup (np. organizatorzy konferencji, lokalnych meet-upów itp.) oraz, oczywiście, instytucje publiczne, których zadaniem jest pomoc innowacyjnym przedsiębiorcom. O takim systemie możemy mówić zarówno na poziomie krajowym, jak i lokalnym. Wiele artykułów traktuje o tym pierwszym. Przyjrzenie się bliżej tym lokalnym pozwala jednak na odnalezienie zależności - wspólnych problemów i rozwiązań, które pozwalają jednemu ekosystemowi działać prężniej niż pozostałe.

Podobne artykuły:

Naszą analizę lokalnych ekosystemów rozpoczęliśmy od poziomu integracji tworzących je społeczności. Przekłada się ona na liczbę nowych powiązań, do jakich dochodzi na co dzień między członkami, zaś one na wymianę innowacyjnych pomysłów i zawiązywanie nowych inicjatyw. Wyznacznikiem poziomu integracji może być np. liczba wydarzeń start-upowych. W opublikowanym niedawno na łamach web.gov.pl artykule zaprezentowaliśmy infografikę, która wskazuje, że w roku 2014 w liczbie wydarzeń przodowały Kraków (100 wydarzeń w październiku 2014), Warszawa (47) i Trójmiasto (33). Nietrudno zauważyć niezwykle silną pozycję Krakowa. Co pozwala temu miastu (i całemu województwu małopolskiemu) tak pozytywnie wyróżniać się w tej dziedzinie? Niewykluczone, że ma to związek z inicjatywą #omgkrk:

eksperci web.gov.pl

– Krakowska społeczność start-upowa jest zjednoczona pod szyldem #omgkrk, który ułatwia wymianę istotnych informacji oraz nadchodzących szkoleń. Co istotne, społeczność składa się z wielu oddolnie organizowanych inicjatyw, które przyjmują różne strategie rozwoju. To zapewnia stabilny wzrost i otwartość na nowe pomysły – mówi Kamil Łopata z krakowskiej przestrzeni coworkingowej COLAB.

Ta w znacznej mierze oddolnie aktywizowana społeczność należy do najbardziej imponujących w kraju, o czym świadczy m.in. liczba wydarzeń – do tych organizowanych seryjnie należą m.in. KrakSpot i StartUp Mixer, ale jest ich znacznie więcej, w tym zarówno te poświęcone stricte start-upom, jak i zrzeszające określony rodzaj specjalistów z szeroko rozumianego świata IT – np. developerów Javy czy web designerów.

eksperci web.gov.pl

Z kolei we Wrocławiu wciąż pozostaje wiele do zrobienia w obszarze budowania dobrego środowiska dla rozwoju start-upów. Jak zauważa Magda Mazur-Milewska z wrocławskiego HackWro, społeczności osób zajmujących się nowymi technologiami i organizatora wydarzeń tematycznych, integracja całego środowiska wymaga ogromnego wysiłku: "Nowo powstałe firmy funkcjonują obok siebie. Starają się nie wytwarzać żadnych zależności, nie współpracują i nie wspierają się nawzajem. Traktują się jako potencjalną konkurencję, nie zauważając, że kooperacja może przynieść więcej korzyści".

Niektóre województwa wciąż potrzebują energicznego, oddolnego impulsu, by uwolnić swój potencjał. Ma to bezpośrednie przełożenie m.in. na ilość i jakość oferowanych lokalnie wydarzeń dla start-upowców. Można wyszczególnić trzy rodzaje takich wydarzeń, wskazujących na różnice w stopniu rozwoju poszczególnych ekosystemów:

  • Wydarzenia o charakterze ogólnym - konferencje i spotkania okresowe poświęcone start-upom, programowaniu, bądź technologiom mobilnym; odbywają się w zasadzie w każdym lokalnym ekosystemie. Cechuje je duża liczba gości i niezbyt personalny charakter
  • Dobrze rozwinięte ekosystemy, np. krakowski, warszawski, gdański czy poznański, wyróżniają wydarzenia skupiające przedstawicieli określonej dyscypliny związanej z technologicznymi start-upami/nowymi technologiami - programistów określonego języka, grafików, bądź specjalistów od analityki sieci
  • Wydarzenia okołobiznesowe dla zaawansowanych, przeznaczone dla doświadczonych praktyków dziedzin nowych technologii i e-biznesu, ze stosunkowo niewielką liczbą gości, którzy szybko zawierają istotne z punktu widzenia biznesowego znajomości. Tego rodzaju eventy charakteryzują te największe ekosystemy i świadczą o wysokim stopniu integracji środowiska.

eksperci web.gov.pl

– Porównując nas i inne większe miasta, w Kielcach, można zauważyć brak wydarzeń, które skupiłyby ekspertów tylko w jednej dziedzinie, np. wydarzeń dla programistów JAVA lub Objective-C, czy nawet dla samych grafików. Brakuje wydarzeń które uczą osoby jak robić start-upy – uważa Maciej Balasiński z Mobisense, agencji marketingu mobilnego.

Edukacja potrzebna uniwersalnie, ale skrojona do potrzeb regionu

Niewielka liczba inicjatyw start-upowych, brak zawiązanego środowiska, które promowałoby swoje start-upy, przekłada się na niewielkie zainteresowanie funduszy inwestycyjnych czy aniołów biznesu.

– Nazwałbym Kielce dziewiczym miejscem dla inwestorów, ponieważ tak naprawdę ich tutaj nie ma. Stwarzamy dobre możliwości pod względem zasobów – praktycznie w każdej dziedzinie znajdziemy ekspertów, których nie powstydziłyby się duże korporacje. Ceny wejścia na rynek oraz utrzymania się nie są tak duże jak w przypadku wielu miast – kontynuuje Maciej.

Choć e-biznes często wykracza poza granice krajów, a co dopiero miast i województw, ograniczone możliwości finansowania w mieście mogą postawić innowacyjny biznes pod znakiem zapytania. Zdeterminowany przedsiębiorca opuści miasto w poszukiwaniu lepszych warunków. Nawet jeśli mu się powiedzie, władze takiego miasta muszą sobie odpowiedzieć na pytanie, czy w długim okresie jest to sytuacja pożądana. Niektóre województwa są na początku swojej drogi do budowy start-upowego ekosystemu:

eksperci web.gov.pl

– Podlasie dopiero niedawno dostrzegło potencjał branży IT, w tym start-upów technologicznych, m.in. dlatego sektor produkcji oprogramowania został u nas uznany jako jeden ze starterów podlaskiej gospodarki. Zatem te warunki inicjowania i rozwoju innowacyjnych biznesów dopiero tu powstają – przekonuje Emilia Ostapowicz, reprezentująca białostocką organizację Geek Girls Carrots, zrzeszającą kobiety zainteresowane tematyką programowania.

Aktywizacja branży przekłada się na zainteresowanie inwestorów.

– Jeszcze do niedawna na naszym rynku nie było instytucji, które się specjalizowały w finansowaniu start-upów internetowych czy technologicznych. Od początku tego roku zaczął działać na Podlasiu pierwszy inkubator technologiczny XevinLab, który rzeczywiście specjalizuje się w tego typu inwestycjach. A co najważniejsze, na tak młodym rynku, oferuje tzw. smart money, a więc wiedzę i kapitał – kontynuuje Emilia.

Technologia, która nie staje się produktem

W regionach zdominowanych przez największe polskie metropolie, Warszawę, Kraków, Wrocław, Gdańsk czy Poznań, o finansowanie i wartościowe wydarzenia tematyczne łatwiej, ale edukacja potrzebna jest na płaszczyźnie przekuwania technologii w biznes.

eksperci web.gov.pl

– Potrzebna jest edukacja dotycząca tego, jak pozyskuje się kapitał na rozwój biznesu. Przekierowanie uwagi młodych przedsiębiorców na szukanie rynku zbytu zamiast tylko sposobów wykonania produktu jest kluczowe, bo to właśnie perspektywa dobrego rynku jest wabikiem dla inwestorów – przekonuje Tomasz Kamiński, który jako członek Activatorium codziennie ma okazję obserwować warszawskich przedsiębiorców.

Kwestia przekuwania dobrego pomysłu w biznes jest jednym z najbardziej wszechobecnych problemów lokalnych ekosystemów, które dzielą go właściwie po równo.

Podobne artykuły:

– Początkowi przedsiębiorcy często odwlekają poszukiwanie klienta i tym samym walidację pomysłu oraz modelu biznesowego. Innym powtarzającym się błędem jest trzymanie pomysłu w tajemnicy z obawy o jego kradzież – przyznaje Kamil Łopata.

Ten sam problem dostrzega Bartłomiej Gola, partner zarządzający SpeedUp Venture Capital Group, który na co dzień pracuje ze start-upami, szukającymi wsparcia finansowego: „Przedsiębiorcy potrzebują najwięcej pomocy w kwestiach dotyczących wiedzy i umiejętności związanych z komercjalizacją pomysłów. To jest coś, co na dzień dzisiejszy jest najważniejsze”.

eksperci web.gov.pl

Paweł Harajda z olsztyńskiego Olcamp, organizatora cyklicznych spotkań dla branży kreatywnej i IT wskazuje na brak umiejętności sprzedażowych w młodych firmach: „Najczęstsze problemy na początku związane są ze zidentyfikowaniem tego co się robi, co chce się robić, a później z przedstawieniem tego wyznaczonej grupie docelowej. Mówiąc krótko – ze sprzedażą. Technologia jest ważna, ale firma nie ma szans się utrzymać bez sprzedaży, a niewiele produktów ma ten unikalny atut, że sprzeda się samo”.

Nietrudno zauważyć, iż problem z przekształcaniem umiejętności technicznych i talentu do innowacji w dopasowane do potrzeb rynku produkty, które mogą osiągnąć sukces, jest uniwersalny dla całego kraju. Efektywna edukacja w tym zakresie może się okazać kluczem do uwolnienia potencjału kompetencji, które drzemią w dziesiątkach tysięcy studentów, którzy co roku opuszczają mury polskich uczelni.

Jak postrzegamy przedsiębiorców?

Spośród kwestii stanowiących dla lokalnych polskich start-upów problem wspólny, wyróżnia się także postrzeganie przedsiębiorców przez społeczeństwo.

– Moim zdaniem, postrzeganie przedsiębiorców przez społeczeństwo to jeden z ważniejszych czynników wpływających na rozwój świadomej technologii i przedsiębiorczej społeczności. Niestety, obecnie często jeszcze bliższe są skojarzenia dotyczące kanciarzy i kombinatorów niż osób, które dają pracę i pomagają miastu się rozwijać. Zakładanie firm jest także zdecydowanie za rzadko traktowane jako równorzędny wybór obok poszukiwania pracy – uważa Paweł Harajda.

Problem z dotarciem do ludzi, którzy mają w sobie iskrę przedsiębiorczości, jest szczególnie widoczny dla inwestorów. Winą za brak odpowiedniej edukacji obarczają uczelnie wyższe.

eksperci web.gov.pl

– Myślę też że uczelnie, mimo tego co głoszą, bardzo często skupiają się tylko na tym by "produkować" pracowników korporacji a nie przedsiębiorców – przekonuje Bartłomiej Gola.

Prócz wsparcia i edukacji aktywnych przedsiębiorców, warto podejmować więc wysiłek w celu inspirowania nowych. Nie będzie to łatwe, gdy zarówno lokalne społeczności, jak i środowiska akademickie, nie będą wierzyły w polskiego przedsiębiorcę. Jak wskazują start-upowcy i inwestorzy, z wiarą w parze powinny pójść zmiany programowe, które polskich uczniów i studentów wyposażą zarówno we wiedzę potrzebną do kształtowania w sobie przedsiębiorcy, jak i przekonanie, że od tego zależy ich przyszłość.

Lokalne ekosystemy start-upowe w Polsce trapią różnorakie problemy, co wynika ze zróżnicowania ekonomiczno-społecznego kraju. Te dopiero obierające kurs na nowe technologie ośrodki, jak Białystok czy Kielce, potrzebują instytucji wyspecjalizowanych w przedsiębiorczości start-upowej, inkubatorów i mentorów, którzy rozumieją ich potrzeby oraz są w stanie zainwestować kapitał w ich własność intelektualną.

Podobne artykuły:

Z kolei dość dobrze rozwinięte ośrodki, jak Kraków, Poznań, czy Warszawa, oferują wiele możliwości finansowania i networkingu, ale nie zawsze radzą sobie z edukowaniem przedsiębiorców, jak z nich korzystać.

Wszystkie te ośrodki łączy jednak problem relatywnie niskich kompetencji start-upowców w zakresie pozycjonowania swoich pomysłów na rynku. Polscy przedsiębiorcy zapominają, że pieczołowicie rozwijane przez nich algorytmy/technologie mają stać się produktami, które zapewnią biznesowi duże zyski – wystarczające, by przekonać do inwestycji i skierować biznes na kurs międzynarodowy. Tworzenie skalowalnego start-upu wymaga odpowiedniego podejścia od początku.

Właśnie o to powinni zadbać wszyscy, którym zależy na rozwoju polskich start-upów. Nie zapominając jednocześnie, by swoim przykładem pokazywać, że być przedsiębiorcą to ścieżka warta rozważenia.

Artykuł pochodzi z serwisu web.gov.pl

Platforma Wspieramy e-Biznes Adrian Senecki