Rosja w surowcowej niewoli

Rosja w surowcowej niewoli E.doroganich/wikipedia.pl

Indeks moskiewskiej giełdy należy do najsłabszych w tym roku wskaźników rynków wschodzących. Dzieje się tak mimo utrzymujących się wysokich cen ropy naftowej, od której notowań RTS jest ściśle uzależniony.

Jeszcze bardziej uzależniona od niej jest rosyjska gospodarka, dla której droga ropa jest podstawą bytu, ale tania byłaby szansą na przełom.

Od początku roku moskiewski RTS stracił 8 proc. Z tym dorobkiem plasuje się w ogonie giełdowych indeksów. Po trwającym od czerwca do października wyraźnym odreagowaniu wcześniejszych spadków, od kilku tygodni znów idzie w dół, nie sugerując zakończenia negatywnej tendencji. Gorzej zachowuje się zniżkujący o 14 proc. indeks giełdy brazylijskiej.

To nie przypadek, bowiem oba kraje mocno uzależnione są od sytuacji na rynku surowców. W przypadku Rosji uzależnienie od ropy naftowej jest z jednej strony błogosławieństwem, umożliwiającym normalne funkcjonowanie, z drugiej zaś przekleństwem, uniemożliwiającym wyrwanie się z surowcowej „niewoli”. Nawet przedstawiciele rosyjskich władz twierdzą, że droga ropa oddala perspektywę restrukturyzacji gospodarki i zwiększenia w niej roli technologii innej, niż związana z wydobywaniem i przetwarzaniem surowców, czyli zamyka drogę do rozwoju i nowoczesności.

Podobne artykuły:

Uzależnienie przybiera niebezpieczną formę 

Co gorsza, uzależnienie gospodarki i finansów państwa od ropy wciąż się powiększa i przybiera coraz bardziej niebezpieczną formę. O ile na początku obecnego stulecia cena ropy mieszcząca się w przedziale 25-30 dolarów za baryłkę była w stanie zapewnić zbilansowanie rosyjskiego budżetu, to w 2008 r. zapewniała to cena w okolicach 70 dolarów, a ustawa budżetowa na 2012 r. zakładała deficyt sięgający 1,5 proc. PKB przy notowaniach ropy wynoszących 100 dolarów za baryłkę. Według szacunków ekspertów, do zrównoważenie obecnego budżetu byłoby możliwe przy notowaniach ropy sięgających 117 dolarów. Wszystko wskazuje na to, że Rosja konsumuje możliwe do zainwestowania przychody z ropy naftowej, licząc, że koniunktura na rynku surowca poprawi się i notowania jeszcze pójdą w górę. Tymczasem ceny ropy od ponad dwóch lat poruszają się w przedziale 100-115 dolarów za baryłkę. Do jego górnej granicy zbliżają się jedynie sporadycznie i na krótko, najczęściej przy okazji geopolitycznych zawirowań. Wydaje się, że szanse na to, by notowania ropy wróciły w okolice rekordowych poziomów ponad 140 dolarów ze szczytu hossy z 2008 r., nawet w przypadku ożywienia w globalnej gospodarce, są niskie.

800 miliardów euro Norwegów

O skali rosyjskiej beztroski wiele mówi porównanie z Norwegią, której gospodarka również mocno uzależniona jest od ropy naftowej i która również od tego uzależnienia zamierza się uwolnić. Mimo że norweskie zasoby surowca są o wiele mniejsze niż rosyjskie, Norwegia zdołała w działającym od 1996 r. specjalnym funduszu zgromadzić około 800 mld dolarów. Choć norweska gospodarka nie należy do najbardziej stabilnych pod względem zmienności tempa wzrostu gospodarczego, to jednak od dwóch i pół roku radzi sobie bardzo dobrze. Po spowolnieniu z końca 2012 r. i przejściowym załamaniu w pierwszym kwartale tego roku, PKB znajduje się na ścieżce przyspieszania tempa wzrostu, osiągając ostatnio całkiem przyzwoity poziom 2-2,1 proc. Liczący około 170 mld dolarów Fundusz Stabilizacji Rosji został w 2008 r. rozdzielony na Fundusz Rezerwowy, mający stanowić bufor bezpieczeństwa w razie gospodarczych lub finansowych zawirowań, i Fundusz Dobrobytu Narodowego, mający być rezerwą wspierającą system emerytalny. Nie ma więc mowy o wykorzystaniu tych środków na unowocześnienie i rozwój gospodarki.

 
Notowania ropy naftowej i PKB Rosji
Giełda Tradingeconomics

Open Finance S.A. Roman Przasnyski