Rząd obniży progi ostrożnościowe

Rząd obniży progi ostrożnościowe Fot. M. Śmiarowski/KPRM

Po cięciu OFE rząd, tak jak obiecywał, obniży progi ostrożnościowe. To mechanizm, który hamuje zapędy polityków do nieodpowiedzialnego szastania pieniędzmi na lewo i na prawo.

Progi ostrożnościowe to swego rodzaju bezpieczniki, które mają chronić naszą gospodarkę przed katastrofą. Przeciwdziałają zbyt gwałtownemu zadłużaniu się państwa. Dwa progi, 50 i 55 proc., mamy zapisane w ustawie o finansach publicznych. Trzeci, 60-proc., w konstytucji.

Kryzys oczywiście odbił się na stanie polskich finansów. W ostatnich latach dług waha się między 50 i 55 proc., ba - przez pewien czas groziło nam przekroczenie tej drugiej granicy. Ostatecznie rządowi udało się ją obronić. A po zmianach w OFE i przeniesieniu przeszło połowy zgromadzonych w nich oszczędności Polaków, czyli ponad 150 mld zł, do ZUS finanse złapały nieco oddechu. Szacuje się, że zmniejszyło to dług publiczny o 7 pkt proc.

W ustawie o finansach publicznych stare progi wprawdzie zostaną, ale to po przekroczeniu tych nowych włączać się będą mechanizmy oszczędnościowe, zaczynać się będzie wymuszone zaciskanie pasa. Nowe progi przypisane będą do tzw. reguły wydatkowej. Reguła to swoisty kaganiec nakładany na wzrost wydatków państwa. Określa, o ile w danym roku mogą one wzrosnąć. W sytuacji gdy relacja długu do PKB przekracza progi ostrożnościowe, ten dopuszczalny wzrost wydatków jest dodatkowo korygowany. Po to, żeby sytuację finansów poprawić.

W dłuższej perspektywie tak zaplanowane ograniczanie wzrostu wydatków państwa ma na stałe uzdrowić finanse publiczne - zredukować dług publiczny, a dodatkowo obniżyć deficyt sektora finansów publicznych grubo poniżej wymaganego w UE progu 3 proc. PKB.

red