Unia energetyczna coraz bliżej realizacji. Co to oznacza dla Rosji?

Unia energetyczna coraz bliżej realizacji. Co to oznacza dla Rosji? Wikimedia Commons

Komisja Europejska przedstawi założenia unii energetycznej. Część projektu dotyczyć będzie kwestii infrastruktury, a także ochrony klimatu. Dla Polski ważne jest, by dokument ten różnicował krajowe cele redukcji emisji dwutlenku węgla.

‒ W polityce energetycznej Unii Europejskiej muszą się znaleźć konsekwencje pakietu klimatyczno-energetycznego, to jest oczywiste. Bardzo potrzebne są również regulacje dotyczące inwestycji, które są niezbędne do budowy konkurencyjnego rynku energii elektrycznej i gazu. Jest to ważne zarówno dla Polski, jak i całej Europy – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki.

Ochrona klimatu przede wszystkim

W Komisji Europejskiej powstał projekt unii energetycznej, czyli działań zmierzających ku stopniowemu uniezależnianiu się od dostaw gazu z Rosji. Eksperci podkreślają, że częścią tej strategii będą działania z dziedziny ochrony klimatu.

Założenia mają odzwierciedlać cele klimatyczne UE. Do 2020 r. kraje należące do wspólnoty mają zredukować emisje gazów cieplarnianych o 20 proc. w stosunku do 1990 r., podnieść udział źródeł odnawialnych do 20 proc. i o 20 proc. zwiększyć efektywność energetyczną. Do 2030 r. ograniczenie emisji ma sięgnąć 40 proc., a udział OZE i efektywność energetyczna ‒ 27 proc.

Polska elektroenergetyka w tarapatach?

Jak dodaje Steinhoff, poza tymi wskaźnikami UE musi zwracać uwagę na nowe technologie i zmiany na rynku, przejawiające się m.in. w coraz większym zainteresowaniu modelem prosumenckim, czyli produkcją energii oddawanej częściowo do sieci przez gospodarstwa domowe.

‒ Polska ma specyficzną sytuację w elektroenergetyce. Większość energii elektrycznej produkujemy z paliw stałych, czyli węgla kamiennego i brunatnego. Restrykcyjne przepisy dotyczące emisji dwutlenku węgla uderzają bardzo mocno w polską elektroenergetykę, której nie możemy zmienić w sensie strukturalnym w ciągu 10, 15, czy nawet 20 lat. Będziemy zatem oczekiwać różnych regulacji, które odnoszą się do polskiej specyfiki – podkreśla Steinhoff.

UE nie może działać na własną rękę

Zaznacza, że Unia Europejska nie może samodzielnie działać na rzecz ograniczenia emisji. Takie działanie może przynieść oczekiwane rezultaty jedynie wtedy, gdy będą współpracować ze sobą wszystkie główne gospodarki świata. Jeśli UE będzie działać na własną rękę, to straci konkurencyjność wobec krajów, które kładą mniejszy nacisk na politykę klimatyczną.

‒ Unia Europejska brnąc w kolejne, jeszcze bardziej restrykcyjne przepisy dotyczące redukcji emisji dwutlenku węgla czy wzrostu udziału odnawialnych źródeł energii, zapomina o tym, że świat nie idzie za nami. Efektem tego może być alokacja części przemysłu z Europy do innych krajów, które nie podjęły tego tematu w taki sposób, a co za tym idzie – utrata konkurencyjności europejskiego przemysłu i miejsc pracy – przestrzega Steinhoff.

newseria.pl